Wielkopolscy policjanci zmuszeni byli do użycia broni palnej podczas interwencji wobec 34-latka. Do groźnego incydentu doszło w jednym z salonów fryzjerskich zlokalizowanych przy rynku w Szamotułach. W wyniku zdarzenia ranni zostali zarówno napastnik, jak i przypadkowy świadek.

Wszystko zaczęło się od wezwania służb do mężczyzny, który trzymając w ręku nóż, stwarzał zagrożenie dla otoczenia. Gdy na miejscu pojawił się patrol, 34-latek zignorował polecenia funkcjonariuszy i gwałtownie ruszył w ich stronę.

Czytaj więcej

Nie żyje ksiądz Stanisław Opocki. Duszpasterz krajowy Romów zginął w wypadku

Młodszy inspektor Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji, poinformował, że funkcjonariusze w pierwszej kolejności próbowali uspokoić napastnika przy użyciu paralizatora. Gdy to narzędzie zawiodło, policjanci oddali strzały.

Całe zajście miało bardzo dynamiczny charakter. Mężczyzna przemieszczał się w trakcie akcji i ostatecznie został obezwładniony dopiero w okolicach ulicy Wronieckiej.

Oprócz ran postrzałowych 34-latek odniósł również obrażenia zadane własnym nożem – ze wstępnych ustaleń wynika, że sam zranił się w okolicach pachy. W trakcie interwencji ucierpiała również osoba postronna.