Wspaniałe, obficie pokryte zielonymi liśćmi drzewo zostało 20 maja powalone przez pilarzy. Przechodnie oniemieli z oburzenia i nie mogli uwierzyć, że tak wspaniały ponad stuletni dąb chroniony prawem, został w środku dnia w kilka minut ścięty.
Architekci zrywają umowę
Od kilku dni na miejscu, gdzie rosło drzewo ludzie stawiają znicze i sadzą kwiaty. W poniedziałek ulicami Wilna przeszły tysiące mieszkańców protestujących przeciwko samowoli deweloperów, niszczeniu pomników przyrody i bezkarności tego typu działań.
Stało się to 20 maja, w centrum litewskiej stolicy - na ul. Ceikinu. Litewscy dziennikarze ustalili, że działka o powierzchni 0,73 ha jest od siedmiu lat własnością firmy Rinktinės NT. A ta z kolei należy do zarejestrowanej w Holandii spółki ELL Real Estate Holding. Według holenderskiego rejestru spółka ta należy do estońskiego Kapitela. A tą kontroluje uznany za najbogatszego Estończyka biznesmen Toomas Annus.
Kapitel realizuje dwa projekty w Wilnie. Pierwszym z nich jest kompleks deweloperski Rinktines na działce, gdzie w sobotę został ścięty dąb. Biuro architektoniczne Do Architects, które zaprojektowało kompleks administracyjno-hotelowy, zerwało umowę z Rinktines, zaraz po tym jak na jaw wyszła wycinka drzewa.
- Pracowaliśmy nad tym projektem od siedmiu lat, w tym czasie rozważaliśmy różne opcje zabudowy zawsze z uwzględnieniem rosnących na działce dwóch dębów i otaczających działkę innych drzew w tym także dębów. W piątek, dzień przed wycinką drzewa, wysłaliśmy klientowi do potwierdzenia zaktualizowane rysunki z zachowanym centralnym dębem jako główną osią projektu, z uwzględnieniem wyników badań arborystycznych korzeni i otrzymanych zaleceń. Dlatego decyzja dewelopera była dla nas nieoczekiwana, jesteśmy w szoku. Szkoda wspaniałego dębu, szkoda samego projektu, włożonej w niego twórczej energii, ale nie widzimy dalszych możliwości wspólnej pracy – powiedziała współzałożycielka Do Architects, architekt Gilma Teodora Gilite, cytowana przez agencję ELTA.
Miasto nakłada karę, deweloper jej nie uznaje
Sprawę bada stołeczna prokuratura. W środę mer Wilna Valdas Benkunskas ogłosił, że miasto nakłada na dewelopera - firmę Rinktinės NT, karę 141 tysięcy euro.
"Zawiadomienie o nałożeniu kary zostało przekazane właścicielowi terenu, deweloperowi, mamy nadzieję, że kara zostanie zapłacona. To pokaże, przynajmniej minimalnie, że żałują swojego czynu. Choć na razie ich przekaz poddaje to w wątpliwość” – przyznał Benkunskas.
"Twierdzenie, że plan szczegółowy daje im prawo do wycięcia drzewa, jest kompletnym absurdem. Zgodnie z prawem, plan szczegółowy nie daje takiego prawa, potrzebne jest osobne zezwolenie. A takiego nie otrzymali” – dodał mer Wilna.
Deweloper zaproponował samorządowi spotkanie, ale zdaniem mera przedstawiciele Rinktinės NT powinni spotkać się z mieszkancami Wilna.
„Nie muszą zwracać się do mnie – do gminy, ale do przedstawicieli społeczeństwa, którym wycięto pod oknami wspaniałe drzewo dające cień, radość i produkujące tlen w centrum miasta. Przede wszystkim muszą przeprosić mieszkańców, okazać szczery żal. A szczerość zobaczymy, gdy zapłacą grzywnę lub zakwestionują ją w sądzie. To będzie dobry papierek lakmusowy” – dodał litewski samorządowiec.
Na Litwie za ścięcie wiekowego drzewa bez wymaganych pozwoleń grozi do 3 lat więzienia.