Wykorzystywanie przestrzeni powietrznej państw Sojuszu Północnoatlantyckiego przez algierskie lotnictwo wojskowe staje się stałym elementem logistyki na trasie do Rosji. Jak ostrzega w rozmowie z PAP ekspert ds. obronności Aleksander Olech, trasa ta może służyć do przewozu rosyjskiego uzbrojenia, części zamiennych oraz wyposażenia wojskowego. W jego ocenie władze powinny niezwłocznie poddać ponownej analizie wydawane dotychczas zgody na takie przeloty.

Algierski Hercules nad Polską w drodze do Moskwy

Z ustaleń serwisu Defence24 wynika, że we wtorek wojskowe systemy radarowe w Polsce odnotowały przelot samolotu transportowego Lockheed C-130H-30 Hercules, należącego do sił powietrznych Algierii. Maszyna wystartowała z bazy Boufarik, po czym skierowała się nad przestrzeń Włoch, Chorwacji, Węgier i Słowacji. Po wejściu do polskiej przestrzeni powietrznej od strony południowej, samolot minął Hajnówkę, wleciał nad terytorium Białorusi i ostatecznie wylądował na moskiewskim lotnisku Wnukowo. Redakcja portalu wskazuje, że w ostatnim czasie obserwuje się wyraźne natężenie wojskowego ruchu lotniczego pomiędzy Algierią a Federacją Rosyjską.

Czytaj więcej

„Brudna umowa” Rosji i USA. Kreml kusi Biały Dom wspólnym biznesem

Analitycy podkreślają, że przeloty te nie mają charakteru incydentalnego. Stanowią one regularny korytarz logistyki wojskowej, za pośrednictwem którego przewożone są nie tylko towary, ale również uzbrojenie oraz zaplecze techniczne niezbędne do obsługi rosyjskich systemów wojskowych użytkowanych przez stronę algierską. Z punktu widzenia bezpieczeństwa Polski kluczowy jest fakt, że korytarz wspierający współpracę wojskową z Moskwą przebiega bezpośrednio przez przestrzeń powietrzną kraju członkowskiego NATO, co wpisuje się w szerszy kontekst ekspansji militarnej Rosji w Afryce.

Wojskowy korytarz logistyczny Rosji a bezpieczeństwo NATO

Z perspektywy Polski – jak czytamy w portalu – znaczenie ma nie tylko przelot kolejnego wojskowego samolotu z Afryki Północnej, ale także wykorzystywanie przestrzeni powietrznej państwa NATO przez korytarz transportowy związany ze współpracą wojskową z Rosją. Według portalu należy to rozpatrywać również w kontekście rozszerzania przez Moskwę obecności wojskowej w Afryce oraz wykorzystywania tras przez Algierię i Libię.

PAP zapytała Aleksandra Olecha, eksperta ds. obronności, wykładowcę na Baltic Defence College i redaktora naczelnego Defence24, czy te transporty przynoszą Polsce i innym państwom NATO wyłącznie szkodę wizerunkową, czy do Rosji trafia sprzęt, który ta może wykorzystać militarnie przeciwko Ukrainie lub do eskalacji wobec państw wschodniej flanki.

– To jest wprost korytarz logistyki wojskowej między Rosją a Afryką Północną. Obecnie najbardziej prawdopodobny jest transport rosyjskiego uzbrojenia, części i wyposażenia do Algierii oraz dalej do rosyjskich punktów w Afryce, ale ruch odbywa się w obie strony. Rosja może też transportować w ten sposób sprzęt na Ukrainę. Bez informacji o ładunku nie możemy wykluczyć, że do Rosji wracają materiały, sprzęt czy inne zasoby, które mogą później zostać wykorzystane przeciwko Ukrainie – wyjaśnił ekspert i dodał, że sam fakt, że wojskowe transportowce regularnie lecą do Moskwy przez przestrzeń państw NATO, powinien już być dla nas wystarczającym powodem do ponownej oceny zgód na te przeloty.

Procedury wydawania zgód na przeloty samolotów wojskowych

Ekspert, zapytany, czy mamy narzędzia, które pozwoliłyby uciąć ten proceder, podkreślił, że nie wymaga to żadnej operacji wojskowej. Zaznaczył, że trzeba po prostu przestać wydawać zgody na takie przeloty i uzgodnić podobne podejście z innymi państwami NATO, bo w przeciwnym razie, transportowce będą latać inną trasą, omijając Polskę.

Czytaj więcej

Kilkadziesiąt zabitych w Kramatorsku. Rosjanie zrzucili bombę na autobusy

Jak wyjaśnił rozmówca PAP, formalnie zgodę na lot obcego wojskowego statku powietrznego wydaje Dowódca Operacyjny Rodzaju Sił Zbrojnych lub kierownik jednostki organizacyjnej, a wniosek może przechodzić również drogą dyplomatyczną przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych. – Kluczowa jest więc decyzja polityczna. Jeżeli mamy uzasadnione podejrzenie, że lot obsługuje współpracę wojskową z Rosją, to Polska nie ma obowiązku udostępniać mu swojej przestrzeni powietrznej – podkreślił.