Tak wynika z wyroku Sądu Rejonowego Poznań – Stare Miasto, który zapadł w sprawie z powództwa państwa K. i ich małoletniej córki. Od biura turystycznego domagali się równowartości połowy ceny zapłaconej za dwutygodniowy pobyt w Kenii oraz 3 tys. zł zadośćuczynienia wraz z ustawowymi odsetkami  za krzywdę spowodowaną zmarnowanym urlopem.

Miało być lepiej

Według państwa K. cena wyjazdu (blisko 16 tys. zł) miała obejmować kilkudniowe safari z noclegiem w tzw. lodgy w kenijskim Parku Narodowym Amboseli słynącym z malowniczych krajobrazów i dzikich zwierząt. Poza tym państwo K. mieli mieszkać w hotelu trzygwiazdkowym , w klimatyzowanym pokoju z łazienką. Na miejscu gościom gwarantowano m.in. dostęp do basenu, kortów tenisowych, barów. Hotel zapewniał także bogaty program animacyjny, co miało duże znaczenie dla państwa K. z uwagi na córkę.

Na miejscu rodzina przeżyła rozczarowanie. Zdaniem małżonków K. pokój nie odpowiadał standardom ze względu na robactwo, uszkodzenia wyposażenia i przykre zapachy.  Skarżyli się także na wyżywienie w hotelu - bardzo monotonne. Brakowało kortów i basenu, nie było animacji dla dzieci. Do tego, wbrew zapowiedziom, nocleg podczas safari zorganizowano nie w Parku Narodowym Amboseli, lecz na jego obrzeżach.

To były tylko niektóre z długiej listy zarzutów państwa K. Zaraz po powrocie do Polski małżonkowie złożyli pisemną reklamację, w której domagali się zwrotu połowy uiszczonej przez nich ceny wycieczki oraz zadośćuczynienia za szkodę powstałą z tzw. „zmarnowanego urlopu". Biuro podróży zdecydowanie odmówiło.

W odpowiedzi na pozew biuro wskazało, że zgodnie z umową powodowie zostali zakwaterowani w hotelu, którego standard określany jest kategorią lokalną 3,5*. Kategoryzacja hotelowa podlega indywidualnym przepisom danego kraju i może zasadniczo się różnić od standardów przyjętych w Polsce. Klienci doskonale wiedzieli, jakiego standardu można się spodziewać, gdyż w opisie katalogowym i umowie wyraźnie podkreślono, iż jest to hotel dla niezbyt wymagających klientów, dysponujący skromnymi pokojami. Zarzuty dotyczące braku animacji dla dzieci i opieki na nimi były bezpodstawne – w umowie nie gwarantowano takich świadczeń. Była w niej mowa o programie animacyjnym, ale obejmował on gry, zabawy i występy dla gości hotelu w ogóle. I takie się odbyły. Odnosząc się do zarzutu monotonnego wyżywienia pozwany podniósł, że powodom zapewniono śniadania i obiadokolacje w formie bufetu – tak jak przewidywała umowa. Natomiast brak produktów/dań przygotowywanych pod kątem gości z Polski nie może stanowić podstawy reklamacji imprezy turystycznej. Co się zaś tyczy noclegu podczas safari, organizator wskazał, że w opisie katalogowym wycieczki wyraźnie zaznaczono, że lodges, w których nocują turyści podczas safari, są położone „... bezpośrednio na terenach parków narodowych lub w ich pobliżu .

Dowody z Facebooka

Sąd przeanalizował umowę o świadczenie usług turystycznych, katalogi pozwanego biura, przesłuchał świadków. Uznał, że tylko niektóre zarzuty powodów znalazły potwierdzenie w zgromadzonym materiale dowodowym. Obejmowały przede wszystkim nieprawidłowe warunki w pokoju – z uwagi na występujące robactwo i zły stan łazienki. Niezgodny z umową był też brak baru przy plaży i na dachu hotelu. W ocenie Sądu za tak nieznaczne różnice między deklarowanym a faktycznym standardem hotelu powodom należało się odszkodowanie w wysokości 10 proc. ceny wycieczki. Ponieważ jednak nieprawidłowości te naraziły powodów na dyskomfort i stres, Sąd uznał, że dodatkowo należy powodom zasądzić 5 proc. ceny wycieczki tytułem wyrównania szkody niemajątkowej w postaci tzw. „zmarnowanego urlopu" (art. 11a ustawy o usługach turystycznych).

Sąd zauważył, że skoro powodowie obok tego odszkodowania domagali się jeszcze zadośćuczynienia w kwocie 3 tys. zł to powinni wykazać, że doszło do naruszenia ich dóbr osobistych w wyniku nieprawidłowego wykonania umowy przez biuro podroży. I wskazać, o jakie dobra chodziło. To się im nie udało.

- Istotne dla oceny przeżyć powodów były zapisy na portalu Facebook, w tym zdjęcia  zamieszczone przez powódkę. Wynikało z nich, że w trakcie wyjazdu powódka przyjemnie spędzała czas na safari, a już po wycieczce posumowała ją krótkim, aczkolwiek zwięzłym wpisem „Było zajefanie"; treść tej informacji wskazuje na dwie istotne okoliczności: po pierwsze ewidentnie wyraża zadowolenie z ww. pobytu w Kenii, a po drugie zawiera określenie jednoznacznie zaznaczające, że w ten sposób oceniono cały wyjazd jako sprawiający przyjemność - zauważył Sąd. Dlatego powództwo o zasądzenie zadośćuczynienia oddalił.

Wyrok jest nieprawomocny.

sygn. akt I C 507/14