– Nie zamierzamy zajmować się zmianą operatora projektu Sachalin-1 – zapowiedział Siergiej Szmatko, rosyjski minister energetyki, kończąc tym samym temat odsunięcia amerykańskiego koncernu od wielkich złóż ropy i gazu na dalekowschodniej wyspie Sachalin.

Takie radykalne posunięcie postulowała Izba Obrachunkowa. Jej audytor dopatrzył się ponaddwukrotnego zawyżenia nakładów na projekt Sachalin-1 przez jego operatora Exxon Neftegas. Amerykanie obliczyli, że nakłady wyniosą nie 42,8 mld dol., jak pierwotnie zakładano, ale 95,3 mld dol. I takiego zaangażowania finansowego domagają się od Rosji. „Przyjęcie warunków Exxonu doprowadzi do znacznego spadku dochodowości państwa” – ostrzegał w raporcie audytor Michaił Bezchmielnicyn. Zasoby ze złoża Sachalin-1 szacowane są na 307 mln ton ropy i 485 mld m3 gazu. Licencję na wydobycie ma spółka, w której po 30 proc. akcji należy do Exxon Neftegas (należy do ExxonMobile) oraz japońskiego Sodesco. Po 20 proc. mają rosyjski Rosnieft i ONGC z Indii.

[wyimek]3,8 mld dol. otrzymał już budżet Rosji z wydobycia ropy na Sachalinie[/wyimek]

Umowa o podziale zysków stanowi, że po uzyskaniu zwrotu poniesionych nakładów udziałowcy odprowadzą część zysku do budżetu Rosji. Z tego tytułu do kasy państwa już trafiło 3,8 mld dol. A do końca obowiązywania licencji ma to być ok. 70 mld dol. Dlatego Exxon chce, by rząd podwoił swoje nakłady na eksploatację złoża do 100 mld dol. Jeżeli Kreml zaakceptuje wyliczenia, to Sachalin-1 będzie najdroższym projektem w historii rosyjskiej branży paliwowej. Teraz prym wiedzie Sakhalin-2 (65 mld dol.), którego operatorem jest Gazprom.