Emocje te gwałtownie wzrosły, od kiedy potwierdzono, że Wielka Brytania może mieć ogromne złoża surowca uwięzionego w łupkach. Premier David Cameron opowiedział się jednoznacznie za uruchomieniem wydobycia, mówiąc, że gaz łupkowy może być dobry dla gospodarki całego kraju.
A Jim Ratcliffe, prezes firmy Ineos, która chcąc utrzymać konkurencyjność, zaczęła sprowadzać do swoich europejskich rafinerii tańszy surowiec z USA, zapowiedział, że jest gotowy zainwestować w badania miliard dolarów.
Widać też, jak ogromne korzyści gospodarka USA odniosła dzięki gazowi łupkowemu – tamtejsza Rada Przemysłu Chemicznego ogłosiła, że łączna wartość realizowanych i planowanych projektów inwestycyjnych związanych z gazem z łupków przekroczyła w ubiegłym roku 100 mld dol.
Ale wydobycie surowca wzbudza ogromne wątpliwości społeczne – chodzi o skład chemikaliów dodawanych do wody wykorzystywanej do szczelinowania hydraulicznego, o ryzyko przeniknięcia tych chemikaliów do wód gruntowych oraz przedostania się do nich gazu. Potencjalne konsekwencje zostały pokazane w filmie „Gasland", gdzie w jednej ze scen bohater podpala płynącą z kranu wodę.
Pojawiają się też wątpliwości, czy gaz łupkowy rzeczywiście pozwala ograniczyć emisję dwutlenku węgla, czy też poziom emisji szkodliwych substancji jest większy.
– Zajmuję się geologią od 30 lat i nigdy nie widziałem wokół tej nauki takich emocji – mówi prof. Michael Stevenson, dyrektor Centrum Badań Geologicznych i autor książki „Shale Gas and Fracking: The Science behind the Controversy". Zaznacza, że nie jest ekonomistą i nie badał odpowiedzi na pytanie, czy eksploatacja gazu łupkowego jest opłacalna. – Moim celem było sprawdzenie, co o szczelinowaniu hydraulicznym mówią najważniejsi naukowcy i co z tego wynika dla środowiska – mówi „Rzeczpospolitej" prof. Stevenson.
Wziął on pod lupę badania, z których wnioski opublikowały najbardziej prestiżowe magazyny naukowy świata, takie jak „Science" czy „Nature". Analizie poddał kwestię, czy rzeczywiście wykorzystanie gazu łupkowego pozwala ograniczyć emisję CO2. – Badania pokazują, że taki efekt udaje się osiągnąć, bo ilość CO2 emitowanego przy spalaniu węgla jest znacznie większa niż przy spalaniu gazu. Wyzwaniem jest jednak to, żeby do minimum ograniczyć ryzyko przedostania się do atmosfery innych szkodliwych substancji, na czele z metanem. Dlatego uważam, że w tym obszarze potrzebne są dalsze badania – mówi prof. Stevenson.
Tymczasem szkocki rząd ogłosił właśnie moratorium na poszukiwania gazu łupkowego. Podał przy tym, że wszelkie prace mają zostać wstrzymane do czasu, aż w pełni zostanie wyjaśniony wpływ szczelinowania na środowisko.