Ostatnie lata to przełom w leczeniu zaawansowanego raka płuca. Choroba, która w przeszłości była równoznaczna z wyrokiem śmierci, dziś coraz częściej przechodzi w stan przewlekły. W tym celu potrzebne są nowoczesne, refundowane leki. Jednak by pacjent mógł z nich skorzystać, musi mieć dostęp do kompleksowej diagnostyki molekularnej i histopatologicznej oraz leczenie w ośrodku z programem lekowym B.6.

Problem w tym, że wielu pacjentów, ale też lekarzy, nie jest świadoma, że mogą skorzystać z terapii (zwłaszcza immunoterapii), która w znacznym stopniu wydłuży życie chorych.

Przyczyną papierosy

Rak płuca jest najczęstszym nowotworem złośliwym i pierwszą przyczyną zgonów wśród chorób nowotworowych w Polsce. – W 2019 r. na raka płuca zachorowało ponad 22 tys. Polaków, zmarło 23 tys. – mówi „Rzeczpospolitej” dr Maciej Bryl, onkolog i p.o. dyrektora naczelnego Wielkopolskiego Centrum Pulmunologii i Torakochirurgii. – To od kilku lat są, w przybliżeniu, stałe liczby zachorowań, choć odsetek zachorowań na raka płuca w ogólnej liczbie nowotworów spada, gdyż wzrasta liczba innych nowotworów, np. raka prostaty – dodaje lekarz.

Foto: stock.adobe.com

Aż 80 proc. wykrywanych raków płuca jest w stanie zaawansowanym, a tym samym rokującym znacznie gorzej. Zaledwie 15 proc. chorych udaje się przeżyć pięć lat od momentu diagnozy.

Najważniejszym czynnikiem powodującym raka płuca jest dym tytoniowy. – Najbardziej zagrożone są osoby powyżej 55. roku życia, które przez 30 lat paliły przynajmniej paczkę dziennie – mówi dr Bryl.

Szansą nowe terapie

Pacjenci w ramach programu lekowego B.6 mają dostęp do nowoczesnych terapii – immunoterapii oraz terapii ukierunkowanych molekularnie. Onkolodzy zwracają uwagę, że od lat nie mieli do czynienia z tak dużą liczbą nowych leków dostępnych w Polsce. – Na dziewięć znanych dla raka płuca terapii celowanych mamy refundowane na razie trzy. Część z nich jest jeszcze niezatwierdzona w Europie, więc nie ma ich też w Polsce. Niektóre są dostępne w Europie, ale nie u nas – mówi dr Bryl. – Choć myślę, że i tak nie jest źle, bo obecnie nowoczesnymi terapiami w przypadku raka płuca możemy objąć ponad połowę chorych – dodaje.

Czytaj więcej

Dramatyczne statystyki raka prostaty w Polsce

Pomimo objęcia refundacją wielu nowych leków, w dalszym ciągu główną strategią terapeutyczną jest podawanie chemioterapii. Tymczasem według wytycznych ESMO (European Society for Medical Oncology) w pierwszej linii leczenia zaawansowanego niedrobnokomórkowego raka płuca rekomenduje się stosowanie immunoterapii (w monoterapii lub skojarzeniu z chemioterapią) oraz leków ukierunkowanych molekularnie. U niemal połowy chorych chemioterapia zalecana jest w drugiej i kolejnych liniach leczenia zaś w I linii leczenia w sytuacji, jeżeli występują przeciwwskazania do immunoterapii lub pacjent nie może być do niej zakwalifikowany. – Istotnym jest, aby lekarz miał wybór.

Nieraz jest tak, że musimy zacząć od chemioterapii, gdy stan chorego nie pozwala na włączenie immunoterapii. Ale tam, gdzie jest to uzasadnione medycznie, takie leczenie jest stosowane – mówi dr Bryl. I tłumaczy, że obecny system finansowania terapii w raku płuca zakłada lepsze wynagradzanie za klasyczną chemioterapię niż immunochemioterapię (koszty leków są refundowane niezależnie i w całości). Dlatego też szpitalom teoretycznie bardziej opłaca się rozpoczynać leczenie od chemii, lecz na szczęście tak nie robią.

By pacjent został zakwalifikowany do optymalnego dla niego leczenia, każdego chorego należy poddać kompleksowej diagnostyce histopatologicznej i molekularnej, aby określić typ histologiczny, status odpowiednich mutacji oraz poziom ekspresji białka PD-L1. – Bez tych zaawansowanych badań pozostaje tylko leczenie za pomocą chemioterapii. Dlatego tak ważne jest, by jak najlepiej zadbać o to, by każdy chory miał jak najlepszy i najszybszy dostęp do kompleksowej diagnostyki. Powinny jak najszybciej zostać stworzone grupy ośrodków zwane Virtual Lung Cancer Unit, w których chory byłby poddawany szczegółowej diagnostyce i kompleksowemu leczeniu – mówi dr Bryl.

Niestety, często pełna diagnostyka jest możliwa tylko w najlepszych placówkach. Ci, którzy nie mogą do nich dotrzeć, często „skazani” są na przestarzałe i nie do końca odpowiednie leczenie.

Przełom w leczeniu

Rak płuca do niedawna uważany niemal w każdym zaawansowanym przypadku za chorobę kończącą się szybką śmiercią, coraz częściej zaczyna przypominać chorobę przewlekłą. – Gdy zaczynałem pracę lekarza onkologa, w zasadzie nie mieliśmy dla tych chorych żadnej propozycji leczenia poza klasyczną chemioterapią. Dziś na szpitalnych korytarzach spotykam pacjentów, których leczę nawet cztery czy pięć lat – mówi dr Bryl.

Na dziewięć znanych dla raka płuca terapii celowanych w Polsce są obecnie refundowane trzy

Podczas wrześniowego kongresu ESMO 2022 zostały ogłoszone wyniki pięcioletnich obserwacji badań KEYNOTE-189 i KEYNOTE-407 oceniające skuteczność immunochemioterapii w pierwszej linii leczenia niepłaskonabłonkowego oraz płaskonabłonkowego zaawansowanego niedrobnokomórkowego raka płuca (NDRP). Okazało się, że dekadę temu, w czasach dostępności wyłącznie chemioterapii, pięć lat przeżywało tylko 3,7 proc. chorych na zaawansowanego NDRP. Obecnie, według najnowszej aktualizacji badań leczenia immunochemioterapią, pięć lat przeżył co piąty pacjent, a wśród osób, które ukończyły pełen cykl leczenia – 35 podań leku, ok. 70 proc. Z kolei w pięcioletniej analizie badania z zastosowaniem monoterapii odsetek przeżyć wynosił 32 proc.

– Do długoletnich remisji, jakie uzyskiwaliśmy, stosując terapie celowane, dołączyła immunoterapię. Unikalną cechą immunoterapii jest aktywizacja własnej obrony organizmu, a wyniki pokazujące opisane powyżej efekty, dają na dziś nadzieję dla przynajmniej części chorych i otwierają perspektywą na dalszy rozwój tej metody leczenia w przyszłości – podsumowuje dr Bryl.

Nowe terapie

Zastosowanie immunochemioterapii u pacjentów z niepłaskonabłonkowym przerzutowym NDRP zmniejsza ryzyko zgonu o 40 proc. oraz dwukrotnie wydłuża medianę przeżycia całkowitego w porównaniu do grupy kontrolnej (22 miesiące wobec 10.6 miesięcy). Natomiast zastosowanie immunochemioterapii u pacjentów z płaskonabłonkowym przerzutowym NDRP zmniejsza ryzyko zgonu o 29 proc. Mediana przeżycia całkowitego w grupie badanej została wydłużona o około pół roku w porównaniu do grupy kontrolnej otrzymującej wyłącznie chemioterapię (17,2 mies. wobec 11,6 mies.). Lekarze wskazują także, że zastosowanie immunoterapii zarówno w monoterapii jak i w skojarzeniu z chemioterapią wykazuje trwałe 5-letnie korzyści dotyczące przeżycia całkowitego u pacjentów z zaawansowanym NDRP niezależnie od ekspresji PD-L1 i histologii guza.