Na pierwszym w 2022 r. posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej podwyższyła stopę referencyjną NBP z 1,75 do 2,25 proc., zgodnie z oczekiwaniami większości ekonomistów.

To oznacza, że znalazła się ona najwyżej od 2014 r., a cykl zaostrzania polityki pieniężnej prawdopodobnie minął półmetek. Główna stopa NBP od października w czterech krokach wzrosła o 2,15 pkt proc., a niektórzy ekonomiści zakładają, że RPP podniesie ją jeszcze nawet o 2,1 pkt proc., do 4,25 proc. Większość sądzi, że sufitem będzie 3,5–4 proc.

Czytaj więcej

Krzysztof Adam Kowalczyk: Po decyzji o podwyżce stóp NBP

Nieliczni ekonomiści uważali, że już w styczniu RPP zdecyduje się na podwyżkę stopy referencyjnej do 2,50 proc. Mimo to na rynku finansowym nie było widać rozczarowania. Złoty, który w ostatnich dniach systematycznie się umacniał, m.in. w oczekiwaniu na decyzję RPP, po jej ogłoszeniu nie stracił na wartości. Podwyżka głównej stopy NBP o 0,5 pkt proc. wystarczyła bowiem, aby zaostrzanie polityki pieniężnej uznać za wyjątkowo zdecydowane – nawet jeśli niektóre banki centralne w regionie podnoszą stopy procentowe jeszcze szybciej. – Wzrost stóp procentowych NBP od października ub.r. ma już większą skalę niż w trakcie poprzednich czterech epizodów podwyżek stóp w ciągu ostatnich 20 lat – zauważył na Twitterze Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP.

rp.pl

Tłumienie popytu

W listopadzie wskaźnik cen konsumpcyjnych (CPI), główna miara inflacji w Polsce, wzrósł o 7,8 proc. rok do roku. W grudniu, jak przeciętnie szacują ankietowani przez „Parkiet" ekonomiści, inflacja przyspieszyła do 8,3 proc. Skrajne szacunki sugerują, że sięgnęła nawet 8,6 proc. W kolejnych miesiącach wzrost CPI nieco wyhamuje za sprawą tzw. tarczy antyinflacyjnej, w ramach której rząd czasowo obniży niektóre podatki. Mimo to w 2022 r. inflacja średnio będzie wyraźnie wyższa niż w 2021 r., gdy prawdopodobnie wyniosła 5,1 proc. Ekonomiści są zgodni, że w tym roku wyniesie średnio ponad 7 proc.

We wtorkowym komunikacie RPP zaznaczyła, że tak wysoka inflacja to głównie skutek „wzrostu światowych cen surowców, w tym energetycznych i rolnych, rekordowego wzrostu cen uprawnień do emisji dwutlenku węgla, rosnących cen towarów, których podaż jest ograniczana przez globalne zaburzenia pandemiczne, a także dokonanych już podwyżek cen energii elektrycznej i opłat za wywóz śmieci". Gremium to przyznaje jednak, że do wzrostu inflacji przyczynia się także „trwające ożywienie gospodarcze, w tym wzrost popytu stymulowany wzrostem dochodów gospodarstw domowych". I to właśnie na popytowe źródła inflacji oddziaływać mają podwyżki stóp.

Raty idą przed stopami

NBP ma za zadanie utrzymywać inflację na poziomie 2,5 proc. rocznie, tolerując odchylenia o 1 pkt proc. w każdą stronę. Od pewnego czasu prezes NBP Adam Glapiński oraz RPP sygnalizują, że nie będą dążyli do sprowadzenia inflacji dokładnie do tego celu. Wystarczy im jej powrót poniżej 3,5 proc. We wtorkowym komunikacie o takiej intencji zdaje się świadczyć zdanie, że decyzje Rady „w kolejnych miesiącach będą nadal nakierowane na obniżenie inflacji do poziomu zgodnego z celem inflacyjnym NBP (a nie: do celu – red.) w średnim okresie".

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Konkurs dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

Co to będzie oznaczało? – Jeszcze w tym kwartale zobaczymy kolejny ruch o 0,50 pkt proc., a stopa referencyjna NBP powinna sięgnąć nawet 4 proc. w połowie roku – ocenia Piotr Bartkiewicz, ekonomista z banku Pekao. W noworocznej ankiecie „Parkietu" ekonomiści przeciętnie wskazywali, że stopa referencyjna NBP zakończy 2022 r. na poziomie 3 proc. Część z tych prognoz sformułowano jednak, zanim Urząd Regulacji Energetyki ogłosił skalę podwyżek cen energii elektrycznej i gazu dla gospodarstw domowych w br. Obecnie większość ekonomistów spodziewa się wzrostu głównej stopy NBP do 3,5–4 proc. Uczestnicy rynku finansowego nastawiają się jednak na nieco większe podwyżki. Kontrakty terminowe na trzymiesięczny WIBOR sugerują, że jesienią przebije on 4,25 proc.

Osobną kwestią jest, że pod wpływem takich oczekiwań WIBOR rośnie szybciej niż stopa referencyjna NBP. Powyżej 2,25 proc. trzymiesięczna stawka jest już od miesiąca. Gdyby doszła do 4 proc., to rata kredytu na 300 tys. zł zaciągniętego na 25 lat wzrosłaby jeszcze o około 280 zł względem obecnego poziomu i o 550 zł względem października ub.r.