W ocenie prof. Łętowskiej, zrozumiały jest protest organizacji pozarządowych, który po zapowiedzi premiera „wylał się szeroką falą”.
- I słusznie, ponieważ jest to decyzja par excellence polityczna. Ja nawet jej nie oceniam, ponieważ widzę jej propagandowy walor zarówno krajowy, jak i zagraniczny. Dopiero poznamy szczegóły, bo chyba jest szykowany jakiś projekt – zauważyła prawniczka.
Czytaj więcej
"Naszym prawem i naszym obowiązkiem jest ochrona polskiej i europejskiej granicy" - napisał w mediach społecznościowych premier. To reakcja na ostr...
Prof. Łętowska: w Finlandii zrobiono coś innego
Odnosząc się do argumentu premiera, że czasowe zawieszenie wniosków azylowych wprowadzono w maju w Finlandii, prof. Łętowska powiedziała, że pomysł premiera, to "na pewno nie jest to, co zrobiła Finlandia".
- W Finlandii po pierwsze uchwalono już ustawę z zakresu takiego ustawodawstwa nadzwyczajnego – tam jest to możliwe. Coś w rodzaju specustawy, która odnosi się do pewnego stanu wyjątkowego. A więc to nie jest normalna ustawa. Poza tym jest czasowo ograniczona. Ona wprowadza możliwość powstrzymania się z przyjmowaniem wniosków azylowych na pewnym terytorium – pamiętajmy, że Finlandia ma bardzo długą granicę z Rosją. To jest coś zupełnie nieporównywalnego do tego, co istnieje u nas w tej chwili - wyjaśniła prof. Łętowska.
„Zła przysługa” Tuska
Jej zdaniem premier zrobił „złą przysługę” nie akcentując łączności między pomysłem polityczno-propagandowym a ujęciem w go w ramy prawne. Dlatego wywołało to oburzenie organizacji, które zajmują się ochroną praw człowieka.
- Przyjęto, że to co premier zaproponował, to w gruncie rzeczy zawieszenie praw człowieka i zobowiązań, które w tym zakresie wiążą Polskę. Mam na myśli Konwencję Genewską z 1951 r. dotyczącą przyjmowania uchodźców – powiedziała była rzecznik praw człowieka.
- Na pewno nie możemy takich przepisów wprowadzić. Ani uchwalając jakąkolwiek ustawę, ani zwalniając się jednostronnie z jakichkolwiek zobowiązań międzynarodowych – stwierdziła prof. Ewa Łętowska.