Siedem największych koncernów wystąpiło wspólnie przeciwko rządowym zmianom w ustawie o zakupach. Prezesi napisali w tej sprawie list do Władimira Putina. Jak ustaliła gazeta „Kommiersant", pod listem podpisali się szefowie Rosnieftu, Gazprom Nieftu, Łukoilu, Novateku, Surgutnieftiegazu, Zarubieżnieftu i Basznieftu.
Domagają się wycofania się rządu i osobiście Dmitrija Miedwiediewa z nowelizacji ustawy regulującej zasady zakupów w największych rosyjskich firmach. Rząd proponuje powołanie specjalnego centrum koordynacji, które zwiąże realizację wielkich projektów inwestycyjnych z zamówieniami w rosyjskim przemyśle. Na czele nowej biurokratycznej struktury miałby stanąć premier Miedwiediew (zapowiedział to w marcu). 21 kwietnia Duma przyjęła nowelę w pierwszym czytaniu.
Co nie podoba się nafciarzom? Uważają, że zamiast po prostu dać krajowym producentom preferencje, nowelizacja „upubliczni wszystkie informacje o zakupach w ramach tzw. zastępowania importu krajową produkcją, w tym o imporcie równoległym. A to może doprowadzić do wykorzystania tego do podniesienia efektywności zagranicznych sankcji".
Mówiąc wprost, koncerny prawdopodobnie wciąż kupują technologie i urządzenia wydobywcze i przetwórcze na Zachodzie, ale korzystają z pośredników i innych mało przejrzystych sposobów, by ominąć sankcje. Ujawnienie tego pozwoliłoby Zachodowi wprowadzić mechanizmy mogące uniemożliwić takie praktyki. A wtedy nowe inwestycje w złoża, zakłady LNG czy zasoby łupkowe staną się dla rosyjskiej branży paliwowej nieosiągalne.
Rosyjski przemysł nie nadąża tu bowiem za światowymi producentami. Branża wydobywcza pracuje na sprzęcie i technologiach z importu. Głównymi dostawcami są firmy ze Stanów Zjednoczonych, Niemiec i Chin. Tymczasem wykorzystywany w pracach wydobywczych w Rosji sprzęt jest już zużyty w ponad 50 proc. (urządzenia wiertnicze), a nawet w 65 proc. (rurociągi).