Reklama

Wulkan sparaliżował północną Europę

Z żadnej stolicy na północy Europy nie odlatują samoloty. Taka sytuacja potrwa najprawdopodobniej do południa w piątek. Być może znacznie dłużej.

Aktualizacja: 15.04.2010 22:43 Publikacja: 15.04.2010 10:09

Wulkan sparaliżował północną Europę

Foto: AFP

O godz. 13-tej zamknięto londyńskie Heathrow i odwołano ponad 250 lotów. Z Gatwick — 108. Lotnisko Stanstead może być nieczynne nawet do niedzieli — poinformowała brytyjska agencja żeglugi powietrznej — NATS.

Powodem komplikacji jest wybuch wulkanu na Islandii w okolicy lodowca Eyjafjallajoekull. Wyziewy zanieczyściły atmosferę drastycznie ograniczając widoczność. Niewykluczone, że chmura popiołu przesunie się w nocy na południe Europy paraliżując kolejne lotniska.

[srodtytul]Co najmniej do piątku[/srodtytul]

Znacznie okrojony rozkład lotów obowiązywał we Frankfurcie, Monachium, Paryżu, Genewie, Brukseli, Amsterdamie, także Warszawie. Taka sytuacja ma obowiązywać przez kolejne 48 godzin. Zamknięta jest do południa w piątek przestrzeń powietrzna nad Danią, Finlandią i Szwecją oraz Szkocją. Na razie nie ma powodu, aby zamykać trasy nad Niemcami, ale Wielka Brytania poinformowała, że dopuszcza jedynie niezbędny ruch lotniczy.

Odwołane zostały czwartkowe rejsy PLL Lot na trasach do Brukseli, Kopenhagi, Londynu i Amsterdamu. Nie poleci też poranny samolot (LO 270) do Amsterdamu 16 kwietnia. Polski przewoźnik informuje, że mogą nastąpić dalsze zakłócenia także w piątek. Każdy, kto planuje podróż lotniczą w ciągu najbliższych dni powinien sprawdzić status swojego lotu na stronach internetowych swojej linii.

Reklama
Reklama

Po południu nie latały już żadne samoloty z lotnisk norweskich i w południowej Szwecji. Nieczynne są porty norweskie. Cudem, chociaż opóźniony, odleciał samolot z Reykjaviku do Frankfurtu. Opóźnione są loty atlantyckie, bo samoloty z Kanady, USA, a nawet z Karaibów najczęściej latają trasą północną - tak jest najkrócej.

British Airways informowały o odwołaniu wszystkich lotów krajowych. Na Heathrow odwołanych lub opóźnionych było 840 z 1250 lotów, a kłopoty dotknęły 180 tys. pasażerów. Dalsze ponad 120 tys. czekało na Gatwick i Stanstead. Ryanair poinformował o odwołaniu wszystkich lotów z i do Wielkiej Brytanii dodając, że najprawdopodobniej wstrzymanie ruchu na tych trasach potrwa również w piątek.

Do odwołania podróży do Murmańska został zmuszony premier Rosji, Władimir Putin, ponieważ chmura zanieczyszczeń rozciągnęła się także na Wschód.

[srodtytul]Chmura idzie na południe[/srodtytul]

Władze szkockie, informując o przyczynach decyzji o zamknięciu swojej przestrzeni powietrznej ostrzegły, że zanieczyszczenia mogą zablokować pracę silników w samolotach. Popiół z wulkanu zawierający rozdrobnione cząsteczki skał, a nawet odłamki szkła, bardzo utrudnia również pracę radarów.

Najprawdopodobniej wulkaniczny popiół znajdzie się w nocy nad Holandią i Belgią, ale wówczas chmura nie powinna być tak gęsta.

Reklama
Reklama

[srodtytul]Zaostrzone przepisy[/srodtytul]

NATS współpracuje w tej chwili z Eurocontrolem i innym agencjami kontroli lotów. Kontrolerzy przyznają, że trudno jest im ocenić, do jakiego stopnia rozrzedzi się chmura ani jaki będzie jej zasięg. Podobna sytuacja miała już miejsce w 1982 roku i ucierpiała wówczas jedna z maszyn British Airways, w której podczas przelotu nad Indonezją nagle stanęły wszystkie cztery silniki. Pilotom udało się jednak nie utracić sterowności i bezpiecznie wylądować, bo tuż nad ziemią zdołali włączyć silniki.

To wtedy kontrolerzy lotów postanowiła przygotować nowe procedury na wypadek powtórzenia się takiej sytuacji. Efektem nowych przepisów było wczorajsze zalecenia Eurocontrol.

Przy tym nie jest wykluczone, że wulkan będzie wybuchał ponownie, w tej sytuacji ruch lotniczy w Europie może zostać zakłócony nawet przez kolejne 6 miesięcy. Zdaniem wiceszefa Eurocontrol, Briana Flynna obecne zakłócenia ruchu mają większy zasięg, niż kiedykolwiek w przeszłości w Unii Europejskiej.

[srodtytul]Prawa pasażerów[/srodtytul]

Wszyscy pasażerowie posiadający bilet na odwołane albo zagrożone odwołaniem loty powinni jak najszybciej skontaktować się z przewoźnikami. Linie lotnicze powinny w tej sytuacji zaproponować przeloty w innym terminie, bądź też przelot na innej trasie możliwie najbliżej portu docelowego. Postępowanie przewoźników jest w takiej sytuacji standardowe — jak zwykle podczas złej pogody. W przypadku lotów opóźnionych pasażerom którzy nie mogą wrócić do domu, należy się posiłek, a jeśli zachodzi taka potrzeba — również opłacony przez linię nocleg.

Reklama
Reklama

Natomiast nie ma co liczyć na odszkodowania od przewoźników, bo zakłócenia w podróży zostały zawinione przez przyczyny niezależne od przewoźnika, a nie z jego winy. Te świadczenia nie należą się również pasażerom rozpoczynającym swoją podróż, nawet jeśli ktoś np. mieszka w Białej Podlaskiej, a planował odlot z Warszawy. Pasażerowie tanich linii lotniczych — jak np Ryanair czy Wizzair, którzy najczęściej mają wykupione bilety w jedną stronę i lecą do domu, nie otrzymają takich świadczeń, ponieważ ich podróż jeszcze się nie rozpoczęła.

Biznes
Rząd rusza z promocją zbrojeniówki, szczyt AI, Ford chce współpracy z Chinami
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Biznes
"Tego przemysłu będzie w Europie coraz mniej". Ważnej branży grozi zapaść
Biznes
Europa stawia na niezależność, Polacy znikają z sieci, podatki dochodowe w UE
Biznes
Od edukacji do transformacji – forum NFOŚiGW
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama