Naczelny Sąd Lekarski podjął decyzję w sprawie Furmianiak w czwartek 27 października. Lekarka na rok straciła prawo wykonywania zawodu. Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności chciał wyższej kary i wnosił o odebranie uprawnień na pięć lat, tymczasem obrońca wnosił apelacje o uchylenie wyroku w całości.

„Sama lekarka w Sądzie tłumaczyła się, że to jak wykonuje prace oraz to co pisze w Internecie służy ratowaniu zdrowia i życia ludzi o czym miałyby dowodzić setki komentarzy, w których internauci jej dziękują za jej działalność. Sąd Apelacyjny uzasadnił utrzymanie wyroku tym, że wierzy, że lekarka przez ten rok zastanowi się nad swoim działaniem” - czytamy we wpisie na facebookowym profilu Polskiego Towarzystwa Mediów Medycznych.

Wcześniej lekarka na swoim profilu na Facebooku opublikowała opinię, że „plandemia to ściema”. Wypowiadała się też przeciwko szczepieniom. „Polacy nie szczepcie się, bo system nie udźwignie waszych powikłań przez kolejne 30 lat” - apelowała.

Polskie Towarzystwo Mediów Medycznych podkreśliło, że ukarana zamierza dalej „przyjmować pacjentów”, ale nie jako lekarka, a homeopatka oraz „terapeutka ustawień systemowych”.

„Krok po kroku” - skomentował na Twitterze wirusolog prof. Krzysztof Pyrć z Małopolskiego Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. 

Czytaj więcej

Prof. Pyrć: Są osoby, które chcą, by ta pandemia trwała jeszcze długo

- Przerażające jest, że lekarka proponuje ludziom metody, co do których wiemy, że nie działają (homeopatia) albo wręcz szkodzą (tzw. ustawienia rodzinne Hellingera) - zwróciła uwagę psychiatrka i psychoterapeutka Maja Herman, prezeska Polskiego Towarzystwa Mediów Medycznych, w rozmowie z portalem pulsmedycyny.pl. Zwróciła przy tym uwagę, że wystarczy prześledzić „działalność” Furmaniuk w internecie, by zorientować się, że głoszenie teorii niezgodnych z wiedzą medyczną nie jest jednorazowe.