To będzie prawdopodobnie ostatni szczyt Angeli Merkel, która po 16 latach ustępuje ze stanowiska kanclerza Niemiec i oddaje władzę socjaldemokratycznemu następcy. Przy tej okazji nie będzie chciała eskalować konfliktu z Polską. Ale dyplomaci w Brukseli bezpośrednio zaangażowani w przygotowania szczytu są przekonani, że premier Mateusz Morawiecki nie uniknie konfrontacji z innymi przywódcami na kolacji w czwartek. – Są ważniejsze sprawy niż dobre samopoczucie Merkel – mówi nam nieoficjalnie przedstawiciel jednego krajów najbardziej krytycznych wobec tego, co dzieje się w Polsce.

Oficjalnie już premier Holandii Mark Rutte zapowiedział, że poruszy temat wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Nieoficjalnie słyszymy, że na pewno krytycznie wypowie się też premier Danii, prawdopodobnie również szefowie rządów Szwecji i Finlandii. Przy czym, jak słyszymy, nie chodzi tu o debatę o wyższości prawa UE nad konstytucją, bo wielu przywódców zdaje sobie sprawę, że to temat delikatny z punktu widzenia suwerenności i nie ma sensu go nagłaśniać. W przeszłości w kilku krajach sądy konstytucyjne też wydały wyroki, które szły na przekór interpretacji Trybunału Sprawiedliwości UE. Ale po pierwsze, nie dotyczyło to tak fundamentalnych spraw jak praworządność. A po drugie, bardzo szybko likwidowano materialną przyczynę sporu. Zatem pytanie do polskiego rządu: kiedy i jak zamierza wykonać wyrok TSUE dotyczący Izby Dyscyplinarnej? Bez konieczności oficjalnego kwestionowania ostatniego wyroku TK. I to będzie kluczowe z punktu widzenia uruchomienia w przyszłości mechanizmu warunkowości, który pozwala na zawieszenie wypłaty unijnych funduszy państwom, gdzie łamanie praworządności zagraża interesom finansowym UE.

Czytaj więcej

Jędrzej Bielecki: Unii nie stać teraz na polexit

Premier Rutte zamierza zaapelować do KE o wstrzymanie KPO dla Polski, ale nasi rozmówcy wątpią, czy temat będzie dyskutowany w czasie szczytu

Polska ma na to nawet kilka miesięcy, bo co prawda jeszcze w październiku KE ma wysłać notyfikacje wybranym państwom w ramach mechanizmu warunkowości, ale wniosek o zawieszenie funduszy będzie gotowy nie wcześniej niż w kwietniu, czyli już po spodziewanym wyroku TSUE, który na wniosek Polski i Węgier bada legalność tego instrumentu. Z punktu widzenia bieżącej sytuacji finansowej znacznie pilniejsza jest ocena KPO, z którego Polska ma dostać 36 mld euro. Jeśli zostanie zaakceptowany, to do Warszawy popłynie zaliczka w wysokości 4,7 mld euro. Premier Rutte zamierza zaapelować do KE o wstrzymanie KPO dla Polski, ale nasi rozmówcy wątpią, czy temat będzie dyskutowany w czasie szczytu. – Przeważa opinia, że na tym etapie to sprawa dla Komisji Europejskiej. Nie ma co o tym głośno mówić, ale faktycznie KPO jest przecież zawieszony. I nie wyobrażam sobie, że Komisja mogłaby go teraz zatwierdzić – mówi nam dyplomata jednego z największych państw UE. – W obecnej sytuacji nie moglibyśmy wytłumaczyć podatnikom, dlaczego dajemy pieniądze Polsce – mówi inny dyplomata z kraju będącego płatnikiem netto do unijnego budżetu.

Nasi rozmówcy wyrażali zdziwienie rozwojem sytuacji w Polsce i zachowaniem rządu, które nazwali „ideologicznym". – Mogli z tym poczekać. Nie musiał Morawiecki składać wniosku do TK, nie musiał TK w takim terminie go rozstrzygać, wreszcie rząd nie musiał tak szybko go publikować. KPO mógł być już dawno zatwierdzony – uważa nasz rozmówca. Przeważa przekonanie, że to Polska musi znaleźć sposób na odblokowanie tej sytuacji.

Jest też możliwe, że Polska sama postawi sprawę KPO na ostrzu noża i zażąda od KE zakończenia oceny, grożąc np. wnioskiem do TSUE. Na razie nie ma takich sygnałów. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, polski ambasador przy UE wnioskował o dyskusję w sprawie wstrzymywania KPO, ale wycofał ten punkt z porządku obrad komitetu stałych przedstawicieli państw członkowskich.