Europejski miliarder - Bernard Arnault
Według magazynu „Forbes" jest już czwartym najbogatszym człowiekiem świata i liderem w Europie, z majątkiem wycenianym na 41 mld dol. Kontroluje koncern LVMH skupiający luksusowe marki odzieży, kosmetyków czy alkoholi. Jest także właścicielem domu mody Dior i wciąż poszerza swoje imperium.
W tym roku za 4,3 mld euro przejął kontrolę nad włoską marką Bulgari znaną z luksusowej biżuterii oraz akcesoriów. Skupił już też ok. 20 proc. akcji francuskiej grupy Hermes. Co prawda rodzina zapowiada ostrą walkę o zachowanie kontroli nad firmą, ale Arnault już wcześniej w podobnych okolicznościach przejął Louisa Vuittona. Dzisiaj marka ta jest perłą w koronie jego imperium.
Internetowy gigant - Jeff Bezos
Główny udziałowiec spółki Amazon, największego sprzedawcy internetowego na świecie, wciąż zaskakuje rynek nowymi pomysłami. Firmę zaczął budować od podstaw w 1994 r. Dzisiaj w Amazonie, który zaczął jako internetowa księgarnia, można kupić niemal wszystko, z żywnością włącznie.
Bezos nie poprzestał na sprzedaży, chciał też wytwarzać. Pierwszym własnym produktem był Kindle, czyli czytnik książek w wersji elektronicznej, który okazał się ogromnym sukcesem. W tym roku na rynek trafił tablet Kindle Fire. Według szacunków w 2011 r. kupi go 5 mln osób. Większa jest tylko sprzedaż iPada koncernu Apple, a nowicjusz pokona Samsunga. Majątek Bezosa wyceniany jest na 19,1 mld dol.
Pogromca iPhone'a - Gee Sung- -Choi
Dyrektor zarządzający koreańskiego koncernu rok na pewno zaliczy do udanych. Choć niewiele osób w to wierzyło, w trzecim kwartale firmie udało się sprzedać 27,8 mln smartfonów, co dało jej pozycję lidera światowego rynku (na drugie miejsce spadł Apple).
To nie pierwszy sukces Gee Sung-Choi, który w Samsungu pracuje od 1977 r. (kieruje nim od 2009 r.). To on wyprowadził firmę na pozycję lidera w sprzedaży telewizorów (wraz z także koreańskim LG), zmuszając do ostrej walki o rynek japońskich potentatów: Sony, Panasonic czy Sharp. W tym roku ogłosił też ambitny plan rozwoju, zgodnie z którym Samsung ma do 2020 r. zwiększyć przychody do 400 mld dol. z obecnych ponad 100 mld dol.
Dama finansów - Christine Lagarde Szefowa MFW została uznana przez „Financial Times" za najbardziej wpływową kobietę świata
Jej kandydatura nie budziła właściwie żadnych kontrowersji. Francuzka, mówiąca bez akcentu po angielsku, na głowę bije wszystkie miliarderki, aktorki i szefowe światowych koncernów. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z ustaleniami krajów członkowskich Międzynarodowego Funduszu Walutowego, będzie miała wkrótce bilion dolarów do wydania na ratunek pogrążonych w kryzysie krajów i jak nikt inny będzie miała wpływ na ich przyszłość. – Zawsze podejmuję decyzje po konsultacji z zespołem – zastrzega się Christine Lagarde. Naturalnie, tyle że zespół doskonale wie, że to ona ma ostatnie słowo. Stanowisko szefa Funduszu objęła 1 lipca 2011 roku, a w rywalizacji o posadę prezesa MFW pokonała prezesa banku centralnego Meksyku Agustina Carstensa, Trevora Manuela, byłego ministra finansów Republiki Południowej Afryki, oraz Grigorija Marczenkę, prezesa banku centralnego Kazachstanu.
Christine Lagarde szybko udało się zyskać szacunek w zdominowanym przez mężczyzn świecie finansów. – Gdziekolwiek się pojawi, jest słuchana, a każda jej decyzja ma natychmiastowy wpływ na otoczenie – chwali koleżankę z siostrzanej instytucji prezes Banku Światowego Robert Zoellick.
Zdaniem brytyjskiego ministra finansów George'a Osborne'a to właśnie Lagarde jest najlepszym z dotychczasowych szefów MFW. Sekretarz skarbu USA Timothy Geithner też nie może się nachwalić jej kompetencji.
Na tym kryształowym wizerunku jest jednak skaza. Przeciwko pani Lagarde toczy się postępowanie (jako minister finansów zdecydowała o wypłacie 200 mln euro Bernardowi Tapie, poszkodowanemu przez administrację). Może nie byłoby tych zarzutów, gdyby decyzji nie podjęła w wyjątkowym pośpiechu, a Tapie nie był przyjacielem prezydenta.