Reklama

Firmy w rękach inżynierów

Politechnika Warszawska po raz drugi najlepsza. Dyplom tej szkoły ma co dziewiąty z szefów dużych polskich firm. Absolwenci żadnej innej wyższej uczelni nie odnieśli tak wielkich sukcesów w karierach zawodowych

Publikacja: 28.05.2008 02:34

Firmy w rękach inżynierów

Foto: Rzeczpospolita

Paweł Urbański, prezes Polskiej Grupy Energetycznej i Andrzej Wach, prezes grupy PKP, to dwaj z 45 absolwentów Politechniki Warszawskiej – najliczniejszych w gronie szefów 500 największych polskich firm z tegorocznej listy ”Rzeczpospolitej”.

W tym roku już po raz drugi sprawdziliśmy, jakie wykształcenie mają prezesi czołowych przedsiębiorstw. I po raz drugi w zestawieniu wygrały uczelnie techniczne, na czele z PW. Studia techniczne ma ponad połowa z 408 sprawdzonych przez nas szefów największych firm. Mniej liczną grupę (16-17 proc.) stanowią absolwenci uniwersytetów i szkół ekonomicznych, wśród których liderem jest warszawska SGH.

Tylko 10 szefów skończyło którąś z prywatnych wyższych szkół w kraju. Dyplomy zagranicznych uczelni ma 18 prezesów, czyli 4 procent sprawdzonych przez nas firm. W tej grupie jest np. Józef Wancer, prezes Banku BPH i Piotr Walter, prezes grupy TVN.

Co piąty ze sprawdzonych w tym roku prezesów ma za sobą drugie studia, najczęściej podyplomowe. Dziewięcioro szefów może się pochwalić dyplomem MBA. Jednym z nich jest Grażyna Piotrowska-Oliwa, prezes PTK Centertel, która karierę zawodową zaczęła od dyplomu Akademii Muzycznej w klasie fortepianu. Potem studiowała w London School of Economics, Krajowej Szkole Administracji Publicznej, a przed trzema laty ukończyła studia MBA w prestiżowej szkole biznesu INSEAD.

Czy wykształcenie muzyczne jej pomaga? – Tak, bo oznacza analityczne podejście do każdego problemu, abstrakcyjne myślenie, kreatywność i dążenie do perfekcji. Konkurenci mówią, że jestem nieprzewidywalna i to jest efekt studiów muzycznych – uważa szefowa PTK Centertel.

Reklama
Reklama

Bazowe wykształcenie humanistyczne zdobyte na KUL uzupełniał też za granicą Andrzej Klesyk, prezes PZU, który ma dyplom MBA z Harvard Business School. Jego zdaniem, na polskich uczelniachwymaga się, by większość informacji została ”wykuta” na pamięć. Na Zachodzie chodzi o umiejętność praktycznego wykorzystania wiedzy. Na Harvardzie na egzamin można przynieść wszelkie pomoce naukowe np. podręczniki, laptop. Chodzi o to, by umieć je wykorzystać – wspomina szef PZU.

Jak ocenia Agnieszka Jabłońska, szefowa firmy IIC Partners, specjalizującej się w rekrutacji menedżerów, wraz z wiekiem kandydata do pracy maleje znaczenie jakości jego dyplomu. Bardziej liczą się osiągnięcia i dodatkowe kwalifikacje, np. dyplom MBA.

Absolwenci naszej uczelni mają nie tylko umiejętności zawodowe, ale też szeroką wiedzę ogólną, która pozwala im szybko dostosowywać się do potrzeb rynku i swobodnie się na nim poruszać. Wykształcenie inżynierskie daje więc solidną podstawę do pełnienia stanowisk kierowniczych. Uzupełnieniem studiów w kierunkach technicznych jest kształcenie w zakresie ekonomii, nauk społecznych, zarządzania, administracji i biznesu. Studentom zapewniamy wykształcenie na europejskim poziomie, m.in.w takich dziedzinach jak optoelektronika, nanotechnologiei mechatronika. Standardem jest nauka języków obcych.

Anna Cieślak-Wróblewska

PKP
Biznes
Nieudany rozruch wielkiego pieca w Hiszpanii. Hutniczy gigant ma poważny problem
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Biznes
Opłacalność SAFE, przyspieszenie gospodarki i inwestycje Japonii w USA
Biznes
Analitycy: Orange Polska to znowu dojna krowa. Dywidenda mniejsza niż możliwości
Biznes
Szef Sierpnia 80 o przyszłości JSW: „Tym sposobem spółki nie uratujemy”
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama