Jak podał w środę GUS, tzw. bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej (BWUK), który odzwierciedla oceny i oczekiwania gospodarstw domowych dotyczące ich sytuacji finansowej oraz stanu gospodarki, a także skłonność konsumentów do dokonywania ważnych zakupów, tąpnął w październiku do -17,8 pkt z -13 pkt we wrześniu. To oznacza, że znalazł się najniżej od kwietnia br., podczas gdy miesiąc wcześniej był najwyżej od marca 2020 r.

Największą od listopada 2020 r. zniżkę BWUK może teoretycznie tłumaczyć rosnąca szybko liczba zachorowań na Covid-19. Dane GUS tego jednak nie potwierdzają. W październiku tylko 18,2 proc. ankietowanych oceniało, że sytuacja epidemiologiczna stanowi duże zagrożenie dla ich osobistego zdrowia. Miesiąc wcześniej ten odsetek wynosił 16,5 proc. i był najniższy od wiosny 2020 r., gdy GUS zaczął o to pytać.

Innym wyjaśnieniem ostrego pogorszenia nastrojów konsumentów może być przyspieszająca inflacja, która we wrześniu wyniosła 5,9 proc. rok do roku, najwięcej od 2001 r. W momencie, gdy GUS badał nastroje Polaków, wstępne dane na ten temat były już znane. Wiadomo było również o tym, że Rada Polityki Pieniężnej podniosła stopę referencyjną NBP z 0,1 do 0,5 proc. To mogło wpłynąć negatywnie na skłonność Polaków do dokonywania ważnych zakupów, jedną ze składowych BWUK.

Wysoka inflacja tłumi też wzrost siły nabywczej dochodów z pracy. Ilustruje to realny fundusz płac w sektorze przedsiębiorstw, która we wrześniu wzrósł o zaledwie 3,3 proc., po 4,7 proc. w sierpniu. To najgorszy wynik od kwietnia br.