Agencja przyznaje, że może być z tym kłopot, bo większość nieruchomości znajdujących się w jej zasobach – obecnie ponad 6 tys. hektarów - nadających się do natychmiastowego wykorzystania, rozlokowanych jest na zachodzie kraju. – To skutek historycznych zaszłości. W czasach Układu warszawskiego koszary i poligony, lotniska przez dekady budowano i utrzymywano na zachodniej rubieży - przyznaje Zbigniew Prokopczyk, pełnomocnik prezesa AMW ds. obrotu nieruchomościami.
Idzie zmiana
Mateusz Mroz, p.o. prezesa agencji podkreśla, że po ubiegłorocznej, nieco pospiesznej operacji połączenia AMW z Wojskową Agencją Mieszkaniową, właścicielem i dysponentem wojskowych mieszkań i służbowych kwater ( nowa, zintegrowana superagencja kumuluje teraz wyprzedaż zbędnego armii majątku i zarządza nieruchomościami ) AMW zmienia filozofię działania. – Z myślą m.in. o zadaniach przyszłej OT, staranniej analizujemy plany sprzedaży powojskowych terenów i budynków w centralnych i wschodnich regionach kraju i kładziemy zdecydowany nacisk na zagospodarowanie nieruchomości a nie bezrefleksyjną wyprzedaż - podkreśla prezes Mroz. Właśnie pod lupę trafił powojskowy kompleks w Lublinie, analizowany jest koszarowy potencjał w Siedlcach czy Ostródzie.
Bez pospiesznej wyprzedaży
Agencja wybuduje nowe mieszkania na własnych terenach w Krakowie - inwestycja przy ul. Rydla ma powstać „w pełnym poszanowaniu dla wartości historycznej otoczenia".
Zgodnie z nowymi tendencjami w AMW powstają plany racjonalniejszego niż dotąd wykorzystania gruntów i np. dogęszczania istniejących już wojskowych osiedli.
Zdaniem Zbigniewa Prokopczyka nowe podejście agencji do wojskowej własności wyraża się także choćby w polityce wykorzystania lokali użytkowych. Zwłaszcza te, najlepiej położone z największym potencjałem, z pewnością nie będą sprzedawane. – Będziemy w sposób bardziej partnerski układać się z najemcami, aby obie strony odnosiły korzyści w długofalowej perspektywie - podkreśla Prokopczyk. Agencja nie chce przy tym blokować przedsiębiorcom możliwości rozwoju biznesu i np. planowania wieloletnich inwestycji.
Trudne nieruchomości pod młotek
Prezes Mroz zapewnia, że sprzedaż powojskowych nieruchomości pozostanie ważnym źródłem przychodów agencji, która dzięki temu będzie nadal finansowo wspierać modernizacyjne inwestycje w armii. Do września 2015 roku, od początki istnienia AMW, instytucja zarobiła zresztą ( także wyprzedając powojskowy sprzęt) i przekazała na unowocześnienie sił zbrojnych 1,75 mld zł.
- Teraz chodzi o to , by pod młotek szły przede wszystkim nieruchomości , których armia rzeczywiście nie potrzebuje i które nie dadzą profitów z wynajmu czy dzierżawy – mówi szef AMW. Te najtrudniejsze dotąd do zbycia tereny, agencja będzie porządkować pod względem prawnym, dzielić na działki, dbać w kontakcie z samorządami o ich dowartościowanie w lokalnych planach zagospodarowania przestrzennego, aby w rezultacie zaoferować na rynku atrakcyjny produkt . - Bo tylko taki uzyska lepszą cenę – podkreśla Mateusz Mroz.
Mieszkanie dla żołnierza
Już obecnie w zasobach agencji znajduje się 24,4 tys. mieszkań w tym 12 tys. kwater ( czyli lokali wyłączonych z prywatyzacji i przeznaczonych na wyłącznie na zakwaterowanie żołnierzy). AMW ma też w kraju 61 internatów i 2,7 tys. kwater internatowych w których w okresie przejściowym mieszka 8,5 tys. żołnierzy.
52 tys. kadry agencja wypłaca świadczenia mieszkaniowe wynikające z uprawnień żołnierzy zawodowych. Te świadczenia , w zależności od garnizonu wynoszą od 300 – nawet do 900 zł miesięcznie. W latach 2010-2015 pula świadczeń wypłaconych żołnierzom z dotacji budżetowej przekroczyła 2 mld zł.