Reklama

Dzik: musimy ocalić łańcuchy dostaw

Prezes Impelu wzywa, by za wszelką cenę przeciwdziałać zapaści gospodarki. – Przedsiębiorcy na razie zostali pozostawieni samym sobie – twierdzi.

Publikacja: 18.03.2020 20:00

Dzik: musimy ocalić łańcuchy dostaw

Foto: materiały prasowe

– Znaleźliśmy się na pierwszej linii walki z koronawirusem – podkreśla w rozmowie z „Parkietem" Grzegorz Dzik, prezes giełdowej spółki Impel, jednej z największych firm usługowych w kraju. Impel m.in. sprząta, a także wspiera utrzymanie higieny w ponad 120 szpitalach. W wielu ośrodkach medycznych to właśnie serwisowy personel z Impelu odpowiada za bezpieczeństwo sanitarne pacjentów, często także za zaopatrzenie placówek w podstawowe środki higieny.

– Nasi pracownicy są świadomi ryzyka i wiedzą, że to nie do nich jest skierowane hasło: zostańcie w domu! Ale na posterunku trzyma ludzi nie tylko poczucie obowiązku, lecz także podstawowa konieczność: muszą zarabiać na życie, mają przecież rodziny, zobowiązania finansowe. Teraz koronawirus na porządku dnia postawił konieczność kompensowania ludziom dodatkowego ryzyka. Coraz częstsze jest oczekiwanie, że wynagrodzenie za narażanie się na pierwszej linii frontu epidemicznego będzie proporcjonalne do zagrożeń – mówi prezes Dzik.

W wywiadzie szef outsourcingowej grupy apeluje o rządowe wsparcie dla przedsiębiorców. Chodzi o to, by za wszelką cenę „bronić łańcucha dostaw towarów i usług, bo od tego zależy uniknięcie zapaści gospodarki". – Przedsiębiorcy na razie zostali pozostawieni samym sobie – uważa. Jak dodaje, władze słusznie skupione na ratowaniu ludzkiego życia i zapewnieniu poczucia bezpieczeństwa obywateli wydają się nie doceniać coraz pilniejszej potrzeby stymulowania gospodarki.

– Jeśli ekspansja koronawirusa w Polsce przyjmie najbardziej niekorzystny wariant i kolejne branże dołączą do pogrążonych już w zapaści turystyki czy hotelarstwa, sprawą najwyższej wagi stanie się ratowanie elementarnego łańcucha dostaw towarów i usług. Paraliż czy wręcz przerwanie obrotu gospodarczego spowodowane upadłościami firm byłoby w naszych warunkach katastrofą – ostrzega Grzegorz Dzik.

Reklama
Reklama

Szef Impelu nie kryje rozczarowania: – Rozumiem, że władze działają pod ogromną presją, i doceniam te starania, ale dalekowzrocznych działań na polu gospodarczym przedsiębiorcy jeszcze nie dostrzegają – mówi. I dodaje, że konieczne jest zażegnanie ryzyka gospodarczej zapaści. – Mam obawy, że reakcje decydentów na to, co się dzieje na rynkach, są już spóźnione. A zniszczonego obrotu gospodarczego nie da się potem szybko odtworzyć – przestrzega. Szef giełdowej grupy zatrudniającej ok. 20 tys. pracowników twierdzi, że w nadzwyczajnych okolicznościach uzasadnione są nadzwyczajne środki: firmy powinny mieć w przejściowym okresie możliwość elastyczniejszego zatrudniania brakujących fachowców. Trzeba także przejściowo zlikwidować ustawowy warunek braku zaległości w ZUS, by otrzymywać dofinansowanie do zatrudniania osób niepełnosprawnych. Konieczne jest też zniesienie wymogu utrzymywania tzw. dobrej sytuacji ekonomicznej dla pracodawców pobierających dotacje. – Jeśli utrzymamy te przepisy, to osoby niepełnosprawne i ich pracodawcy będą kolejnymi ofiarami utraty płynności firm dotkniętych skutkami pandemii – ostrzega Dzik.

Biznes
Rozmowy pokojowe w Abu Zabi, rynek aut używanych i rekordy IKE oraz IKZE
Biznes
Gospodarcze plusy ujemnych temperatur. Komu sprzyja zima
Biznes
Pogoda wygrywa z Rosją. Flota Północna odcięta od zasilania
Biznes
Kreml funduje pogrzeby i pomniki żołnierzom zabitym na wojnie, którą rozpętał
Patronat Rzeczpospolitej
Polski Produkt Przyszłości: XXVII edycja konkursu, w którym nauka spotyka biznes
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama