– Najpierw niech się skończą remonty torów, potem możemy myśleć o nowych pasażerach – tłumaczy prezes Kolei Mazowieckich Halina Sekita.
Na czterech z dziewięciu tras, po których jeżdżą pociągi spółki, trwają remonty dezorganizujące ich ruch. Nie tylko odwołano wiele pociągów, ale wciąż brakuje wagonów, aby wydłużyć te, które jeżdżą i mają przewieźć wszystkich chętnych. W listach do redakcji „Rz” pasażerowie piszą, że nie dość, że pociągów jest mniej, to jeszcze na tory wyjeżdżają za krótkie. – Często się zdarza, że wiele osób nie może wsiąść do przepełnionych wagonów i zamiast jechać do pracy czy szkoły, zostają na peronie – skarżą się czytelnicy.
Prezes Sekita tłumaczy: – To wina remontów i tego, że wiele nowych osób zdecydowało się podróżować pociągami.
Koleje Mazowieckie i Zarząd Transportu Miejskiego przez wiele miesięcy zachęcali warszawiaków do tego, by z samochodów i miejskich autobusów przesiedli się do jeżdżących przez miasto pociągów. Odnieśli sukces, który dla kolejarzy okazał się katastrofą.
– Szacowaliśmy że po wprowadzeniu wspólnego biletu liczba pasażerów wzrośnie najwyżej o 15 procent, tymczasem zwiększyła się prawie o połowę – opowiada prezes Sekita. – W tym roku przewieziemy aż 49 milionów pasażerów, a mamy tylko 189 pociągów – dodaje.