"Rz": W 2010 r. prezes grupy Ikea Mikael Ohlsson zapowiedział, że grupa w ciągu pięciu lat może zainwestować w Polsce ok. 5 mld zł. Czy ten plan jest aktualny?
Walter Kadnar:
Z niczego nie zrezygnowaliśmy. Polska wciąż jest dla nas jednym ze strategicznych rynków i zdecydowanie umacniamy tu swoja pozycję. Widać to choćby po naszych ostatnich działaniach. Otworzyliśmy fabrykę, rozbudowujemy sklepy, ale też wchodzimy w nowe projekty.
Jak farmy wiatrowe? Planowane są kolejne takie inwestycje?
Niedawno kupiliśmy dwie farmy z opcją na następną, która zostanie wybudowana. Cały projekt wart jest 385 mln zł. Docelowo chcemy, aby całe zapotrzebowanie na energię grupy Ikea w Polsce pokrywane było ze źródeł odnawialnych. Nie mówię tylko o sklepach, ale także zakładach produkcyjnych. To ambitny projekt, ale jak najbardziej do zrealizowania. Równocześnie inwestujemy też w montaż solarów, które działają w trzech sklepach oraz pomp ciepła, z których korzystają dwie jednostki.
W ostatnim roku obroty waszych sklepów wzrosły o 6,9 proc. To dobry wynik?
Zdecydowanie tak, zresztą Polska w ramach całej grupy miała trzeci wynik po Chinach i Rosji. Zwłaszcza biorąc pod uwagę sytuację na rynku, który w 2010 r. tracił na wartości, a w 2011 r. miał zyskać ok. 1,7 proc. Nasz rok finansowy kończy się w sierpniu, więc w przeciwieństwie do konkurencji nie wykazaliśmy w wynikach ostatniego kwartału 2011 r., który był całkiem dobry. Dodatkowo przez rok nasze sklepy odwiedziło ponad 18 milionów osób, co jest dobrym rezultatem.
Uda się go poprawić? Meble to obok odzieży jedna z głównych kategorii, na których Polacy chcą oszczędzać.
Jesteśmy tego w pełni świadomi, Polacy zapowiadają zaciśnięcie pasa, ale dopiero zobaczymy, jakie branże odczują to w największym stopniu. Na razie jesteśmy optymistami, nie widać, aby zapotrzebowanie na nasz asortyment spadało. Planujemy kolejne inwestycje – nowy sklep z centrum handlowym powstanie w Lublinie, rozbudowujemy też ten we Wrocławiu oraz park handlowy w Poznaniu. Mamy też teren pod przyszłe inwestycje w: Opolu, Bydgoszczy, Rzeszowie czy Częstochowie. W tej chwili mamy osiem sklepów. Jednak o terminach uruchamiania kolejnych trudno mówić dokładnie. Wpływa na to wiele czynników, sporo czasu zabierają też procedury formalne.
Jednak w wielu domach dominują meble z lat 80. czy nawet z 70. Przy tak rzadkich zakupach trudno liczyć na wielkie interesy?
Wręcz przeciwnie, właśnie dlatego uważamy, że Polska jest dla nas bardzo perspektywicznym rynkiem. Dzisiaj faktycznie średnio meble wymieniane są co 15 – 20 lat, ale powoli się to zmienia. Na przykład Polki w swoich deklaracjach chciałyby już wymieniać kuchnie po dziesięciu latach. Ale nie zawsze trzeba kupować nowe meble, by zmienić wygląd domu, wystarczy niewielkim wysiłkiem wymienić dodatki i akcesoria. Na wydatki w wyposażenie domu Polacy wydają tylko ok. 5 proc. budżetów przeznaczonych na konsumpcję. Jednak już w dużych miastach powstaje grupa, która przywiązuje dużą uwagę do tego, jak mieszka.
Ikea w Polsce to nie tylko sklepy, ale też zaplecze produkcyjne.
Chcemy rozwijać w Polsce produkcję dla grupy. Dzisiaj po Chinach właśnie tu powstaje najwięcej naszych produktów, zwłaszcza mebli. W ostatnim roku ich eksport wart był ponad 8 mld zł. Dlatego tak intensywnie świętowaliśmy rocznicę 50-lecia rozpoczęcia produkcji przez pierwszą firmę w Polsce dla Ikei. Założyciel firmy Ingvar Kamprad na każdym kroku podkreśla sentyment i przywiązanie do kraju. Dzisiaj współpracuje z nami już wiele firm, inwestujemy też we własne zakłady, ostatnio 140 mln euro w fabrykę i tartak w gminie Orla.
Jednak wahania kursowe mogą być w tym przypadku dużym problemem.
Z perspektywy wszystkich eksporterów to nie jest dobra sytuacja, gdy kursy ulegają tak dużym wahaniom. Musimy się z tym pogodzić.
CV
Walter Kadnar dyrektorem generalnym sieci Ikea w Polsce jest od stycznia 2010 r. Z pochodzenia jest Austriakiem, a w firmie pracuje od 1988 r. Najpierw przez sześć lat pracował w Ikea Austria. W latach 2004 – 2007 był kierownikiem sklepu Paris Evry we Francji. Później został zastępcą retail managera Ikea w Niemczech, gdzie pracował do czasu przyjazdu do Polski.