- Z wyliczeń Jacka Rostowskiego wynika, że tzw. reguła wydatkowa, jaką rząd przyjął w ubiegłym roku przyniesie oszczędności sięgające 24 mld zł w tym i kolejne 24 mld zł w 2012 roku – przypomina główny ekonomista BCC. – W mojej ocenie należy raczej mówić o sporo mniejszych efektach.
Na potwierdzenie swych słów profesor Gomułka przytacza dane z ostatniej aktualizacji programu konwergencji, w której wpływ wydatkowej reguły dyscyplinującej na wydatki elastyczne (tylko takich wydatków dotyczy ta reguła) wyliczony został na 0,46 proc. PKB w 2011 roku oraz 0,6 proc. PKB w 2012 roku.
- Ponieważ nominalny PKB wyniesie około 1500 mld zł, a w przyszłym roku około 1600 mld zł, to w przełożeniu na liczby bezwzględne oznacza to oszczędności na poziomie 7 mld zł w tym oraz 9,6 mld zł w przyszłym roku – wyjaśnia profesor. - Nie chce mi się wierzyć, aby minister Rostowski tego nie wiedział. Myślę, że po prostu się pomylił.
Gomułka zaznacza jednak, że w jego opinii, tę pomyłkę należy wyprostować. Z jego wyliczeń wynika bowiem, że oszczędności na jakie można liczyć stosując regułę to maksymalnie 4-6 mld zł.
W tej sytuacji podjęte przez rząd działania zakładające głównie ograniczanie wydatków i środków kierowanych do OFE nie wystarczą aby - w obliczu prognozowanego spowolnienia - obniżyć deficyt finansów publicznych poniżej 3 proc. PKB.
Rząd założył, że już w przyszłym roku spadnie on z przewidywanego na ten rok poziomu 5,6 proc. do 2,9 proc. PKB. Tymczasem ekonomiści sądzą, że deficyt zostanie obniżony, ale do 4-4,5 proc. PKB.
Ekonomista BCC przypomina, że obecny rząd przygotował dokładnie rok temu raport, w którym wyliczył, ile budżet państwa kosztują ulgi i preferencje podatkowe. – Niestety nie poszły w ślad za nim żadne działania, a wystarczyłoby zlikwidować tylko część z nich, aby zmniejszyć koszty ulg z szacowanych 60 do 40 mld zł – wyjaśnia profesor. Jedną z preferencji, które można zlikwidować jest np. wspólne rozliczanie się małżonków.