Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego rosnąca inflacja może zmusić Radę Polityki Pieniężnej do zmiany dotychczasowego kursu.
  • Jakie pięć kluczowych czynników ryzyka, zdaniem prezesa NBP, zagraża stabilności cen w Polsce.
  • Na jaką kluczową projekcję analityczną czeka bank centralny przed podjęciem decyzji o stopach procentowych.
  • W jaki sposób prezes NBP odnosi się do działań sejmowej Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej

Glapiński podczas czwartkowej konferencji prasowej po posiedzeniu RPP (na którym Rada utrzymała stopy procentowe bez zmian, w tym główną na poziomie 3,75 proc.) zauważał, że konflikt na Bliskim Wschodzie się przedłuża, a jego inflacyjne skutki nasilają się. Jak oceniał, nic nie wskazuje, aby ceny surowców w najbliższym czasie miały istotnie spaść.

Zgodnie z szybkim szacunkiem GUS, we wrześniu inflacja CPI w Polsce urosła do 4 proc., a więc ponad przedział celu inflacyjnego NBP (2,5 proc. +/- 1 pkt proc.). – To zauważalna zmiana, bo przez poprzednich 14 miesięcy inflacja w Polsce była zgodna z celem NBP. Po raz drugi w ostatnich dwóch dekadach tak długo trwał okres, gdy inflacja była w celu – mówił Glapiński.

W październiku, po wznowieniu programu CPN, wskaźnik inflacji rocznej ponownie może spaść do przedziału celu NBP (prognozy szacują, że działania osłonowe odejmują około 0,7 pkt proc.), ale Glapiński zauważył, że tarcza to rozwiązanie tymczasowe. – Na początku przyszłego roku ma nastąpić ponowny wzrost opodatkowania paliw, chyba że rząd zdecyduje inaczej – wskazywał. Podkreślał, że RPP musi zachować dużą ostrożność tak, aby nie dopuścić do tego, aby wyższe ceny paliw rozlały się na pozostałe ceny w gospodarce.

Glapiński: pięć czynników ryzyka dla inflacji

Prezes NBP przedstawił pięć czynników, które zwiększają wspomniane ryzyko rozlewania się inflacji. – Po pierwsze, wzrost popytu w Polsce jest relatywnie szybki, w drugim kwartale PKB Polski wzrósł o blisko 4 proc. r/r – mówił, dodając że w trzecim kwartale – zgodnie z aktualnymi danymi i prognozami – dynamika aktywności zwolniła tylko nieznacznie. W kontekście perspektyw popytu Glapiński wskazywał też na niskie bezrobocie i wciąż realny wzrost płac.

Kolejnymi czynnikami potencjalnie proinflacyjnymi są, według słów przewodniczącego RPP: poprawa koniunktury w otoczeniu polskiej gospodarki, wzrost światowych cen surowców rolnych i kształt polskiej polityki fiskalnej. – W projekcie budżetu na przyszły rok nie ma zacieśnienia fiskalnego, co ograniczałoby presję popytową, a przez to też inflacyjną – zauważał Glapiński. Ostatnim czynnikiem jest obserwowany wzrost cen produkcji sprzedanej przemysłu (PPI). – Może to świadczyć o narastaniu presji kosztowej. Dotyczy to na razie głównie sektorów najbardziej powiązanych z przetwarzaniem surowców, ale wzrost PPI widoczny jest w wielu branżach – mówił szef NBP.

Czytaj więcej

Debata budżetowa w Sejmie. Opozycja: „Minister dziura Domański”

Czy i kiedy stopy procentowe w Polsce mogą wzrosnąć?

Mimo listy wymienionych czynników ryzyka Glapiński podkreślał jednak, że dotychczas inflację w Polsce podbiły głównie ceny paliw, a więc czynnik całkowicie niezależny od banku centralnego. – We wrześniu wkład cen energii do dynamiki cen konsumpcyjnych wyniósł aż 60 proc. i był o 1,6 pkt proc. wyższy niż jeszcze w czerwcu, gdy inflacja wyniosła 2,5 proc. – wyliczał. Dodawał, że na razie skala rozlewania się wyższych cen energii na ceny pozostałych towarów i usług jest ograniczona.

Z tego powodu ogółem przewodniczący RPP nie brzmiał bardzo jastrzębio – nie zapowiadał jasno rychłego zacieśnienia polityki monetarnej. Nie wykluczył podwyżki stóp procentowych w listopadzie, ale jednocześnie ocenił, że nie przewiduje takiego ruchu. – Z danych, które znam, nie zanosi się na podwyżkę, ale też jej nie przesądzam – mówił. Jak dodawał, na razie nic nie wskazuje na znamiona efektów drugiej rundy. – To zjawisko wzrostu inflacji wynikającego ze wzrostu cen paliw i gazu trwa na razie za krótko. Na razie nie ma powodów do niepokoju – mówił.

Zapowiedział, że duże znaczenie będzie miał kształt listopadowej projekcji inflacyjnej, przygotowanej przez Departament Analiz i Badań Ekonomicznych NBP. – Po przestudiowaniu wyników modelowych  i naniesieniu popraw eksperckich analitycy przedstawią nam projekcję na najbliższe kwartały i na średni okres. Wtedy Rada podejmie decyzję – mówił Glapiński. Zapewniał przy tym jednak, że jeśli ryzyka dla inflacji będą narastać, a efekty drugiej rundy zaczną się ujawniać, to Rada jest gotowa do działania. – Naszym priorytetem pozostaje średniookresowa stabilność cen. Po wypowiedziach wszystkich członków Rady widzę pełną determinację, aby nie przegapić momentu, gdy inflacja będzie miała trwały charakter, będzie się rozlewała – wyjaśniał.

– Wydźwięk konferencji prezesa banku centralnego sugeruje, że RPP pozostaje cierpliwa i nie wykazuje skłonności do szybkiego i zdecydowanego zaostrzenia polityki pieniężnej, tak długo jak wzrost inflacji pozostaje napędzany szokiem zewnętrznym i nie ma widocznych oznak szerszego rozlewania się wyższych cen energii na ceny innych towarów i usług – komentuje Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego. Jak dodaje, Rada nadal ma czas na reakcję, a jeżeli szok energetyczny będzie się przedłużał, to do podwyżek stóp może dojść w pierwszym kwartale 2027 r. – Spodziewamy się wówczas dwóch ruchów w górę po 25 punktów bazowych każdy – mówi.

Czytaj więcej

Sądny dzień Adama Glapińskiego. Prezes NBP przed Trybunał Stanu

Jak prezes NBP Adam Glapiński komentuje postępowanie przed sejmową Komisją Odpowiedzialności Konstytucyjnej?

Prezes Glapiński wygłosił także podczas konferencji oświadczenie w związku z informacjami, że w piątek sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej przegłosuje wniosek o postawienie go przed Trybunałem Stanu.

– Całe to postępowanie nie ma żadnych podstaw, jest szkodliwe z punktu widzenia interesów wewnętrznych Polski i może mieć bardzo istotny negatywny wpływ w relacjach z zagranicą – ostrzegał prezes banku centralnego. Jak dodał, przyczyny i prawdziwy sens dalszego prowadzenia postępowania nie są dla NBP zrozumiałe. – Pragnę uspokoić i zapewnić: bank centralny nie podda się żadnej politycznej presji. Sejm i rząd nie mają żadnego prawa ingerowania w prowadzoną przez bank centralny politykę pieniężną – dodawał szef NBP.

Glapiński odniósł się też do tego, że na początku listopada minie kadencja wiceprezesa zarządu NBP Adama Lipińskiego i zarząd banku centralnego będzie mniej liczebny niż wskazuje ustawowe minimum. Do powołania nowych członków potrzebna jest współpraca prezydenta (który wydaje postanowienie) oraz premiera (który dokonuje kontrasygnaty), w maju nie było zgody Tuska dla czworga kandydatów do zarządu banku centralnego. – Jesteśmy przygotowani na każdą okoliczność, ale mam duże zaufanie do polskiego rządu, do prezydenta i jestem w pełni przekonany, że racjonalnie wszystko we właściwych terminach będzie zdecydowane. Tak zawsze w Polsce przez ostatnich kilkadziesiąt lat było – mówił w czwartek prezes NBP.

Glapiński poinformował też, że NBP na koniec września posiadał do 672,9 ton złota, wobec 648 ton miesiąc wcześniej. Wartość rezerw wynosi 348,6 mld zł, a tzw. niezrealizowane przychody z wyceny złota wynoszą 147,3 mld zł.