Reklama

Trudno pogodzić żądania i możliwości

„Solidarność” po raz kolejny wzywa rząd do negocjacji. Premier odpowiada: to dobrze, że pojawia się poważny partner do rozmów. Na to reaguje OPZZ i chce 11 proc. podwyżki dla budżetówki

Publikacja: 31.01.2008 01:57

Trudno pogodzić żądania i możliwości

Foto: Rzeczpospolita

Niemal 15 mld zł wynoszą żądania płacowe poszczególnych grup zawodowych. Do domagających się podwyżek nauczycieli, lekarzy, pielęgniarek, celników i górników dołączają listonosze i pracownicy Poczty Polskiej. Największe centrale związkowe chcą, by rząd usiadł do rozmów na temat rozwiązań systemowych. Związkowcy przestrzegają przed akcjami protestacyjnymi i sami je zapowiadają.

Sygnał, jaki we wtorek wysłała „Solidarność” na temat rozpoczęcia konsultacji związkowych związanych z akcją protestacyjną „Wszyscy zasługujemy na godne płace”, premier odczytał natychmiast. Zapowiedź „S”, że potrzebne są negocjacje płacowe na temat budżetówki, albo narośnie fala protestów, skomentował na konferencji prasowej: – Zapowiedź „Solidarności”, że chce prowadzić systemowe rozmowy, budzi nadzieję, że rząd zyska poważnych partnerów, z którymi wspólnie będziemy w stanie egzekwować ustalenia.

Nieco mniej pewny był Grzegorz Schetyna, wicepremier i minister spraw wewnętrznych i administracji. W Radiu Zet podkreślił, iż nie chce przesądzać, czy akcja „Solidarności” wynika z „politycznego zamówienia PiS”. – Trudno mi to powiedzieć, nie chciałbym odbierać podmiotowości „S”, ale związek przez dwa lata rządów PiS był nieobecny w życiu publicznym – stwierdził. W ocenie Schetyny zapowiedzi „S” dotyczące podjęcia akcji protestacyjnej to „być może odreagowanie stanu śpiączki z ostatniego czasu”.

Jednak i premier, i wicepremier stwierdzili, iż rząd zamierza rozmawiać z wszystkimi partnerami społecznymi. Ci zaś oczekują pilnego zwołania prezydium Komisji Trójstronnej i rozpoczęcia rozmów.

Rząd wciąż boryka się z rosnącymi żądaniami płacowymi. Celnicy powtarzają jak mantrę, że chcą w tym roku zarabiać miesięcznie 1000 zł więcej, a w przyszłym kolejne 500 zł. Dzisiaj z ministrem edukacji o swoich żądaniach płacowych rozmawiać będzie Związek Nauczycielstwa Polskiego. – To dalsza część rozmów na temat wzrostu wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli, od ich efektów uzależniamy formy protestu – mówi Andrzej Radzikowski, wiceprzewodniczący OPZZ i ZNP. Zastrzega jednak, że potrzebne są dodatkowe rozmowy na temat wzrostu wynagrodzeń w całej sferze budżetowej przynajmniej o 11 proc.

Reklama
Reklama

„Solidarność” nie precyzuje, jak miałyby rosnąć płace w budżetówce. Chce jednak rozmów o tym, w jakich proporcjach powiązać podwyżki z wysokością przeciętnej płacy w gospodarce.

Propozycje związków zawodowych budzą kontrowersje pracodawców. Konfederacja Pracodawców Polskich obawia się zaklętego kręgu roszczeń pracowniczych. – Przeciętna płaca brutto w sektorze przedsiębiorstw wyniosła w minionym roku 3246 zł i wzrosła o ponad 9 proc. Wyższe płace w sektorze prywatnym stały się impulsem dla pracowników sfery budżetowej do wysunięcia żądań płacowych. Jeśli dostaną podwyżki, to wzmocni się presja płacowa w firmach. Tej narastającej spirali firmy mogą nie wytrzymać – tłumaczy Adam Ambrozik. PKPP Lewiatan proponuje: – Siądźmy do rozmów jak Irlandczycy w 1987 r. i wskażmy racjonalne przesunięcia w wydatkach publicznych. Ale też zgódźmy się na zmiany w stosunkach pracy i dobry klimat dla prywatyzacji.

Janusz Śniadek, Przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”

Rz: Czy „Solidarność” wzywa do strajków?

Janusz Śniadek: Niezupełnie. Od czterech tygodni postulujemy, by rząd zaczął z nami rozmawiać na temat systemowego rozwiązania problemu niskich wynagrodzeń w sferze budżetowej. Mówiłem o tym premierowi Tuskowi i wicepremierowi Pawlakowi w grudniu na pierwszym, nieformalnym, spotkaniu prezydium Komisji Trójstronnej. Oficjalnie pierwszy raz wezwaliśmy do rozmów na początku stycznia, a teraz zrobiła to Komisja Krajowa. Nie może być tak, że rząd rozmawia z tymi, którzy krzyczą, a o reszcie zapomina.

Upominacie się o milczących?

Reklama
Reklama

O takie rozmowy upomina się kilkadziesiąt naszych organizacji branżowych, także te, które nie protestują. Niewiele zarabiają nie tylko nauczyciele, ale też muzealnicy, pracownicy kultury czy ZUS. My chcemy systemowych negocjacji, jak mają rosnąć płace w sferze budżetowej i w jakich proporcjach w stosunku do przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce.

Po co więc straszenie protestami?

My nie straszymy. My wzywamy do dialogu. Jeśli rząd go nie rozpocznie, rzeczywiście możemy mieć problemy z wybuchami protestów kolejnych grup pracowniczych. Ale to nie znaczy, że „Solidarność” takie protesty przygotowuje. Chcemy im zapobiec.

Czy jeśli takie rozmowy zaczną się na najbliższym spotkaniu KT, to odstąpicie od akcji protestacyjnej „Wszyscy zasługujemy, żeby godnie zarabiać”?

Ale nam nie zależy na proteście. My chcemy, by ludzie godnie zarabiali. Dzisiaj, gdy wytyka się nam porozumienie z poprzednim rządem, to mało kto pamięta, że od ponad roku prowadzimy inną akcję – „Niskie płace barierą rozwoju”. I my naprawdę tak myślimy.

I chcecie tę sytuację gwałtownie zmienić, podnosząc płace wszystkim pracownikom budżetówki?

Reklama
Reklama

Wynagrodzenia w Polsce nie rosły przez wiele lat. A teraz część pracowników ma możliwość, by więcej zarabiać, a innym się ją ogranicza. I dlatego chcemy wreszcie usiąść i rozwiązać problem zaniedbany przez ostatnie lata. Płace w sferze budżetowej powinny być w sposób systemowy powiązane ze średnią płacą w gospodarce.—rozmawiała Aleksandra Fandrejewska

Rafał Baniak, Wiceminister Gospodarki

Rz: „Solidarność” chce zacząć w Komisji Trójstronnej rozmawiać o tym, ile powinni zarabiać pracownicy sfery budżetowej i jak mają rosnąć ich wynagrodzenia. Rząd zaakceptuje ten postulat?

Rafał Baniak: KT jest najlepszym miejscem by tam rozwiązywać spory o charakterze horyzontalnym. Ale ciężko negocjować pod presją wygórowanych postulatów, dotyczących np. wzrostu wynagrodzeń w tym roku dla lekarzy czy nauczycieli. Musimy znać ograniczenia wynikające z budżetu. Stanowisko Komisji Krajowej „S” wpłynęło do KT sześć dni temu, opracowuje je teraz zespół do spraw budżetu i wynagrodzeń. Jeśli prezydium KT uzna, iż należy rozmawiać o systemowych rozwiązaniach dotyczących sfery budżetowej na najbliższym spotkaniu, 15 lutego, to tak na pewno się stanie.

Ale czy rząd przygotowuje się do takiej debaty?

Reklama
Reklama

Tak. Najdalej w ciągu tygodnia czy dwóch gotowa będzie ekspertyza rządowa na temat zarobków poszczególnych grup zawodowych w sferze budżetowej. Analizę przygotowuje Ministerstwo Finansów na prośbę wicepremiera Pawlaka, szefa KT. Tam będzie nie tylko pełna informacja o wysokości płac, ale też dane o możliwościach finansowych państwa.

Czyli rząd przygotowuje swoją mapę negocjacyjną do rozmów?

Chcemy, jeśli zaczną się takie rozmowy, być do nich przygotowani. Informacja o tym, jakie skutki dla budżetu i dla gospodarki niesie ze sobą spełnienie wszystkich postulatów płacowych, jest potrzebna zarówno związkom zawodowym, jak i pracodawcom.

—rozmawiała Aleksandra Fandrejewska

Biznes
Rada Pracodawców RP powiększona o nowych przedstawicieli biznesu
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Biznes
Lotnisko Chopina czekają zmiany? Wiele zależy od decyzji rządu
Biznes
Jest decyzja prezydenta Nawrockiego w sprawie Lex Huawei
Biznes
UE stawia na europejskie produkty, presja na Iran, słabe dane z Polski
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama