Kontrowersje wzbudzają planowane zmiany w ustawie o podatku akcyzowym, które mają zmienić stawki na płyny do e-papierosów i na gotowe wkłady tzw. pody do tych urządzeń. Od stycznia 2027 r. akcyza na płyny do papierosów elektronicznych ma wzrosnąć z 1,44 zł do 2,20 zł za mililitr zamiast z 1,44 zł na 1,80 zł. Jednocześnie zmienić się mają zasady opodatkowania wkładów do e-papierosów z 40 zł za wkład, gdy jest traktowany jako urządzenie, do braku osobnej akcyzy, gdyż ta ma pozostawać na płynie w środku. Rodzimi producenci i dystrybutorzy ostrzegają, że takie regulacje zwiększą przewagę zagranicznych koncernów, przyspieszą rozwój szarej strefy i zagrożą miejscom pracy. Przedstawiciele polskich małych i średnich przedsiębiorstw przekonują, że skutki tych zmian mogą okazać się szczególnie dotkliwe dla krajowych producentów.

Dlatego podczas konferencji „Akcyza dla wybranych? Kto faworyzuje koncerny, uderza w MŚP”, zorganizowanej przez Stowarzyszenie Obrony Praw Przedsiębiorców STOPP, przedstawiciele branży zaapelowali o zablokowanie procedowanych przepisów. Według nich projekt przenosi ciężar finansowania zmian na firmy wytwarzające płyny w Polsce, jednocześnie poprawiając warunki konkurencji dla przedsiębiorstw sprzedających gotowe wkłady, w dużej mierze sprowadzane z Azji, a konkretnie z Chin.

Akcyza rośnie o ponad 50 proc.

Najważniejsza zmiana dla producentów płynów dotyczy stawki podatku. Akcyza ma wzrosnąć aż do 2,20 zł za mililitr od 1 stycznia 2027 r. Oznacza to, że podatek od standardowej butelki o pojemności 10 ml zwiększy się do 22 zł. Jest to zresztą kolejny etap podwyżek, które już wcześniej mocno zmieniły warunki prowadzenia tej działalności. Jak wskazywali uczestnicy konferencji, jeszcze około dwa i pół roku temu stawka wynosiła ledwie 55 gr za mililitr. W pierwotnej mapie akcyzowej, przedstawionej przez Ministerstwo Finansów w 2024 r., przewidziano stopniowe zwiększanie obciążeń. Zdaniem przedsiębiorców firmy przygotowywały swoje budżety, ceny, kontrakty handlowe i zabezpieczenia podatkowe właśnie na podstawie tego harmonogramu.

– Branża nastawiała się już na podwyżkę z 1,44 zł do 1,80 zł. Pod tę zmianę ustawiła cały swój biznes, włącznie z kalkulacją zabezpieczeń, zawarciem kontraktów z sieciami i zakupami surowcowymi. Nagle okazuje się, że podwyżka będzie jeszcze większa – mówił Krzysztof Rutkowski, ekspert ds. akcyzy z KDCP Kancelarii Podatkowej. W jego ocenie planowana zmiana oznacza wzrost stawki o ponad 52 proc. względem poziomu 1,44 zł za mililitr, obowiązującego przed wcześniejszą podwyżką. Dla firm oznacza to nie tylko wyższy podatek od sprzedawanego produktu, lecz także konieczność zapewnienia większych zabezpieczeń akcyzowych. Producenci działający w składach podatkowych muszą bowiem zabezpieczać zobowiązania wobec fiskusa. Mogą wykorzystywać do tego środki pieniężne, gwarancje bankowe lub ubezpieczeniowe. Im wyższa stawka podatku, tym większe kwoty trzeba zamrozić albo objąć gwarancjami. W sytuacji spadającej sprzedaży i rosnących kosztów finansowania może to szczególnie mocno obciążyć mniejsze firmy.

Spór o opodatkowanie wkładów

Drugim elementem zmian jest sposób traktowania gotowych wkładów do e-papierosów, określanych jako pody lub kartridże. Dotychczasowe przepisy przewidywały 40 zł akcyzy od sztuki, jeżeli wkład był traktowany jako urządzenie objęte takim opodatkowaniem. W nowym rozwiązaniu ma dojść do zmiany definicji papierosa elektronicznego, tak aby wyłączyć z niej wkłady. W rezultacie podatek ma być naliczany przede wszystkim od zawartego w nich płynu, bez odrębnej akcyzy od wkładu jako takiego. Zestawienie przygotowane przez branżę pokazuje różnicę między dotychczasowym a projektowanym systemem. W przypadku płynów stawka ma wzrosnąć do 2,20 zł za mililitr, natomiast dla wkładów zniknąć ma odrębne obciążenie wynoszące 40 zł za sztukę. To źródło sporu. – Mamy do czynienia z sytuacją, w której odpuszczamy globalnym koncernom, ale dokręcamy śrubę producentom płynów do papierosów elektronicznych – oceniał Rutkowski. Jego zdaniem nowa konstrukcja może oznaczać obniżenie obciążeń związanych z gotowymi wkładami nawet o ok. 90 proc., podczas gdy krajowi producenci płynów muszą przygotować się na kolejne podwyżki.

Czytaj więcej

Rolnicy chcą obniżki akcyzy. Składają własny projekt

Warto przy tym rozróżnić dwie kwestie: stawkę akcyzy na płyn oraz zasady opodatkowania całego wkładu. W przypadku gotowego produktu obciążenie zależy od tego, jak ustawodawca zdefiniuje przedmiot opodatkowania. Zmiana definicji może więc istotnie wpłynąć na końcową kwotę podatku, nawet jeśli sama stawka odnosząca się do płynu pozostaje taka sama. Oznacza to zmianę relacji cenowych między dwoma konkurującymi na rynku modelami sprzedaży. Z jednej strony są butelki z płynem, wykorzystywane w urządzeniach wielokrotnego napełniania. Z drugiej – gotowe wkłady, których użytkownik nie napełnia samodzielnie. Według przedsiębiorców to właśnie ten drugi segment może zyskać na zmianie przepisów.

Polskie MŚP kontra globalne koncerny

Różnice w strukturze rynku mają zasadnicze znaczenie dla oceny gospodarczych skutków nowelizacji. Jak podkreślali uczestnicy konferencji, produkcja płynów do e-papierosów jest w dużej mierze domeną polskich firm. Działają one w kraju, korzystają z lokalnych dostawców i dystrybutorów oraz ponoszą koszty związane z krajowym systemem podatkowym. Gotowe wkłady są natomiast w znacznej mierze importowane, m.in. z Chin, a ich sprzedaż stanowi istotną część działalności dużych międzynarodowych koncernów tytoniowych. Zmiana obciążeń może więc wpłynąć nie tylko na konkurencję między produktami, ale również na pozycję krajowych producentów wobec globalnych grup.

– Płyny to głównie polski, rodzimy kapitał, pody to głównie koncerny – wskazywał Rutkowski. Zwracał również uwagę, że krajowe MŚP rozliczają podatki w Polsce, podczas gdy międzynarodowe grupy prowadzą działalność w wielu jurysdykcjach podatkowych.

Czytaj więcej

Marek Kowalski: Kryterium cenowe to zmora polskiego systemu zamówień publicznych

Piotr Zieliński, prezes Stowarzyszenia Obrony Praw Przedsiębiorców STOPP przekonywał, że problem nie sprowadza się do pojedynczej podwyżki. W jego ocenie przedsiębiorcy zostali postawieni przed koniecznością dostosowania działalności do nowych reguł, które zmieniają wcześniej przyjęte założenia biznesowe. Według Łukasza Miernika, przedsiębiorcy z branży, w Polsce działa ok. 30 firm produkujących płyny do e-papierosów. Wzrost akcyzy i zabezpieczeń może ograniczyć ich możliwości finansowania produkcji, rozwoju oferty oraz utrzymania dystrybucji. Skutki odczują też sklepy, hurtownie i firmy logistyczne obsługujące ten rynek. Przedsiębiorcy obawiają się, że przy dalszym wzroście kosztów część konsumentów zrezygnuje z legalnie sprzedawanych płynów albo przeniesie zakupy do innych kanałów. To z kolei może pogłębić problemy mniejszych producentów, którzy nie dysponują takimi zasobami finansowymi jak globalne koncerny.

Szara strefa zagrożeniem

Jednym z najważniejszych argumentów przedsiębiorców przeciwko podwyżce jest ryzyko dalszego rozwoju nielegalnego obrotu. Płyny do e-papierosów są produktami, których wytwarzanie nie wymaga tak skomplikowanej infrastruktury jak produkcja paliw czy destylacja alkoholu. Składniki wykorzystywane do ich wytwarzania są dostępne na rynku, a gotowe produkty można zamawiać przez internet, również z zagranicy. Zdaniem przedstawicieli branży wysokie obciążenia podatkowe zwiększają opłacalność nielegalnej produkcji oraz zakupów poza krajowym systemem dystrybucji. W rezultacie legalne firmy mogą tracić klientów, a państwo – część potencjalnych wpływów budżetowych.

– Im wyższa akcyza, tym bardziej opłaca się produkować tego typu wyroby poza profesjonalnymi zakładami. Rośnie wówczas również ryzyko dla konsumentów – argumentował Rutkowski. Według szacunków przedstawionych podczas konferencji udział szarej strefy w tym segmencie rynku sięga już 58 proc. Uczestnicy dyskusji wskazywali, że przy legalnych wpływach z akcyzy wynoszących ok. 1,5 mld zł oznacza to znaczny potencjał nieopodatkowanego obrotu. Są to jednak szacunki przytaczane przez przedstawicieli branży, a nie niezależnie zweryfikowane dane o całym rynku.

Czytaj więcej

Już niemal co dziesiąty papieros pochodzi z szarej strefy

Przedsiębiorcy powołują się również na ocenę skutków regulacji przygotowaną przez Ministerstwo Finansów, która – według ich interpretacji – zakłada możliwość spadku legalnej sprzedaży o kolejne 25 proc. po wprowadzeniu podwyżki. Ich zdaniem to sygnał, że wyższa stawka może nie przynieść budżetowi wpływów proporcjonalnych do wzrostu podatku. Według wyliczeń zaprezentowanych przez Krzysztofa Rutkowskiego potencjalny dodatkowy dochód budżetu, uwzględniający reakcję konsumentów i wcześniejszy harmonogram podwyżek, może wynieść ok. 60 mln zł rocznie, a nie ponad 200 mln zł, na które wskazywano w dyskusji o skutkach regulacji. Tego oszacowania również jednak nie należy utożsamiać z oficjalną prognozą fiskalną. Ryzyko nie ogranicza się przy tym do producentów. Mniejsza legalna sprzedaż może uderzyć w hurtownie, sklepy specjalistyczne i dystrybutorów. W konsekwencji część obrotu może przenieść się poza oficjalne kanały, co utrudni kontrolę jakości produktów i egzekwowanie obowiązków podatkowych.

Konkurencja z zagranicy

Kolejnym problemem podnoszonym przez przedsiębiorców są różnice w opodatkowaniu między Polską a krajami sąsiednimi. Według materiałów przedstawionych przez STOPP polska stawka akcyzy na płyny ma należeć do najwyższych w Unii Europejskiej, także po uwzględnieniu różnic w sile nabywczej. Przedstawiciele branży wskazują, że niższe obciążenia w Czechach, Niemczech i na Słowacji mogą zachęcać do zakupów transgranicznych. W przeciwieństwie do produktów, których transport wymaga specjalistycznej infrastruktury, płyny można wysłać zwykłą przesyłką kurierską. Różnice podatkowe mogą więc wpływać na decyzje zakupowe konsumentów, a także na konkurencyjność polskich producentów.

Przedsiębiorcy kwestionują ponadto tempo wprowadzania zmian. Ich zdaniem odejście od mapy akcyzowej, która miała zapewniać przewidywalny harmonogram podwyżek, utrudnia planowanie działalności. Firmy zawierają kontrakty z wyprzedzeniem, zamawiają surowce i muszą odpowiednio wcześniej przygotować finansowanie podatku. Kontrowersje budzi również okres vacatio legis. Według argumentacji przedstawionej podczas konferencji ustawa przewiduje 14-dniowy okres od ogłoszenia, przy czym poszczególne zmiany mają być stosowane w różnych terminach. Branża wskazuje, że w przypadku podwyżki płynów, wyznaczonej na 1 stycznia 2027 r., rzeczywisty czas na przygotowanie się do nowych warunków może być krótszy niż trzy miesiące. Krzysztof Rutkowski zwraca uwagę, że zastrzeżenia dotyczące tempa prac legislacyjnych i terminów konsultacji miały być zgłaszane także na etapie rządowym i parlamentarnym. Przedsiębiorcy argumentują, że stabilność prawa podatkowego ma szczególne znaczenie dla firm, które muszą finansować zabezpieczenia akcyzowe i utrzymywać zapasy towarów.

Ponad 124 tys. podpisów

Sprzeciw wobec zmian wykracza poza środowisko samych producentów. Pod petycją skierowaną do Prezydenta RP podpisało się 141 podmiotów gospodarczych reprezentujących polski sektor MŚP. Do dokumentu dołączono również 119 980 podpisów zebranych na kartach oraz ponad 4 tys. podpisów internetowych. Sygnatariusze petycji apelują o zablokowanie dwóch projektów regulacji dotyczących rynku wyrobów nikotynowych. Poza zmianami akcyzowymi w petycji wskazano też na projekt Ministerstwa Zdrowia, oznaczony drukiem Sejmowym nr 2362, który przewiduje m.in. opłatę za badanie pojedynczego produktu. Według autorów petycji wynosząca niemal 18 tys. zł opłata mogłaby szczególnie mocno obciążyć polskich producentów oferujących szeroki asortyment. W przypadku firm mających średnio 200 pozycji produktowych koszty badań mogłyby, według wyliczeń przedstawionych w petycji, sięgnąć 3,6 mln zł na przedsiębiorstwo. To kolejny przykład regulacji, które – w ocenie branży – mogą w większym stopniu obciążać krajowych producentów niż międzynarodowe grupy oferujące znacznie węższe portfolio produktów.

Przedsiębiorcy postulują, aby Prezydent RP skorzystał z prawa weta wobec obu ustaw. W ich ocenie połączenie wyższej akcyzy, dodatkowych kosztów regulacyjnych i krótkiego czasu na dostosowanie działalności może doprowadzić do ograniczenia legalnej produkcji w Polsce.