Gość przyznał, że nie wiemy dokładnie, co się jeszcze wydarzy w Katalonii.
- Zakładając, że nie dojdzie do secesji tego regionu i sytuacja się ustabilizuje, wpływ na europejską gospodarkę powinien być znikomy. Szczególnie, że gospodarka strefy euro, w tym Hiszpanii, w ostatnim czasie radzi sobie świetnie - tłumaczył Bujak.
Zamieszanie w Katalonii przypomniało wszystkim, podobnie jak wyniki wyborów w Niemczech, że ryzyko polityczne w strefie euro nadal istnieje.
- Po wyborach prezydenckich i parlamentarnych we Francji, nie wszystko jest jasne jeśli chodzi o przyszłość strefy euro i integracji europejskiej. Powrót obaw o ryzyko polityczne, negatywnie wpłynął na notowania euro. To akurat dobrze dla europejskiej gospodarki – ocenił.
- Przejściowy zimny prysznic może paradoksalnie być pozytywny poprzez podkopanie zaufania do europejskiej waluty – dodał.
Przyznał, że pierwsza reakcja złotego jest praktycznie żadna. To pokazuje, że wydarzenia w Katalonii niczego wielkiego nie przyniosą.
Polski PMI
Jeżeli PMI jest powyżej 50 pkt. oznacza, że przyszła koniunktura w gospodarce będzie dobra. Najnowszy wskaźnik PMI osiągnął 54 pkt.
- Ten indeks jest zazwyczaj bardzo dobrym wskaźnikiem tego, co się dzieje w całej polskiej gospodarce. Jego wzrost we wrześniu sugeruje, że polska gospodarka miała mocny wzrost w III kw. roku. Można szacować, że wzrost PKB w III kw. wyniósł aż 4,5 proc. - szacował Bujak.
Jednocześnie widać, że nasilają się napięcia na rynku pracy.
- Przestaje rosnąć zatrudnienie w przemyśle, bo brakuje rąk do pracy. To zapowiada przyspieszenie wzrostu płac, nasilenie presji inflacyjnej i wspiera oczekiwania, że w przyszłym roku zobaczymy pierwszą podwyżkę stóp procentowych – tłumaczył gość.
- W średnim i długim terminie, brak rąk do pracy jest podstawowym wyzwaniem i zagrożeniem dla polskiej gospodarki – dodał.
PKO BP prognozuje wzrost PKB za cały 2017 r. na poziomie 4,2 proc. - Można się spodziewać, że przyszły rok nie będzie gorszy, a nawet lepszy – stwierdził Bujak.
- Wg naszych prognoz założenia w budżecie (3,9 proc.) są lekko konserwatywne i ostrożne. Przyszłoroczny budżet nie jest zagrożony, jest realistyczny. Możemy być znowu być świadkami pozytywnych niespodzianek jeśli chodzi o sytuację w polskich finansach publicznych – tłumaczył.
- Nawet opozycja nie zgłasza specjalnych zastrzeżeń pod adresem ustawy budżetowej na przyszły rok – dodał.
Bujak przypomniał, że w I połowie roku inwestycje przestały spadać.
- Można szacować, że w III kw. inwestycje ogółem w polskiej gospodarce były już zauważalnie na plusie. Nie tylko inwestycje publiczne, ale również prywatne, powinny w kolejnych kwartałach coraz mocniej rosnąć – prognozował.