- Z optymizmem w nowy rok wchodzą firmy duże i średnie, z nieco mniejszym małe i mikro – relacjonuje dr Katarzyna Dębkowska, kierowniczka zespołu foresightu gospodarczego Polskiego Instytutu Ekonomicznego.
Tak wynika z odczytu Miesięcznego Indeksu Koniunktury Polskiego Indeksu Ekonomicznego. Wyniósł on w styczniu 2024 roku 101,2 pkt., co oznacza przewagę nastrojów pozytywnych przedsiębiorców nad neutralnymi i pesymistycznymi.
Na wysoki poziom MIK w dużych firmach wpłynęły pozytywne plany zwiększenia wynagrodzeń i zatrudnienia, płynności finansowej oraz inwestycji. Firmy małe i mikro obawiają się o wysokość sprzedaży i nowych zamówień.
Czytaj więcej
Rafako odstąpiło od umowy na budowę siedziby Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II w Toruniu - z winy zamawiającego. Co więcej, Rafako...
Autorzy badania zapytali o nastroje w branżach. Pozytywne przeważają w usługach, produkcji oraz budownictwie (odpowiednio: 109,6 pkt., 107,6 pkt., 105,4 pkt.). Największe miesięczne wzrosty wartości MIK odnotowano wśród przedsiębiorstw produkcyjnych (o 3,1 pkt.) oraz zajmujących się budownictwem (o 2,3 pkt.).
Płynność na fali, inwestycje leżą
Na indeks składa się siedem komponentów. Trzy są powyżej poziomu neutralnego. To wynagrodzenia, płynność finansowa i zatrudnienie. Na wysoką wartość wynagrodzeń wpłynął duży udział przedsiębiorstw (44 proc.) planujących podnieść płace. Ma to związek ze wzrostem minimalnego wynagrodzenia.
Pozytywna ocena płynności finansowej firm utrzymywała się przez cały 2023 r. i potwierdza się, że przedsiębiorstwa, mimo rosnących kosztów, dużej dynamiki i niepewności zdarzeń gospodarczych, są w stosunkowo dobrej kondycji finansowej. Niestety, na co zwracają uwagę analitycy PIE, pozytywna ocena płynności finansowej firm nie przekłada się na ich inwestycje. Od ponad dwóch lat większość firm negatywnie odpowiada na pytanie, czy w ostatnim kwartale zwiększyło lub utrzymało poziom inwestycji. W styczniu (i w grudniu) 60 proc. ankietowanych firm odpowiedziało, że ich nie prowadzi, a 35 proc. ze je zwiększyło (5 proc. – zmniejszyło).
Inne komponenty, choć nie przekroczyły poziomu neutralnego, to jednak wskazują na nieznaczną poprawę. Dzieje się tak z oceną wartości sprzedaży oraz nowych zamówień. - Utrzymująca się wśród przedsiębiorców słaba ocena popytu na produkty i usługi nie wymusza zwiększania mocy produkcyjnych. – dodają analitycy.
- Można spodziewać się, że koniunktura gospodarcza w tym roku, zgodnie z prognozami niemal wszystkich profesjonalnych zespołów analitycznych, powinna przynieść ożywienie w krajowej gospodarce i odbicie po okresie stagnacji. – skomentował Andrzej Kubisiak, zastępca dyrektora PIE.
- To jest ostrożny optymizm, ponieważ otoczenie zewnętrzne nie uspokaja – uważa Piotr Bielski, główny ekonomista Santander Bank Polska. Zastanawia się na ile może się powtórzyć sytuacja sprzed kilku lat, w których polska gospodarka była zielona wyspą.
Koszty pracownicze to główna bariera
Zapytano przedsiębiorców o bariery: główną są rosnące koszty pracownicze (70 proc. wskazań; wzrost m/m o 3 pkt. proc.). W opinii przedsiębiorców ten sam czynnik będzie wywierał największy wpływ na decyzje biznesowe 2024 r., przede wszystkim z powodu zapowiadanych podwyżek płacy minimalnej. Na silny wpływ kosztów pracowniczych wskazuje aż 56 proc. badanych.
Na kolejnym miejscu znalazły się rosnące ceny energii, na które wskazało 61 proc. firm (wzrost m/m o 2 pkt. proc.). Trzecie miejsce zajęła niepewność sytuacji gospodarczej, na którą wskazało najmniej osób od początku 2021 r. (56 proc.; spadek m/m o 8 pkt. proc.). Zauważalnie mniej firm skarżyło się też na niedostępność pracowników (43 proc.; spadek m/m o 7 pkt proc.). Lekko zmniejszył się udział firm narzekających na rosnące koszty finansowania (28 proc.; spadek m/m o 1 pkt. proc.). Na takim samym poziomie pozostały wskazania na uciążliwość zatorów płatniczych (44 proc.) i niedostępność produktów (21 proc.).
Andrzej Kubisiak zwrócił uwagę na to, iż wzrost płacy minimalnej dotyczy coraz większej grupy pracowników, a to oznacza, że ewentualne podwyżki lub kłopoty ze spłaszczeniem siatki płac dotyczą coraz większej grupy firm.
Szefowie firm produkcyjnych obawiają się rosnących kosztów pracowniczych (76 proc.) i cen energii (69 proc.). Przedstawiciele branży TSL zaś: - niepewności sytuacji gospodarczej (63 proc.), zatorów płatniczych (54 proc.) i kosztów finansowania (36 proc.). Firmy budowlane częściej niż inne doświadczały niedostępności pracowników (52 proc.) i produktów (29 proc.).