Dziennik "Wremia Nowostiej", który dziś donosi o tym wydarzeniu spekuluje, że pakiet rosyjsko-polskich uzgodnień w sprawie gazu może wywołać nowy skandal. Sprzeciw, może zgłosić Komisja Europejska, która naciskała, aby porozumienie wygasało w 2019 roku. Zaraz po podpisaniu umowy przez wicepremierów Waldemara Pawlaka i Igora Sieczina ogłoszono, że tranzyt jest przewidziany do 2019 roku. Choć obaj wicepremierzy sugerowali, że będzie można umowę przedłużyć.
Cytowany przez PAP wicepremier, minister gospodarki Waldemar Pawlak uznał, że potrzebna jest długofalowa polityka, która umożliwi wykorzystanie tranzytowej roli Polski. - Ważne, żeby rozwijać inicjatywy, które pozwalają sprzedawać polskie towary na rynek rosyjski. Rząd PO - PSL w 2007 roku odblokował rynek rosyjski na eksport produktów rolnych i dzięki temu, w ogólnym eksporcie żywności mamy 2 mld euro nadwyżki - powiedział.
Z kolei Władimir Putin zaznaczył, że podpisane dokumenty - niewątpliwie - będą umacniać bazę współdziałania obu państw, zwiększać zaufanie i stwarzać dodatkowe, pozytywne impulsy w wspólnej pracy. Służby prasowe Kremla, które w osobnym dokumencie poinformowały o dacie obowiązywania tranzytu - 2045 roku - przekazały również informację o telefonicznej rozmowie, pomiędzy Putinem, a Donaldem Tuskiem. Służby podkreśliły, że zdaniem premierów protokoły są konkretnym przykładem nowej jakości stosunków rosyjsko-polskich.
Jednak "Wremia Nowostiej", powołując się na źródła w otoczeniu wicepremiera Sieczina i w Gazpromie, podaje, że porozumienie o przedłużeniu tranzytu do 2045 roku jest ustne.