Mahmud Ahmadineżad chce, by Rosja przyłączyła się do porozumienia Iranu, Wenezueli, Algierii i Ekwadoru w sprawie sprzedaży ropy po jednej, uzgodnionej cenie. – Nie będziemy sprzedawać taniej niż po 80 dol. i kraje Zachodu będą zmuszone zgodzić się na takie warunki. To z kolei wymusi u nich wprowadzanie nowych energooszczędnych technologii – argumentował prezydent Iranu w wywiadzie dla magazynu „VIP-Premiere”.

[wyimek]138 mld baryłek wynoszą udokumentowane złoża ropy w Iranie[/wyimek]

Ahmadineżad uważa, że szybkie wyczerpywanie się zasobów ropy najbardziej uderzy w kraje Bliskiego Wschodu, Iran i Rosję. Dlatego ujednolicając cenę za swój surowiec na odpowiednio wysokim poziomie, państwa te mogą „kontrolować zasoby energetyczne świata”.

Reakcji Rosji na irańskie propozycje na razie brak. Ale w ostatnim roku oba kraje zbliżyły się do siebie, podpisując szereg umów gospodarczych. W lutym 2009 r. Rosjanie zaproponowali Iranowi, by część swojej ropy sprzedawał na giełdzie towarowo-surowcowej w Sankt Petersburgu. Rosja od kilku lat próbuje dywersyfikować rynek handlu ropą. Giełda w Sankt Petersburgu rozpoczęła targi jesienią 2008 r. i jej obroty wciąż nie osiągnęły planowanych 10 proc. rosyjskiej ropy i produktów naftowych.

W marcu Rosja i Iran podpisały memorandum o współpracy, zakładające m.in. wymianę informacji i dopuszczenie rosyjskich firm do złóż w Iranie.

Iran ma drugie, po Arabii Saudyjskiej, udokumentowane zasoby ropy (138 mld baryłek na początku 2009 r). W minionym roku obwieścił odkrycie dwóch wielkich pół. W wydobyciu jest na piątym miejscu. Rosja obecnie pompuje najwięcej ropy (wyprzedziła Arabię Saudyjską) – ponad 10 mln baryłek na dobę, zaś Wenezuela jest na ósmym miejscu. Niedawno podpisała z Rosją umowę dopuszczającą rosyjskie koncerny do swoich złóż.