7 maja 1925 r. rosyjski rewolucjonista Borys Sawinkow „wypadł z okna” ze znajdującej się na czwartym piętrze celi więzienia na Łubiance. W Moskwie wówczas stwierdzono, że doszło do samobójstwa. W ten sposób swoje życie zakończył jeden z najważniejszych przeciwników bolszewików, który osobiście stał za najgłośniejszymi zamachami w Rosji na początku XX w. (m.in. zamachem na ministra spraw wewnętrznych Wiaczesława Plehwego czy wielkiego księcia Sergiusza Aleksandrowicza Romanowa). Miał szerokie grono kontaktów w Europie. Spotykał się z Piłsudskim, Churchillem i nawet Mussolinim. Tak mocno wierzył w możliwość obalenia bolszewizmu, że dał się oszukać agentom OGPU. Wprowadzono go w błąd i podstępem zwabiono do Rosji. Służby Feliksa Dzierżyńskiego w tym celu zainscenizowały działalność podziemnej antysowieckiej organizacji w Związku Radzieckim. Wszystko po to, by pozbyć się człowieka, którego działalność zagrażała Kremlowi. Od tamtej pory minęło sto lat. Ale charakter pisma oficerów Łubianki, jak pokazuje historia Aleksieja Nawalnego, pozostaje ten sam.