Rząd chce rozmontować bezpieczeństwo finansów publicznych

Rząd chce wyłączyć z reguły fiskalnej wydatki na obronność. To całkowite rozmontowanie zasad bezpieczeństwa – ostrzegają eksperci. Zapowiadana konsolidacja budżetu też może okazać się pozorna.

Publikacja: 04.05.2023 03:00

Rząd chce rozmontować bezpieczeństwo finansów publicznych

Foto: Bloomberg

W Wieloletnim Planie Finansowym Państwa na lata 2023–2026 rząd zapisał kontynuację reformy ram budżetowych w Polsce. Co do zasady zmiany mają być zgodne z zaleceniami Komisji Europejskiej co do transparentności i efektywności finansów publicznych w Polsce i mają spełniać wymogi tzw. kamieni milowych z Krajowego Planu Odbudowy. Jednak według ekspertów trudno je uznać za rozwiązania zwiększające bezpieczeństwo fiskalne państwa.

Ryzyko ostrych cięć

Jedna z najważniejszych zmian ma dotyczyć stabilizującej reguły wydatkowej (SRW), która z założenia ma stanowić swoisty bezpiecznik przed nadmiernym wzrostem wydatków państwa. Z zapisów Wieloletniego Planu Finansowego Państwa wynika, że rząd rozważa wyłączenie z tej reguły wydatków militarnych względem krajów UE i NATO.

Uzasadnieniem ma być fakt, że rozbudowa potencjału obronnego Polski wymaga ponadprzeciętnych nakładów, na które obecny kształt SRW nie pozwalałby bez zmniejszenia wydatków na inne obszary. – Brak zmiany spowodowałby głęboką, skokową konsolidację, zagrażającą stabilności makroekonomicznej – wyjaśnia resort finansów.

Chodzi o wielkie kwoty – wydatki na wojsko mają wzrosnąć od minimum 3 do nawet 5 proc. PKB, a więc o 1–3 pkt proc. PKB więcej niż np. w 2021 r. Dla porównania, 3 proc. PKB to mniej więcej połowa tego, co wydajemy na zdrowie, czy ponad połowa wydatków na edukację.

Czytaj więcej

Nagle wzrósł deficyt w kasie państwa. Ale tym razem wszyscy będą zadowoleni

Reguła wydmuszka

– To absurdalne tłumaczenie – oponuje Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu. – Jeśli chce się zwiększać wydatki na wojsko, to trzeba wygospodarować na to środki w budżecie. Trzeba przestać sypać deszczem pieniędzy na wszystko i dla wszystkich, i przestać opowiadać bzdury, że nas na to stać – zaznacza Jankowiak.

Ekonomista zauważa, że rząd chce wyłączenia nakładów na obronność także na poziomie unijnych reguł fiskalnych, powołując się na zapowiadaną reformę tych reguł. – To ma uwiarygodnić nasze postulaty, prawda jest jednak taka, że te nakłady będą finansowane z długu. A nasza krajowa reguła wydatkowa, która powinna stanowić elementarne zabezpieczenie podstawowej dyscypliny fiskalnej, dziś, po wielokrotnych zmianach, staje się czystą wydmuszką – komentuje.

Co wchłonie budżet

– Nasza stabilizująca reguła fiskalna traci jakikolwiek sens, a utrzymywanie przez rząd, że przestrzega tej reguły, staje się kompletną fikcją – ocenia też Mariusz Zielonka, ekspert ds. ekonomicznych Konfederacji Lewiatan.

Zdaniem Zielonki proponowane zmiany mają na celu przede wszystkim przekonanie opinii publicznej, że stan finansów publicznych jest dobry. – A jaki jest naprawdę? Raczej kiepski, skoro pieniądze są polokowane w różnych funduszach pozabudżetowych, nie wiemy, jaka będzie cena za pogorszenie się wiarygodności Polski na rynkach finansowych. Rząd zakłada, od 2024 r. nie trzeba będzie już nikomu pomagać w związku z kryzysem energetycznym, czyli nagle w cudowny sposób znikną nam wszystkie problemy. Deficyt i dług mają rosnąć tylko przez wydatki na obronność, a poza tym jest super. A prawda jest taka, że od pandemii wciąż żyjemy na kredyt – wylicza Zielonka.

Ciekawe, że rząd zapowiedział już konsolidację fiskalną, czyli likwidację różnych funduszy pozabudżetowych umiejscowionych głównie w BGK i „wchłonięcie” ich do budżetu. Ten ruch ma zwiększyć przejrzystość zarządzania finansami kraju, nieco zmniejszyć koszty pożyczania. Ma to też stopniowo (w miarę refinansowania z budżetu państwa przypadającego na wykup długu funduszy w BGK), zmniejszać różnicę między długiem publicznym według krajowej i unijnej definicji.

Czytaj więcej

Deficyt i dług w górę. Rząd wskazuje na winnych

Bez jakościowej zmiany

Choć takie zmiany są postulowane przez środowisko ekonomistów, nie wzbudzają jednak wielkiego entuzjazmu. Być może dlatego, że zgodnie z zapisami WPFP zlikwidowany na zostać Fundusz Przeciwdziałania Covid-19. To największy z dotychczasowych mechanizmów pozabudżetowego finansowania zadań państwa (jego dług sięga już ok. 150 mld zł). Ale jak mówił w rozmowie z „Rz” wiceminister finansów Piotr Patkowski, kilka takich funduszy ma zostać.

Chodzi tu przede wszystkim Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, który ma bardzo duży potencjał do generowania długu, czy Fundusz Dopłat do Różnicy Cen, powołany w odpowiedzi na kryzys energetyczny.

– Skoro wszyscy już zapomnieli o pandemii, to trudno utrzymywać fundusz na wydatki związane z przeciwdziałaniem Covid-19. Ale nie widzę tu zmiany jakościowej – komentuje Janusz Jankowiak.

Luzowanie a kryzys

– Przede wszystkim trzeba w tej dyskusji zwrócić uwagę, że Polska, podobnie jak inne kraje UE czy świata, od wybuchu pandemii jest w fazie luzowania polityki fiskalnej, luzowania pasów bezpieczeństwa, które chronią przed niekontrolowanym wzrostem deficytu i długu – zaznacza Karol Pogorzelski, ekonomista Banku Pekao. – A że na razie nic specjalnego się nie wydarzyło na rynkach finansowych, oprócz epizodu przeceny długu jesienią zeszłego roku, to zapewne takie luźne podejście potrwa jeszcze kilka lat – analizuje.

– Jest jednak ryzyko, że ten etap skończy się dopiero wówczas, gdy któreś z państw przesadzi i dojdzie do kryzysu zadłużenia. Oby to nie była Polska, ale nawet jeśli trudności pojawią się gdzie indziej, my możemy mocno dostać rykoszetem. Trzeba mieć tylko nadzieję, że nie dojdzie do takiego kryzysu, a rządy przypomną sobie o konieczności zachowania dyscypliny fiskalnej wystarczająco wcześnie – podsumowuje Pogorzelski.

Prof. Witold Orłowski, Akademia Finansów i Biznesu Vistula

Wyłączanie z polskiej reguły fiskalnej kolejnych wydatków, tym razem na obronność, powoduje, że staje się ona zupełną fikcją. Nasza reguła nie mówi, które wydatki uznajemy za słuszne, a które nie, tylko określać powinna, jaki może być maksymalny wzrost wydatków ogółem, tak by finanse publiczne były bezpieczne. Sytuacja, w której te obostrzenia są konsekwentnie rozmywane, ale rząd utrzymuje, że przestrzega zasad bezpieczeństwa, to komedia.
Podobnie z zapowiadaną konsolidacją finansów publicznych. To pozorny ruch, który ma pomóc w rządowym przekazie na temat bezpieczeństwa tych finansów – zlikwidowany ma być jeden fundusz, ale jak tylko pojawi się taka potrzeba, można go zastąpić nowym. 

Budżet i podatki
Dania chce mocno zwiekszyć wydatki na obronę. Będzie też pomagać Ukrainie
Budżet i podatki
Siły Zbrojne za miliardy. Kosztowna budowa wielkiej polskiej armii
Budżet i podatki
Ile będzie nas kosztowała wielka, 300-tysięczna armia
Budżet i podatki
Na Ukrainie wzrosła oficjalna liczba milionerów. Bo zaczęli płacić podatki
Budżet i podatki
Nieco mniejsza dziura w kasie państwa. Ale mocno spadły wpływy z PIT