Zakup trzech okrętów podwodnych będzie nas kosztował kilkanaście miliardów złotych – oferty są sześciu różnych krajów. Jak pisaliśmy kilka tygodni temu w „Rzeczpospolitej”, jeszcze do niedawna faworytami były oferty z Niemiec, Szwecji i Włoch. Krótko po tym swoją ofensywę rozpoczęli Francuzi, z którymi mamy wkrótce podpisać umowę międzypaństwową dotyczącą m.in. bezpieczeństwa. Teraz o tym, że nie składają broni, komunikują także Koreańczycy.
Podwodny okręt pomostowy
Co oferują Azjaci? „Hanwha proponuje dostawę trzech okrętów podwodnych KSS-III Batch 2, z których pierwszy może zostać przekazany w ciągu sześciu lat od podpisania kontraktu, a całość programu może zostać zrealizowana w niespełna 8,5 roku” informują przedstawiciele koncernu Hanwha Ocean. „Aby zapewnić ciągłość zdolności operacyjnych Marynarki Wojennej RP, Hanwha oferuje również tymczasowy leasing jednostki KSS-I, umożliwiający podtrzymanie gotowości bojowe oraz kontynuację szkolenia załóg do momentu wdrożenia nowych jednostek”. Tzw. okręt pomostowy, czy gap-filler ma zapewnić płynne przejście między tym co jest, czyli pamiętającym jeszcze Związek Radziecki okrętem ORP Orzeł, a okrętami, które wejdą do służby w kolejnej dekadzie. Podobne czasy dostaw, a także okręty pomostowe proponują także inni oferenci.
Czytaj więcej
W wartym kilkanaście miliardów złotych postępowaniu na razie najlepiej wypadają oferty z Niemiec, Szwecji i Włoch. Umowa zostanie podpisana w formu...
Dobra oferta przemysłowa Koreańczyków
Wydaje się jednak, że w ostatnim czasie Koreańczycy w znaczący sposób poprawili swoją ofertę dotyczącą inwestycji przemysłowych oraz finansowania. Obecnie zadeklarowali oni „gotowość do przeznaczenia 100 mln USD na modernizację infrastruktury, szkolenie kadr inżynierskich, rozwój lokalnych dostawców oraz wspieranie krajowych inicjatyw badawczo – rozwojowych”. Wiadomo, że już teraz prowadzą oni rozmowy z takimi stoczniami jak Nauta czy Remontowa Shipbuilding i dotyczą one nie tylko budowy i obsługi okrętów wojskowych, ale także statków cywilnych. Potencjalne inwestycje dotyczą też domeny lądowej i ewentualnie wspólnej budowy pojazdów pancernych – koncern Hanwha już teraz dostarcza Wojsku Polskiemu m.in. armatohaubice K9 i moduły artylerii rakietowej K239 Chunmoo.
Koreańczycy proponują również finansowanie, która ma być nie gorsze niż to z unijnego Funduszu Safe, z którego będzie można pożyczać środki na zakup uzbrojenia produkowanego w Europie. Ma to być niejako równowaga dla tej propozycji. Warto jednak pamiętać, że ostatnio z zapewnieniem takiego finansowania były problemy, a przedstawiciele polskiego rządy publicznie wyrażali oczekiwania lepszej oferty.
Jakie szanse mają Koreańczycy?
Okręty KSS-III są większe od tych konkurencyjnych, ale to na pewno nie jest czynnik, który tą propozycję wyklucza. Nie znamy szczegółowej specyfikacji technicznej i parametrów, których wymaga Wojsko Polskie, ale można założyć, że jest to produkt porównywalny z europejską konkurencją. Z kolei oferta przemysłowa, którą w ostatnich tygodniach złożyli Koreańczycy jest na pewno w czołówce.
Ale nie przeskoczą oni geografii oraz wielkiej polityki. O ile odpowiedni zapas części do bezpiecznego użytkowania okrętów nawet w czasie problemów z transportem można zabezpieczyć, to jednak Korea Południowa nie jest w… Unii Europejskiej. Biorąc pod uwagę ostatnie napięcia UE ze Stanami Zjednoczonymi oraz pewną próbę konsolidacji europejskiej wiadomo, że taki zakup Polski będzie krytykowany i znów postrzegany jako fakt, że Polska preferuje zakupy uzbrojenia w przemyśle pozaeuropejskim. To szczególnie głośno podnosi Francja. O ile jeszcze rok czy dwa lata temu, taką krytyką nikt by się w rządzie specjalnie nie przejął, to po nieobliczalnych ruchach administracji prezydenta Donalda Trumpa ten argument stał się znacznie bardziej istotny.
Czytaj więcej
Rozmowy Grupy WB i Hanwha Aerospace o utworzeniu joint venture i produkcji pocisków powinny się zakończyć w lipcu. Produkcja ma ruszyć najpóźniej w...