W zeszłym tygodniu premier Donald Tusk przedstawiał "pesymistyczny" scenariusz rozwoju gospodarczego na ten rok gdzie rząd szacuje wzrost PKB o 1,7 proc, a inflację 2,7 proc.

W takiej sytuacji bezrobocie pod koniec roku może wynieść nawet 12, 5 proc, a to oznacza że prace w tym roku straci ponad 465 tys. osób Organizacje przedsiębiorców od kilku tygodni postulują zmianę prawa pracy, tak by firmy zagrożone zmniejszeniem produkcji mogły w bardziej elastyczny sposób planować czas i wynagrodzenie swoich pracowników.

W prawie pracy brakuje większej elastyczności, jeśli chodzi o organizację i czas pracy - uważa Jacek Męcina, ekspert PKPP Lewiatan.

- Są potrzebne też instrumenty szczególne. Niemcy, Włosi, Hiszpanie stosują system dopłat do utrzymania miejsc pracy, szczególnie w trudnych sytuacjach i w kluczowych branżach dla rynku pracy. Uważam, że z tego instrumentu także powinniśmy skorzystać - dodaje Męcina.

- Uważamy, że zwłaszcza dzisiaj Fundusz Pracy powinien służyć także osobom, które są zagrożone na rynku pracy" - zdaniem Męciny skutki kryzysu finansowego najbardziej odczują branże: budowlana, motoryzacyjna oraz firmy produkujące na eksport sprzęt AGD i meble.

Zmianę prawa pracy postuluje też wicepremier, minister gospodarki Waldemar Pawlak. W Komisji Trójstronnej trwają od kilku tygodni rozmowy pomiędzy związkami zawodowymi a organizacjami pracodawców na temat zmian, jakie powinny być wprowadzone do prawa pracy po to "chronić miejsca pracy".