Unijny pakiet VAT wszedł w życie 1 lipca 2021 r. i miał uregulować problem z zakupami Europejczyków na platformach w Azji. Także Polaków, których już po kilka milionów miesięcznie korzysta z takich serwisów jak AliExpress czy Shopee, ale takich klientów jest znacznie więcej.

Teraz zakupy są obłożone VAT, ale dopiero powyżej kwoty 150 euro nalicza go automatycznie wraz z cłem sprzedawca i dolicza do zamówienia. Te za mniejsze kwoty powinny być opodatkowane przy dostawie, co jest fikcją.

Czytaj więcej

Dziurawy podatek od nadmiarowych zysków? Spółki Skarbu Państwa mogą go ominąć

System do zmiany

– To psucie rynku, bo podmiotów spoza UE nie obejmuje prawo, a lokalne firmy muszą podatki regulować – mówi Patrycja Sass-Staniszewska, prezes Izby Gospodarki Elektronicznej. Organizacja poświęciła problemowi w ramach kampanii „Taki sam start” spotkanie administracji z biznesem. – Dodatkowo rząd chiński wspiera handel elektroniczny, by firmy podbijały europejskie rynki. Czeka nas rozwój branży, ale firmy powinny być traktowane równo. Teraz tak nie jest – dodaje.

Z danych organizacji Ecommerce Europe w oparciu o informacje z Komisji Europejskiej wynika, że po pół roku obowiązywania nowego prawa unijny budżet zasiliło tylko z tytułu VAT od paczek spoza UE 7 mld euro. Chodzi zarówno o podatek nałożony na sprzedawcę, jak i ten płacony przy odbiorze przez klienta np. u kuriera. Z tego 5,5 mld euro przypadło na pięć największych krajów, nie ma danych, jak kwoty rozłożyły się na poszczególne rynki. – Głównie firmy kurierskie są zainteresowane tym modelem i rejestrują się w systemie, by naliczać podatki. Jednak istnieje wiele sposobów na unikanie danin, a często firmy zasłaniają się niewiedzą, kto za co w tym procesie odpowiada – mówi Stefano Mauro z Ecommerce Europe. – Komisja nie opublikowała jeszcze danych o efekcie przepisów i wpływach z VAT i cła. Pod koniec listopada ma ogłosić propozycje nowelizacji prawa, by było bardziej efektywne – dodaje.

Do Polski większość zakupów z azjatyckich serwisów trafia nie jako paczki kurierskie, tylko jako listy, a ponieważ dostarczająca je Poczta Polska nie zarejestrowała się w systemie do automatycznego naliczania i poboru VAT, można przypuszczać, iż wiele z nich, zwłaszcza o małej wartości, unika opodatkowania. Z nieoficjalnych danych od sprzedawców wynika, że nowe prawo nie wpłynęło na skalę zamówień z największych platform i nie można mówić o spadku zainteresowania zakupami w Azji. Shopee nie odpowiedziało na nasze pytania, nie udało się również uzyskać komentarza AliExpress.

Będą zmiany prawa

– Odnotowaliśmy spadek liczby przesyłek nadchodzących do Polski, w tym również z Azji. Dostosowaliśmy się do nowych regulacji, a spółka oferuje możliwość skorzystania z uproszczonej odprawy celnej, realizowanej zgodnie z zapisami pakietu VAT e-Commerce – mówi Daniel Witowski, rzecznik Poczty Polskiej.

– Chińscy sprzedawcy mają różne przewagi, także większy zakres swobody w stosunku do konsumenta. Formalnie obowiązuje mechanizm zobowiązania do ponoszenia takich samych kosztów i danin publicznych, ale to tylko teoria – mówi Łukasz Sarek, analityk ds. gospodarki Chin. – Firmy azjatyckie mogą choćby unikać unijnych standardów jakościowych, nie ma kontroli pojedynczych przesyłek, inaczej jest regulowana kwestia zwrotów – dodaje.

Ponieważ koszt odesłania towaru jest wysoki, wielu konsumentów rezygnuje z prawa do rozwiązania umowy. Tymczasem u polskich sprzedawców odsetek zwrotów jest bardzo wysoki i oznacza to dla firm wysoki koszt. – Poza tym tylko część azjatyckich sprzedawców ma opcję bezpłatnego zwrotu, to wciąż z ich strony tylko dobrowolna opcja, choć w Europie to obowiązek – dodaje.

Dochodzi kwestia danych osobowych, w Europie ich zbieranie jest szczegółowo opisane, konsument musi być informowany i trzeba wyrazić zgodę. W Azji zasady są inne.

Chiny dodatkowo tworzą specjalne strefy dla firm e-handlu, których jest już ponad 130. – Firma, wchodząc do niej, dostaje rozwiązania logistyczne, specjalne przepisy o odprawie celnej i kontroli towarów czy nawet specjalne subsydia do dostaw kolejowych i innych rodzajów transportu, po zachęty zakładania magazynów. W Europie tego nie ma – mówi Łukasz Sarek.

Choć sprzedawcy w rodzaju Allegro czy Modivo narzekają na nieuczciwą konkurencję i niewydolny system opodatkowania, to wpływy z tego tytułu w budżecie się pojawiają. – Przesyłki listowe nie są rejestrowane, a mogą zawierać towary. Są skanowane, jeśli się okaże, iż to towar podlegający zgłoszeniu do opodatkowania czy odprawy celnej, to jest to robione – mówi Grzegorz Kozłowski, dyrektor Departamentu Ceł w Ministerstwie Finansów.

Miesięcznie do Krajowej Administracji Skarbowej trafia ok. 1 mln tego rodzaju komunikatów, na kwotę ok. 4 mln euro podatku VAT. – Pracujemy nad nieinwazyjnymi urządzeniami z wykorzystaniem sztucznej inteligencji, by zdobywały informacje i coraz skuteczniej wychwytywane były podczas skanowania przesyłki przypominające te towarowe – dodaje.