Mimo zimowej aury producenci opon i ich dystrybutorzy już szykują się do letniego sezonu. – Zapowiadane wzrosty cen letniego ogumienia pomogą markom z niższych segmentów jak Dębica, ale obniżą marże dystrybuujących ten towar spółek – twierdzą przedstawiciele branży.

Podwyżka dotyczy wszystkich głównych koncernów dostarczających opony na rynki europejskie. - Według cenników bazowych kwotowanych w euro opony letnie w tym roku zdrożeją o 10-12 proc. Ale polski użytkownik kupi je średnio aż o 20-25 proc. drożej. Cenniki na rynek polski kalkulowano bowiem pod koniec ub.r., kiedy euro kosztowało 4,5 zł, co w zestawieniu ze średnim kursem tej waluty z I półrocza 2011 przekłada się na kolejne kilkanaście procent efektywnej podwyżki dla polskich konsumentów – zaznacza Remigiusz Kreczmer, prezes zależnego od Foty Art-Gumu.

Jego zdaniem takiej podwyżki nie można uzasadniać jedynie zmianami cen na rynku surowców, z których opony są wytwarzane. Te akurat w 2011 r. się ustabilizowały. – W ciągu dwóch ostatnich lat, które dla branży były bardzo dobre, mieliśmy do czynienia z deficytem opon na rynku. Dodatkowo dystrybutorom sprzyjał wysoki kurs walut, dlatego wielu z nich bardziej niż sprzedawać w kraju opłacało się wysyłać towar na eksport. Zapewne także producenci postanowili wykorzystać dobrą koniunkturę i podnieśli ceny – sugeruje Kreczmer. Ocenia jednak, że zarówno dla producentów jak i dystrybutorów opon po dwóch „tłustych" latach nadchodzi gorszy rok.

Dystrybutorzy zgodnie twierdzą, że podwyżki najmniej odczuje segment premium, bo klienci kupujący dotąd opony najwyższej klasy będą skłonni zapłacić 200-300 zł więcej za komplet. Ale wzrost cen może dotknąć dystrybutorów. – Euro jest teraz tańsze niż pod koniec 2011 r., więc sprzedające opony firmy będą zmuszone jak największą ilość towaru zbyć w kraju. Mogą to robić kosztem obniżania swojej marży – twierdzi szef Art-Gumu. Także tam marże będą zapewne niższe od ubiegłorocznych, ale utrzymają się w średniej z kilku ostatnich lat. Jak to możliwe? – Pod koniec ubiegłego roku przewidując trendy zrobiliśmy większe zapasy, by teraz móc utrzymać konkurencyjne ceny bez konieczności rezygnowania z zaplanowanej marży – tłumaczy Kreczmer. Monika Siarkowska IR manager Oponeo.pl twierdzi, że tak dużej podwyżki nie było od lat. – Klienci będą wybierać opony z niższych segmentów – uważa. Jaka będzie polityka spółki? - Prowadzimy elastyczną politykę marżową. W obecnej sytuacji będzie ona dostosowana do danych marek według klas opon – mówi Sierakowska.

Według szefa Art-Gumu najwrażliwsza okazać się może tzw. średnia półka. Część klientów przestanie bowiem kupować opony z segmentu medium i przerzuci się na najtańsze. Skorzystać na tym może nasza krajowa marka z koncernu Goodyear'a - Dębica. – Ta marka też zdrożeje blisko o 20 proc. ale są szanse, że będzie łatwiej dostępna niż inne opony tej klasy – ocenia prezes Art-Gumu.

Uważa, że w tym roku jeszcze bardziej nasili się zjawisko deficytu towaru w najniższym segmencie opon budżetowych. Natomiast dla pewnej grupy osób nawet te najtańsze opony i tak okażą się zbyt drogie. – Bardzo możliwe, że ta grupa w ogóle zrezygnuje z zakupu nowych opon i poszuka ich na rynku wtórnym – przypuszcza Kreczmer.