Prezydent Turcji, Recep Tayyip Erdogan mówił w tym tygodniu, że Ankara jest zdeterminowana, aby wyeliminować zagrożenie pochodzące z północnej Syrii. Dodał, że atak kurdyjskiej milicji, w którym zginęło dwóch tureckich policjantów był "kroplą, która przelała czarę goryczy".

Turcja poinformowała, że policjanci w rejonie syryjskiego miasta Azaz zostali zaatakowani w niedzielę z użyciem pocisków manewrujących wystrzelonych przez milicję YPG. Turcja uważa Kurdów z Powszechnych Jednostek Ochrony za grupę terrorystyczną ściśle związaną z Partią Pracujących Kurdystanu (PPK), zdelegalizowaną w Turcji organizacją, którą Ankara, a także USA i UE uważają za organizację terrorystyczną.

- Jest kluczowe, aby rejony, przede wszystkim region Tel Rifaat, z których ataki są stale przeprowadzane przeciwko nam, zostały oczyszczone - mówi w rozmowie z Reutersem przedstawiciel tureckich władz.

Czytaj więcej

Turecki myśliwiec F-16
Turcja chce kupić 40 myśliwców F-16 od USA

Turecka armia w ciągu ostatnich pięciu lat trzykrotnie wkraczała na terytorium Syrii, zajmując pas przygraniczny o szerokości ok. 30 km i długości kilkuset kilometrów.

W północnej Syrii oprócz YPG aktywne są także milicje wspierane przez Iran, Rosjanie, wspierani przez Turcję rebelianci walczący z reżimem Baszara el-Asada, syryjskie siły rządowe, a także siły amerykańskie kontrolujące pola naftowe. 

USA postrzegają YPG jako swojego kluczowego sojusznika w walkach z Państwem Islamskim na północnym wschodzie Syrii.

Jeden z rozmówców Reutersa mówił, że YPG "musi zostać odepchnięte o co najmniej 30 km"

Nie jest jasne kiedy Turcja zamierza przeprowadzić kolejną operację wojskową w Syrii i jaki ma mieć ona charakter. Przygotowania do operacji mają prowadzić turecka armia i wywiad.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Sprawa ma być jeszcze omawiana z Rosją i USA. Erdogan ma rozmawiać o tym z prezydentem USA Joe Bidenem w czasie szczytu G20 w Rzymie, który odbędzie się pod koniec października.

Jeden z rozmówców Reutersa mówił, że YPG "musi zostać odepchnięte o co najmniej 30 km". Dodał, że obecnie to Rosja kontroluje obszary, z których Kurdowie przeprowadzają ataki przeciwko siłom tureckim. Erdogan ma rozmawiać z Putinem na temat operacji w Syrii po rozmowach z Bidenem. 

Jeśli rozmowy z Bidenem i Putinem nie przyniosą rozwiązania i Kurdowie nie opuszczą obszarów, z których atakowani są Turcy, wówczas "operacja będzie nieunikniona" - mówi rozmówca agencji.