Wraz z wejściem w życie z początkiem tego roku Polskiego Ładu, wbrew obietnicom premiera, rządu i PiS, kolejne grupy pracowników otrzymują niższe wynagrodzenia niż do tej pory. Ma to związek ze zmienionym naliczaniem w zaliczkach na podatek wyższej kwoty wolnej od podatku. Ministerstwo Finansów postanowiło załatać tę niedoróbkę rozporządzeniem. Wymaga to jednak od księgowych stosowania nie tylko nowych, ale też zeszłorocznych zasad obliczania zaliczek, co szalenie komplikuje im pracę. Tym bardziej że często nie mają już zeszłorocznych programów do liczenia podatków.

Czytaj więcej

Minister finansów: nie będzie 14 emerytury, rząd jest gotowy na kolejny lockdown

– Obowiązujące od niespełna dwóch tygodni nowe przepisy podatkowe ukazują tak wiele problemów, że uzasadnia to odsunięcie w czasie obowiązywania nowych rozwiązań do początku 2023 albo nawet 2024 r. – przekonuje Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich. – Co gorsza, wszystko wskazuje na to, że kolejne problemy są dopiero przed nami, bo niebawem przyjdzie czas na zastosowanie pozostałej części niezwykle obszernych przepisów Polskiego Ładu – dodaje. Zwraca uwagę, że w gospodarce dotkniętej kryzysem wywołanym pandemią, wysokimi cenami energii i inflacją dokładanie kosztów i ryzyk jest nieodpowiedzialne. – Jeszcze nie jest za późno. Przywrócenie starego stanu prawnego będzie mniej dotkliwie niż wprowadzenie rewolucji podatkowej bez odpowiedniego czasu na przygotowanie – przekonuje.

Jeśli jednak rząd i parlament się na to nie zdecydują, to zdaniem FPP absolutnym minimum jest umożliwienie skorzystania przez wszystkich pracujących z nowej kwoty wolnej od podatku już od stycznia 2021 r. – Obecne rozwiązania wprowadzają wiele zamieszania, są trudne do wykonywania i budzą uzasadnione obawy pracowników oraz zleceniobiorców – przekonuje Federacja.

I podpowiada ministrowi finansów, by zwolnił, w trybie art. 22 § 1 ordynacji podatkowej, z poboru zaliczki na PIT płatników w takim zakresie, w jakim uwzględnia to nową kwotę wolną. Inaczej mówiąc, każdy pracownik mógłby co miesiąc korzystać z odliczenia podatkowego ekwiwalentu kwoty wolnej. Wystarczyłoby, że złoży w swojej firmie oświadczenie, że robi to tylko u jednego pracodawcy. Tak działało to do tej pory. FPP uważa, że powinno to też dotyczyć zleceniobiorców. – W ten sposób osiągamy identyczny efekt jak ten, który resort finansów chce osiągnąć za pomocą swojego rozporządzenia – czyli ochronę zatrudnionych przed tymczasowym spadkiem wynagrodzenia – a jednocześnie nie obciążamy przedsiębiorców dodatkowymi zbędnymi obowiązkami i unikamy potencjalnych pułapek, które mogą kryć się za niejasnymi i trudnymi w interpretacji przepisami – przekonuje FPP.

Czytaj więcej

"Polski Ład": Pensje liczymy po nowemu i staremu, wybieramy wyższe