Decyzja o sprzedaży hut zapadła na posiedzeniu zarządu spółki właścicielskiej Tata Steel w Bombaju, po tym jak okazało się, że zakłady są nierentowne i w ciągu ostatnich pięciu lat przyniosły ponad 2 miliardy funtów straty (2,5 mld euro).
Według indyjskiego koncernu przyczyna tak dużych strat są m.in. nadprodukcja stali, wysokie ceny energii, koszty związane z wprowadzeniem polityki klimatycznej oraz wysoki import taniej stali z Chin przy jednoczesnym słabym popycie w tym kraju, który jest spowodowany niższym wzrostem gospodarczym.
Tata Steel należy do indyjskiego giganta, firmy Tata, właściciela m.in. marki motoryzacyjnej Tata Motors.
Sprzedaż zakładów Tata Steel to kolejny cios w brytyjskie hutnictwo. W zeszłym roku tajlandzka firma SSI zamknęła hutę w Redcar, likwidując niemal 2 tys. miejsc pracy.
Dotychczas tata był największym pracodawcą wielkiej Brytanii w branży produkcyjnej. Z roku na rok zmniejszał jednak zatrudnienie. W ostatnich 9 miesiącach pracę straciło ponad 3 tys. osób pracujących dla koncernu. Brytyjski rząd zapewnia, że zrobi co w jego mocy by pomóc zwalnianym pracownikom i zagwarantować im odprawy. Zapewnia, że współpracuje z kierownictwem koncernu Tata oraz związkami zawodowymi.
Opozycja i związki zawodowe zarzucają rządowi Davida Camerona, że nie zrobił nic by przekonać indyjski koncern do utrzymania produkcji w swoich brytyjskich hutach. Rząd broni się, że zrobił wszystko. Brytyjska prasa spekuluje, że rząd może wystąpić do Brukseli o zgodę Komisji Europejskiej na udzielenie pomocy publicznej dla zagrożonych hut stali.
Władze Walii nie chcą jednak czekać. Największy z zakładów Tata Steel na Wyspach znajduje się w Port Talbot w południowej Walii. Liderka walijskiej partii Plaid Cymru, Leanne Wood, wezwała do zwołania nadzwyczajnego posiedzenia Walijskiego Zgromadzenia Narodowego w celu przedyskutowania kryzysowej sytuacji. Jej zdaniem trzeba jak najszybciej znaleźć kupca na hutę i uratować miejsca pracy. Także poseł Partii Pracy z Walii Owen Smith uważa, że nie ma mowy o zamknięciu huty w Port Talbot, która zatrudnia około 4 tysięcy osób.
Roy Rickhuss, sekretarz generalny związku zawodowego Community union zaapelował do premiera Camerona o "pilne spotkanie", na którym omówią dalsze działania rządu. zamknięcie huty byłoby "katastrofą" dla lokalnej społeczności.