Federacja Rosyjska wciąż produkuje więcej sprzętu wojskowego niż największe kraje Europy Zachodniej. By móc stawić jej czoło, europejski przemysł obronny powinien zwiększyć produkcję pięciokrotnie – to jeden z wniosków właśnie opublikowanego raportu „Fit for war by 2030? European rearmament vis-a-vis Russia lagging in numbers and technologies”.
Dokument został przygotowany przez ekspertów Instytutu Breugla i Kilońskiego Instytutu Gospodarki Światowej. Porównali oni zakupy uzbrojenia, które w ostatnich latach przeprowadziły Polska, Niemcy, Francja i Wielka Brytania z potencjałem Rosji i pokazują, jakich zdolności wojskowych nam najbardziej brakuje. Przeanalizowali także zdolności przemysłów zbrojeniowych.
Czytaj więcej
Holendrzy sfinalizowali zakup 46 czołgów Leopard 2A8. Ostatnie dostawy za… 6 lat, ale to ten czołg ma najwięcej użytkowników w Europie. Polska wybr...
Rosja wytwarza dużo więcej czołgów niż Europa
Zdaniem analityków potencjał Rosji jest dziś znacznie większy niż europejski, szczególnie jeśli chodzi o produkcję czołgów czy wozów opancerzonych. Np. w pierwszym kwartale 2025 r. z rosyjskich zakładów wyjechało ponad 400 czołgów. Jednak trudno tu używać słowa „produkcja”, ponieważ w przeważającej mierze są to stare, magazynowane przez dziesięciolecia czołgi, które są remontowane/modernizowane i wprowadzane na uzbrojenie. A zasób sprzętu magazynowanego powoli się wyczerpuje.
Niemniej jednak takie tempo pozwala uzupełniać straty, które Rosjanie ponoszą na froncie ukraińskim, a nawet powoli zwiększać liczbę pojazdów, którymi dysponują. Tymczasem jeśli chodzi o te cztery zachodnie kraje, zdolność produkcyjna wynosi kilkadziesiąt czołgów rocznie. Trzeba jednak zaznaczyć, że w ostatnich latach Polska zamówiła ponad 500 czołgów spoza Europy.
wyprodukował, wyremontował i zmodernizował rosyjski przemysł zbrojeniowy w pierwszym kwartale 2025 r.
Warto też zwrócić uwagę, że od pierwszego kwartału 2024 r. poziom produkcji systemów uzbrojenia w Rosji nie rośnie. A np. jeśli chodzi o bezzałogowe systemy Lancet, to najpewniej ta produkcja jest mniejsza niż w szczytowym momencie. To oznacza, że na ten moment osiągnęli oni maksimum swoich możliwości. Jednak po ewentualnym zakończeniu konfliktu w Ukrainie, rosyjska armia najpewniej będzie w stanie dosyć szybko się wzmocnić, ponieważ środki przeznaczane na ten cel przez Federację Rosyjską są duże i nic nie wskazuje, by to się miało szybko zmienić.
Finansowanie już jest. Czas na konkrety
Jak to wygląda w Europie Zachodniej? „Odblokowanie znaczącego finansowania na szczeblu europejskim i krajowym jest pozytywne, ale wydatki muszą przełożyć się na zdolności i stały wzrost w zakresie utrzymania i modernizacji sił zbrojnych. Mówiąc inaczej, Europa musi przenieść debatę społeczną z liczb fiskalnych na rzeczywiste zdolności wojskowe, które są potrzebne, tj. jak kupować i produkować to, co jest faktycznie potrzebne, aby odnieść sukces na nowoczesnym polu bitwy i jak zapewnić terminową dostawę z konkretnymi celami w celu zamknięcia krytycznych luk w zdolnościach” – piszą autorzy raportu i dodają, że „zdolności w domenie lądowej są kluczowym krokiem w przeciwdziałaniu groźbie dalszej rosyjskiej agresji. Osiągnięcie masowości w obronie europejskiej do 2030 r. jest możliwe i wysoce pożądane. Wymagane zwiększenie liczby produkcji niezbędnych systemów w walce lądowej – czołgów, pojazdów opancerzonych i artylerii – mieści się w osiągalnych zakresach.”
Eksperci zwracają uwagę na to, że średni czas dostaw uzbrojenia to trzy do czterech lat od złożenia zamówienia. By otrzymać sprzęt w 2030 r., zamówienia powinny być złożone nie później niż w 2027 r. Jak to do tej pory wyglądało z zakupami sprzętu? Choć wszystkie cztery kraje zwiększyły wartość zamówień, to jednak są pewne różnice. Wielka Brytania zdecydowanie stawia na zdolności morskie, to prawie połowa wszystkich wydatków. Z kolei Niemcy przyspieszenie w wydatkach odnotowały dopiero od wiosny 2023 r. Ale już od marca 2024 r. do lutego 2025 r. zakontraktowali sprzęt na ponad 55 mld euro. Wielka Brytania podpisała w tym czasie umowy o wartości ok. 20 mld funtów (ponad 25 mld euro), Polska za 23 mld euro, z kolei Francja nie ujawnia tego typu danych.
Czytaj więcej
Chodzi o amunicję małokalibrową do pistoletów i karabinków. Skarżyska spółka właśnie zakończyła część inwestycji w tzw. Projekt 400. Opóźnienie wyn...
O ile wydaje się, że produkcja i dostępność amunicji wielkokalibrowej wkrótce przestanie być problemem, o tyle Europie wciąż brakuje odpowiedniej liczby czołgów i zestawów artyleryjskich. Ale przy odpowiedniej woli politycznej do 2030 r. powinno się to zmienić. Największym problemem będzie pozyskanie satelitarnych systemów rozpoznania, zdolności do transportu lotniczego czy obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Akurat w tym obszarze, Europejczycy najbardziej zależą od Amerykanów.
Jednak wbrew pogłoskom większa część zamówień Niemców i Brytyjczyków jest kierowana do własnego przemysłu albo do firm produkujących w tych krajach. Francji oczywiście też. Na tym tle negatywnie wyróżnia się Polska, której większość zakupów z ostatnich lat była u firm zagranicznych, głównie ze Stanów Zjednoczonych i Korei Południowej. Dokument stworzony przez analityków z Belgii i Niemiec wyraźnie zaznacza ryzyko zmniejszenia obecności amerykańskiej w Europie z powodu wyzwań w innych regionach świata.
Miliony dronów i wojna przemysłów
W raporcie podkreślana jest kluczowa rola, jaką na polu walki w Ukrainie zaczęły odgrywać bezzałogowe statki powietrzne, których zarówno Ukraińcy, jak i Rosjanie produkują obecnie po kilka milionów rocznie. Co więc powinni zrobić Europejczycy? „W przeciwieństwie do innego sprzętu wojskowego, takiego jak pociski artyleryjskie lub pojazdy opancerzone, gromadzenie zapasów małych dronów FPV ma ograniczone zastosowanie. Technologia ta rozwija się szybko, więc drony mające ponad sześć miesięcy mogą już znacznie stracić na skuteczności w porównaniu z coraz bardziej wydajnymi zdolnościami obronnymi. Dlatego ważne jest, aby myśleć o dronach w kategoriach zdolności produkcyjnych”.
Patrząc na wojnę Rosji z Ukrainą, eksperci podkreślają bardzo istotną rolę przemysłu zbrojeniowego. „Jeśli istnieje jedna kluczowa lekcja z wojny w Ukrainie, to jest nią to, że ostatecznie konflikt prawdopodobnie przekształci się w wojnę przemysłów, w której zwycięstwo rozstrzygnie się przez kontrolę terytorium i zdolności produkcji mogące uzupełniać wyczerpujące się siły zbrojne. Podczas gdy dojrzałe systemy, takie jak czołgi i artyleria, nadal stanowią podstawę wojny lądowej, dołączyły do nich nowe technologie, takie jak drony i sztuczna inteligencja”.
Czytaj więcej
NATO chce zwiększyć zdolności do obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej o 400 proc. Akurat w tym obszarze Polska wykazuje się zdumiewającą kon...