Czytaj więcej

"Rzeczpospolita" o protestach przeciw obostrzeniom w Chinach: Fakty, relacje, opinie

Jeden z największych graczy na chińskim rynku artykułów biurowych M&G Stationery ma poważne problemy przez protesty, które przetaczają się ostatnio przez chińskie miasta. I wcale nie chodzi o to, że ma problemy z dostawami czy produkcją, bo kłopotem dla firmy okazała się forma niektórych protestów. Niektórzy Chińczycy protestują bowiem trzymając w rękach białe kartki formatu A4 (który to format jest najwygodniejszy do trzymania i najłatwiej dostępny) mające symbolizować usuwanie z mediów społecznościowych krytycznych postów i artykułów.

M&G Stationery zaliczyło spadek kursu akcji o 3,1 procenta po tym, jak w chińskich mediach społecznościowych rozszedł się rzekomy dokument wewnętrzny firmy sugerujący, że mający 80 tys. sklepów w Chinach koncern wprowadzi zakaz sprzedaży papieru formatu A4. Z rozpowszechnianej szeroko wiadomości wynikało, że taki zakaz ma na celu „zapobieżenie gromadzeniu dużej ilości papieru A4 i wykorzystaniu go do nielegalnych działań wywrotowych”.

Czytaj więcej

Silne odbicie na giełdzie w Hongkongu. To reakcja na zmianę polityki Chin

Koncern zapewnia że „obecna produkcja i działalność firmy” są całkowicie normalne, a dokument krążący po sieci jest fałszywką. Jednak użytkownicy mediów społecznościowych w Chinach nie dowierzają firmie.

- Jeżeli plotka jest fałszywa, to czemu Taobao (jedna z platform e-commerce należąca do Alibaba Group, przyp. red.) nie obsługuje dostaw papieru A4 do wielu części Chin? – pyta, cytowany przez CNN, użytkownik Weibo z prowincji Liaoning.

Z kolei inni użytkownicy donoszą, że są problemy z dostawami papieru A4 do metropolii, takich jak Pekin czy Szanghaj.

Protesty w Chinach wybuchły ostatnio na tle drakońskich kwarantann dla całych miast, przy wdrażaniu których chińskie władze nie przebierają w środkach. Prowadzi to czasem do tragedii, jak w Urumczi, gdzie co najmniej 10 osób zginęło we własnych mieszkaniach, które były zamknięte przez władze od zewnątrz w ramach ograniczania rozprzestrzeniania się koronawirusa Covid-19. Protesty po pożarze błyskawicznie rozprzestrzeniły się poza Sinciang, a wśród haseł protestujących w niektórych miastach pojawiły się żądania ustąpienia Xi Jinpinga czy żądania demokratyzacji i wprowadzenia rządów prawa.