Z tego artykułu dowiesz się:
- Który czynnik niemal w pojedynkę odpowiada za gwałtowny wzrost inflacji i jej wyjście poza cel NBP.
- Jak działania administracyjne wpłyną na odczyty inflacji w krótkim terminie i jakie ryzyka cenowe pojawiają się na horyzoncie.
- Dlaczego hamujący dotąd inflację spadek cen żywności może wkrótce przestać być aktualny.
- Jakie scenariusze dla stóp procentowych przewidują ekonomiści i od czego zależą przyszłe decyzje Rady Polityki Pieniężnej.
Inflacja w Polsce we wrześniu wyniosła 4,1 proc. r/r – poinformował w środę Główny Urząd Statystyczny (GUS). Po raz pierwszy od ponad roku wyszła z przedziału celu NBP, acz w październiku za sprawą powrotu CPN może powrócić w okolice jego górnej granicy.
Środowe dane są o 0,1 pkt proc. wyższe od szybkiego szacunku GUS sprzed dwóch tygodni – wówczas urząd zameldował odczyt 4 proc. Dodatkowo, tym razem urząd podał jednak znacznie więcej szczegółów tego, jak zachowywały się ceny w minionym miesiącu.
O ile podrożało paliwo?
Oczywiście, wyraźny wzrost inflacji we wrześniu (do 4,1 proc. r/r względem 3,4 proc. w sierpniu, pierwszy raz od czerwca 2025 r. poza celem inflacyjnym NBP, czyli 2,5 proc. +/- 1 pkt proc.) to wina paliw. Te podrożały rok do roku o 36,1 proc. i o 9,2 proc. względem sierpnia. Można szacować, że gdyby ceny paliw do prywatnych środków transportu były takie same jak przed rokiem, to inflacja ogółem byłaby niższa o około połowę (o 1,9 pkt. proc.). Tylko w ciągu ostatnich trzech miesięcy ceny paliw wzrosły o ponad 31 proc.
Wciąż dezinflacyjnie oddziaływały z kolei ceny żywności, aczkolwiek można tu mówić o pewnym odbiciu trendu spadkowego. Jeszcze w sierpniu mieliśmy w tej kategorii najgłębszą deflację od ponad dekady – ceny spadły o 1,2 proc. r/r. Tym razem GUS odnotował spadek rok do roku „tylko” o 0,7 proc. To pierwszy raz od maja 2025 r., gdy inflacja cen żywności była wyższa, a nie niższa niż miesiąc wcześniej.
Czytaj więcej
Polska gospodarka urośnie w tym roku o 3,4 proc., ale w przyszłym wyraźnie spowolni - szacuje MFW. Mimo wojny na Bliskim Wschodzie i szoku energety...
Co dalej z inflacją i stopami procentowymi?
Jeszcze pod koniec września wydawało się, że w kolejnych miesiącach inflacja będzie nawet wyższa niż 4,1 proc. z września. Wszystko zmieniło się po powrocie programu CPN, czyli obniżki VAT na paliwa z 23 do 8 proc., obniżki akcyzy o 28-29 gr/l oraz wprowadzeniu cen maksymalnych. Powinno to odejmować od wskaźnika dynamiki cen około 0,7 pkt proc. Średnie prognozy ekonomistów dla październikowej inflacji oscylują więc w okolicach 3,5 proc. r/r.
CPN nieco „mechanicznie” obniżył inflację (acz zakończenie programu z kolei ją podbije), być może pozwala też nieco obniżyć oczekiwania inflacyjne społeczeństwa. Nie zmienia to jednak faktu, że ryzyk dla inflacji w górę jest sporo. Ekonomiści przewidują wzrost cen żywności, do tego w górę idzie inflacja producencka (PPI). W sierpniu wyniosła ponad 4 proc. r/r, najwięcej od trzech lat, we wrześniu – zgodnie ze średnimi prognozami dla „Parkietu” – może przekroczyć 5 proc. Niewiadomą pozostają taryfy dla gospodarstw domowych za gaz i energię elektryczną od stycznia.
Bardzo wiele będzie zależało od kwestii regulacyjnych – kształtu działań osłonowych w 2027 r. czy poziomu taryf – a dodatkowo inflacją w poszczególnych miesiącach przyszłego roku będą „bujały” efekty bazy sprzed roku. Niemniej średnie oczekiwania ekonomistów dla „Parkietu” wskazują, że średniokwartalnie inflacja może nie powrócić do szerokiego celu NBP – tj. poniżej 3,5 proc. – przynajmniej do połowy 2027 r.
Czytaj więcej
Rada Polityki Pieniężnej utrzymała podczas październikowego posiedzenia stopy procentowe bez zmian, w tym główną stopę na poziomie 3,75 proc.
Co zrobi Rada Polityki Pieniężnej?
– Z danych, które znam, nie zanosi się na podwyżkę, ale też jej nie przesądzam – mówił w zeszłym tygodniu prezes NBP i przewodniczący Rady Polityki Pieniężnej prof. Adam Glapiński. Zastrzegał jednak przy tym: jeśli ryzyka dla inflacji będą się nasilać, to RPP jest gotowa do działania. – Po wypowiedziach wszystkich członków Rady widzę pełną determinację, aby nie przegapić momentu, gdy inflacja będzie miała trwały charakter, będzie się rozlewała – wyjaśniał. W kolejnych dniach podwyżką stóp nie straszyli m.in. Przemysław Litwiniuk i Ludwik Kotecki, członkowie RPP. Litwiniuk przekazał TVN24, że – bazując na aktualnie dostępnych informacjach – istnieje duże prawdopodobieństwo utrzymania stóp procentowych bez zmian do końca roku. Z kolei Kotecki powiedział PAP, że jeśli listopadowa projekcja NBP pokaże powrót inflacji w okolice 2,5 proc. w ostatnim kwartale 2027 r. lub na początku 2028 r., to RPP zapewne nie powinna reagować podwyżką w listopadzie.
Sytuacja jest więc bardzo niejednoznaczna, a ekonomiści są podzieleni: część przewiduje 2-3 podwyżki stóp procentowych po 25 pb pod koniec 2026 r. i/lub na początku przyszłego, ale nie brakuje też przewidywań, że Rada przetrzyma obecny wzrost inflacji bez ruchów w górę.
– W perspektywie początku 2027 r. inflację mogą podbijać wyższe ceny energii oraz szybciej drożejąca żywność, co będzie jednak przynajmniej częściowo neutralizowane przez efekty wychodzenia z CPI wysokiej bazy od marca przyszłego roku. Zakładamy przy tym, że napięcia podażowe na rynku ropy, gazu i paliw będą ustępować w horyzoncie drugiej połowy przyszłego roku – mówi Piotr Dmitrowski, ekonomista Banku Gospodarstwa Krajowego. – Co istotne oczekujemy, że inflacja bazowa pozostanie przy tym na relatywnie niskich poziomach. To ona wraz z niską dynamiką wynagrodzeń powinna przekonać RPP do utrzymania stóp procentowych na niezmienionym poziomie, nawet jeżeli wiązałoby się to z tolerancją przejściowo ujemnej realnej stopy procentowej – dodaje. Warto zauważyć, że przy głównej stopie procentowej NBP 3,75 proc. i inflacji 4 proc. realna stopa procentowa liczona ex post już jest ujemna, pierwszy raz od grudnia 2023 r.
– Mimo powrotu programu CPN utrzymujemy prognozę podwyżek stóp procentowych NBP o 75 pb w najbliższych miesiącach. Pierwszej spodziewamy się jeszcze w tym roku, na listopadowym posiedzeniu RPP – przekazuje natomiast Kamil Łuczkowski, ekonomista banku Pekao. – Czekając na wyraźny wzrost inflacji bazowej, RPP ryzykuje spóźnioną reakcję i utrwalenie presji cenowej. Do podwyżek może skłonić Radę również sytuacja na rynkach finansowych – zacieśnianie polityki pieniężnej przez główne banki centralne już zwiększa presję na osłabienie złotego. Nawet jeśli w listopadzie większość Rady opowie się jeszcze za utrzymaniem stóp bez zmian, ich podwyżki w kolejnych miesiącach wydają się nieuniknione – komentuje.
Rynek stopy procentowej wycenia obecnie łącznie 100 punktów bazowych podwyżek przez kolejny rok.