Reklama

Służby nie dostaną dostępu do komunikatorów. Będą jednak mogły blokować strony

Sejmowa komisja w poniedziałek zajmie się poprawkami do projektu prawa komunikacji elektronicznej. Mają one m.in. złagodzić przepisy dotyczące możliwości inwigilacji.
Służby nie dostaną dostępu do komunikatorów. Będą jednak mogły blokować strony

Foto: Adobe Stock

Monumentalny projekt nowej ustawy, implementujący w dużej mierze dyrektywę o Europejskim Kodeksie Łączności, trafił do Sejmu w pierwszej połowie stycznia. Wraz z projektami i uzasadnieniami aktów wykonawczych druk sejmowy liczy 3,5 tys. stron (kolejne 1,3 tys. to przepisy wprowadzające).

Ustawy te mają wprowadzić wiele korzystnych dla konsumentów zmian, takich jak obowiązek zwracania im niewykorzystanych pieniędzy z kart pre-paid, wprowadzenia limitów kwotowych na usługi i treści doliczane do rachunku (jak gry czy horoskopy). Dostawcom usług telekomunikacyjnych ma być ponadto trudniej zmieniać umowy w trakcie ich trwania, z kolei dla klientów rozwiązanie kontraktu ma być tańsze.

Tuż przed pierwszym czytaniem do ustawy dodano przepisy rozszerzające obowiązek retencji danych użytkowników i udostępniania ich służbom na dostawców „usług komunikacji interpersonalnej niewykorzystujących numerów” takich jak komunikatory tekstowe. Wywołało to ostrą krytykę. I wydaje się, że obóz rządzący postanowił wycofać się z tej zmiany.

Wśród poprawek zgłoszonych przez Klub PiS znalazły się m.in. te dotyczące art. 43 ustawy (to właśnie on przyznaje służbom szerszy dostęp do danych). Zmiana polega tu na zastąpieniu wprowadzanego w nowej ustawie pojęcia „przedsiębiorcy komunikacji elektronicznej” starym pojęciem „przedsiębiorcy telekomunikacyjnego”. Ci ostatni już dziś mają obowiązek przechowywania danych i udostępniania ich służbom – ale nie zostanie on rozszerzony na dostawców komunikatorów.

– Dostęp do komunikatorów w praktyce byłby i tak nie do wyegzekwowania. Część dostawców już operuje z terytorium innego kraju, a inni przenieśliby zapewne działalność po wejściu nowych rygorów – mówi Grzegorz Napieralski z Koalicji Obywatelskiej, wiceprzewodniczący Komisji Cyfryzacji, która pracuje nad projektem. – Dlatego zapewne z tych przepisów zrezygnowano – dodaje.

Reklama
Reklama

Wskazuje jednak, że strona rządząca nie zrezygnowała z art. 52 projektu. Pozwala on prezesowi UKE nakazać dostawcy np. strony internetowej zablokowanie jej, jeżeli może ona zagrażać bezpieczeństwu państwa i porządkowi publicznemu. Decyzję tę może ogłosić przedsiębiorcy ustnie i jest ona natychmiastowo wykonalna (w ciągu sześciu godzin). Dlatego opozycja domaga się wykreślenia zarówno art. 43, jak i 52.

Etap legislacyjny: przed drugim czytaniem w Sejmie

Czytaj więcej

Rząd PiS chce mieć dostęp do komunikatorów Polaków. Chodzi np. o Messenger
Podatki
Przelewu od żony lub męża nie musisz zgłaszać. Ale są wyjątki
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Prawo drogowe
Duże zmiany dla kierowców. Pojawi się nowa przesłanka zatrzymania prawa jazdy
Prawo w Polsce
Będzie nowy obowiązek dla właścicieli psów. Rząd przyjął projekt ustawy
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Praca, Emerytury i renty
13. emerytura nie dla każdego. Ci seniorzy nie otrzymają świadczenia
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama