Przez niemyte jagody można zarazić się bąblowicą

Sanepid ostrzega przed jedzeniem leśnych owoców prosto z krzaczka. Można się bowiem zarazić bąblowicą, chorobą wywoływaną przez tasiemca, równie groźną jak nowotwór.

Publikacja: 13.07.2023 20:26

Trudno jagody dokładnie opłukać, bo jaja pasożyta mogą skryć się w okolicach zielonej końcówki owocu

Trudno jagody dokładnie opłukać, bo jaja pasożyta mogą skryć się w okolicach zielonej końcówki owocu

Foto: Adobe stock

- Jaja tasiemca wywołujące bąblowicę wielokomorową pozostają zakaźne w temperaturze od minus 30 do plus 60 st. C, co oznacza, że ani mrożenie w domowej zamrażarce, ani polewanie gorącą wodą nie pomoże. Trudno jagody dokładnie opłukać, bo jaja pasożyta mogą skryć się w okolicach zielonej końcówki owocu i nie spłyną razem z wodą - mówi w rozmowie z Onetem dr Piotr Borkowski, specjalista chorób zakaźnych z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. On sam jagody jada wyłącznie ugotowane lub upieczone, np. w jagodziankach.

Bąblowica wielokomorowa to choroba rzadka w niektórych regionach Polski, ale np. na Mazurach  jest zarażonych jest 35 proc. lisów, a są regiony Polski, gdzie dotyczy to nawet 70 proc. populacji tych zwierząt.

Czytaj więcej

Jak uniknąć zatrucia i zarażenia pasożytami w wakacje

- Obecność pasożyta u ludzi stwierdzana jest najczęściej, kiedy ma już objętość pięści, czyli po około 10, latach od zakażenia. Choroba wykrywana jest zazwyczaj podczas badania USG i diagnozowana jako nowotwór. Dopiero badanie histopatologiczne pokazuje, że w usuniętym fragmencie nie ma komórek nowotworowych, a są komórki pasożyta - dodaje dr Borkowski.

Tasiemiec potrafi zająć wątrobę, płuco czy mózg. Jeśli w wątrobie jest 10-centymentrowy guz, to prawie na pewno jest już olbrzymia masa mikroskopijnych, niewidocznych w badaniach przerzutów w innych organach. Nawet obumarły pasożyt stanowi zagrożenie dla życia pacjenta, bo może ulec zropieniu.

Późno wykryta bąblowica czasami sprawia konieczność przeszczepu wątroby

Standardowym postępowaniem jest wycięcie tasiemca. Ale ponieważ nie ma pewności, czy udało się usunąć go w całości, do 3 lat po jego wycięciu podaje się wciąż leki uśmiercające tasiemca. Często jest on jednak zbyt duży, a ponadto, nawet lek zabije tasiemca, pozostaje problem z jego martwymi resztkami.

Tylko wcześnie wykryty pasożyt umożliwia całkowite wyleczenie. Wykrycie jest możliwe dzięki badaniu serologicznemu, które można wykonać tylko w kilku miejscach w Polsce. W Warszawie badanie jest wykonywane w Narodowym Instytucie Zdrowia PZH. Kosztuje ok. 150 zł i nie jest refundowane. Nierefundowany jest też lek, który zabija pasożyta. Dzienna kuracja to koszt około 40 zł, a leczenie musi nierzadko trwać do końca życia pacjenta.

Czytaj więcej

Koronawirus: więcej chorób zakaźnych będzie zgłaszanych do Sanepidu

- Tasiemiec żyje w jelicie cienkim głównie lisów, gdzie składa setki tysięcy jaj, które z kałem trafiają do środowiska. Wraz z drobnymi owocami zanieczyszczonymi odchodami lisów zjadają je małe gryzonie leśne, które są żywicielami pośrednimi tego pasożyta. Zakażone padają ofiarą lisów, które pożerają je wraz z tasiemcem. Zjedzony bąblowiec znów w jelitach lisa znosi jaja. Człowiek kosztując nieumytą jagodę czy poziomkę, może wraz z nią wprowadzić do organizmu jaja tasiemca. Możemy zarazić się też podczas zbierania runa leśnego, jeśli nie umyjemy rąk po powrocie z lasu - ostrzega lekarz.

Larwa, która dostanie się do organizmu człowieka osiedla się zawsze najpierw w wątrobie, gdzie wolno rośnie i rozwija się podobnie do guza nowotworowego. - Późno wykryta bąblowica czasami sprawia konieczność przeszczepu wątroby, co powoduje nowe problemy, gdyż immunosupresja stosowana do podtrzymania przeszczepu zabijając naszą odporność sprawia, że nie walczymy z pasożytem, a ten rozwija się błyskawicznie bez leków przeciwpasożytniczych - dodaje dr Piotr Borkowski.

- Jaja tasiemca wywołujące bąblowicę wielokomorową pozostają zakaźne w temperaturze od minus 30 do plus 60 st. C, co oznacza, że ani mrożenie w domowej zamrażarce, ani polewanie gorącą wodą nie pomoże. Trudno jagody dokładnie opłukać, bo jaja pasożyta mogą skryć się w okolicach zielonej końcówki owocu i nie spłyną razem z wodą - mówi w rozmowie z Onetem dr Piotr Borkowski, specjalista chorób zakaźnych z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. On sam jagody jada wyłącznie ugotowane lub upieczone, np. w jagodziankach.

Pozostało 86% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał partnera
Jak lepiej zadbać o pacjentów z SM?
Diagnostyka i terapie
Rak piersi nie wybiera. Chora często dowiaduje się zbyt późno
Diagnostyka i terapie
Co ma żaba do depresji? Okazuje się, że może pomóc
Diagnostyka i terapie
Tabletka „dzień po” także od położnej. Izabela Leszczyna zapowiada zmiany
Materiał Promocyjny
Mapa drogowa do neutralności klimatycznej
Diagnostyka i terapie
Zaświeć się na niebiesko – jest Światowy Dzień Świadomości Autyzmu
Diagnostyka i terapie
Naukowcy: Metformina odchudza, bo organizm myśli, że ćwiczy