Ok. 600 wysokich przedstawicieli tej branży ze 150 krajów obecnych na imprezie zorganizowanej przez Międzynarodową Organizację Lotnictwa Cywilnego (ICAO) zażądało również udoskonalenia rejestratorów lotu, tzw. czarnych skrzynek, aby można było je łatwiej znaleźć w razie katastrofy. Postulowali zwiększenie czasu funkcjonowania baterii, a więc i sygnału radiowego, ich wytrzymałości na uderzenia, a także, by mogły pływać na wodzie.
Zgromadzenie ICAO przewidziane na jesieni powinno ocenić możliwość udzielania społeczeństwu informacji o kilkunastu krajach, stanowiącym poważne zagrożenie — ogłosiła Nancy Graham, szefowa biura technicznego, nazywanego centrum nawigacji lotniczej ICAO.
Z kolei delegaci nei zgodzili się powierzyć tej technicznej agendzie ONZ uprawnień w zakresie odbierania kodów identyfikacyjnych przewoźnikom z krajów stwarzających poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa w powietrzu. Odebranie takiego kodu równałoby się za zakazem lotów danego przewoźnika. - Nikt nie kwestionował tego, że nie wolno pozwalać firmie na kontynuowanie działalności, która wiąże się z dużym zagrożeniem — wyjaśniła Nancy Graham. — Jednak kraje nie chcą, by ICAO stała się organem regulującym przepisy, bo chcą, by zostawiono im odpowiedzialność za nadzór nad tym sektorem.
Konferencja zaleciła, by ICAO przygotowała procedury pozwalające na powszechny dostęp do istotnych informacji o bezpieczeństwie lotniczym i na umotywowane decyzje w kwestii bezpiecznego transportu — stwierdza komunikat końcowy. W praktyce chodzi o więcej informacji o przewoźnikach znajdujących się na różnych czarnych listach, albo o takich, którzy mogą na nie trafić z powodu zaniedbań w zakresie bezpieczeństwa transportu.
W Montrealu nastąpił więc zasadniczy zwrot, bo ICAO - w odróżnieniu od Komisji Europejskiej - odmawiała dotąd sporządzenia takiej czarnej listy przewoźników labo krajów. Twierdziła, że nie jest to jej zadanie, że nie otrzymała takiego mandatu od swych członków którzy są suwerenni w tej sprawie.