Reklama

MON blokuje konsolidację Bumaru

MON nie chce oddać pancernemu Bumarowi nadzorowanych przez wojsko spółek zbrojeniowych w tym siemianowickich zakładów produkujących rosomaki. Przewiduje to rządowa strategia konsolidacji zbrojeniówki

Publikacja: 07.11.2008 02:46

Czołg produkowany przez firme Bumar.

Czołg produkowany przez firme Bumar.

Foto: Fotorzepa, Seweryn Sołtys

Armii nie podoba się firmowa strategia obronnego holdingu, wokół którego miał powstać narodowy koncern.

Prezes Bumaru Edward Nowak nie ukrywa, że zależy mu zwłaszcza na błyskawicznym przejęciu Wojskowych Zakładów Mechanicznych w Siemianowicach, które mają ogromny kontrakt za prawie 5 mld zł na dostawę transporterów rosomak.

Bumar przebudowuje swoją strukturę i w strategii tworzenia fundamentów pod przyszły narodowy koncern przewidział włączenie do holdingu także innych firm kontrolowanych dziś przez MON m.in. Wojskowych Zakładów Motoryzacyjnych z Poznania a także spółek łącznościowych i elektronicznych zajmujących się remontami i produkcją specjalistycznego sprzętu dla armii.

O oddaniu siemianowickiej fabryki rosomaków nie chce słyszeć Zenon Kosiniak Kamysz wiceszef MON odpowiedzialny za modernizację sił zbrojnych. — Plan produkcji i dostaw transporterów, które doskonale spisują się na wojnie z talibami w Afganistanie jest tak napięty, że nie zgadzamy się na wejście Bumaru, zamieszanie w siemianowickiej firmie i przeniesienie do WZM kłopotów pancernego holdingu — mówi wiceminister.

Brak zgody na przejęcie Siemianowic to nie jedyny problem dzielący MON i największego krajowego dostawcę uzbrojenia. Wojskowi mają pretensję, że Bumar nie skonsultował z nimi planów rozwoju potencjału produkcyjnego które muszą mieć przecież związek z przyszłymi zamówieniami armii.

Reklama
Reklama

Wiceministra Kosiniaka Kamysza dziwi też gigantomania pancernego holdingu wynikająca z przyjętej niedawno strategii: Bumar chyba na wyrost planuje ekspansję nawet w lotnictwie — ironizował wiceminister podczas zakończonych właśnie w Warszawie i zorganizowanych przez MON pierwszych Dni Przemysłu. To rzeczywiście pierwsze spotkanie przedsiębiorców z wojskowymi strategami, sztabowcami i armijnymi kontrahentami.

Wojskowi chcieli z pierwszej ręki dowiedzieć się jakie są możliwości firm i instytutów badawczych, a przemysł dociekał co naprawdę zamierza za 5,2 mld zł (tyle znalazło się w przyszłorocznym budżecie MON) kupić armia. Szef Sztabu Generalnego gen. Franciszek Gągor zapowiedział, że wojsko po doświadczeniach z Iraku, Afganistanu i Czadu będzie rozwijać systemy wspomagające i automatyzujące dowodzenie i rozpoznanie, szuka broni do ochrony baz wykrywającej i likwidującej już wystrzelone wrogie pociski i same wyrzutnie.

Pilnie kupi też sprzęt saperski do likwidowania min pułapek na trasach konwojów, noktowizory i termowizję umożliwiające skuteczne działania w nocy. Potrzebuje też niezawodnego wyposażenia dla żołnierzy: od broni strzeleckiej nie zacinającej się w błocie i piasku, po ergonomiczne mundury, osłony balistyczne i indywidualne środki łączności. Wszelkie kontrakty podpisywane przez MON mają w przyszłości gwarantować dostawy części i opiekę serwisową producenta w najtrudniejszych warunkach — zapowiada Sztab Generalny.

Biznes
Nieudany rozruch wielkiego pieca w Hiszpanii. Hutniczy gigant ma poważny problem
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Biznes
Opłacalność SAFE, przyspieszenie gospodarki i inwestycje Japonii w USA
Biznes
Analitycy: Orange Polska to znowu dojna krowa. Dywidenda mniejsza niż możliwości
Biznes
Szef Sierpnia 80 o przyszłości JSW: „Tym sposobem spółki nie uratujemy”
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama