Rada Ministrów przyjęła dziś projekt ustawy przedłużającej na 2024 r. wakacje kredytowe dla osób posiadających kredyty hipoteczne. – To projekt ważny społecznie i powinien bezzwłocznie być uchwalony przez nowy Parlament – mówi Waldemar Buda, minister rozwoju i technologii.
Dla kogo wakacje
W porównaniu z dotychczasowym programem wakacji kredytowych, przewidywane są pewne zmiany, czyli wprowadzanie kryterium dostępu. I tak, praktycznie bez ograniczeń po wakacje mają sięgać ci, którzy mają kredyt w wysokości do 400 tys. zł. Jak wyjaśnia rząd, ten limit to mniej więcej średnia wartość kredytów mieszkaniowych w Polsce.
Gdy kwota kredytu sięga od 400 tys. do 800 tys. zł, zwieszenie spłaty rat ma być możliwe jedynie w przypadku, gdy miesięczna rata przekracza 50 proc. średniego miesięcznego dochodu. Takie kryterium dochodowe obowiązuje też dla osób, które muszą skorzystać z Funduszu Wsparcia Kredytobiorców.
Osoby z hipoteką o wartości wyższej niż 800 tys. zł w ogóle nie będą mogły skorzystać z wakacji kredytowych – proponuje rząd.
Czytaj więcej
Wolniejszy spadek stóp procentowych, ożywienie inwestycyjne, koniec karuzeli kadrowej w spółkach Skarbu Państwa – takich efektów spodziewają się in...
Kredytobiorcom wciąż ciężko
- Nie możemy zostawić przeszło miliona Polaków w trudnej sytuacji - wyjaśnia minister Waldemar Buda. - Jeżeli nie przedłużymy wakacji kredytowych, wkrótce może dojść do masowych licytacji nieruchomości rodzin, które nie będą w stanie poradzić sobie z płatnościami rat. Stopy procentowe, choć już spadają, nie są jeszcze na tyle niskie, żeby można było zrezygnować z tej formy pomocy – warunki dla kredytobiorców nadal są znacząco gorsze niż w dniu podpisywania umowy kredytowej. Na podstawie dostępnych wówczas prognoz, nie mieli oni szansy przewidzieć, jak będzie się zmieniał rynek finansowy – przekonuje.
Zgodnie z wtorkową decyzją rządu, wakacje kredytowe w 2024 r. mają dotyczyć kredytów hipoteczny w złotych polskich, zawartych przed 1 lipca 2022 r., umożliwiać mają zawieszenie czterech rat kapitałowych raz z odsetkami (jedna rata na kwartał).
- Taka jest decyzja Rady Ministrów i mam nadzieję, że taka też będzie nowego Sejmu i Senatu. Apeluję, by stało się to możliwie szybko, tym bardziej, że wejście w życie ustawy nie będzie miało wpływu na sektor finansów publicznych, w tym budżet państwa i budżety jednostek samorządu terytorialnego – mówi minister Buda.
Czytaj więcej
Banki oczekują znaczącego wzrostu popytu na hipoteki. To efekt zarówno „Bezpiecznego kredytu 2 proc.”, jak i obniżki stóp procentowych.
Kryteria zbyt łagodne
Taka rządowa propozycja zapewne może podobać się samym kredytobiorcom, ponieważ w zasadzie z wakacji kredytowych w nowej formule mogłoby skorzystać większość z nich.
Mniej za to przypadnie do gustu samym bankom, które ponoszą koszty tego rozwiązania. - Koszty przedłużonych wakacji kredytowych dla banków w formule zaproponowanej przez rząd wynieść mogą w 2024 roku od 4,71 do 6,38 mld zł – wyliczała na wtorkowej konferencji prasowej Agnieszka Wachnicka, wiceprezes ZBP.
Zdaniem ZBP, proponowane przez rząd kryteria są zbyt łagodne. - Przez wiele miesięcy słyszeliśmy, że będzie kryterium dostępowe, tymczasem widzimy, że znacząca większość osób, która mogłaby skorzystać z wakacji kredytowych dalej tego kryterium dostępowego mieć nie będzie – mówił Tadeusz Białek, prezes Związku Banków Polskich. Według wstępnych szacunków ZBP, wakacje kredytowe na nowych zasadach mogą objąć nawet 1,75 mln osób, a więc przeważającą większość z 2 mln osób dotychczas uprawnionych.
Czytaj więcej
– Ta decyzja już jest, mogę ją przekazać – wakacje kredytowe przedłużamy na cały przyszły rok, tylko wdrażamy kryterium dochodowe – ogłosił premier...
Temat dla nowego rządu
Koszty rzędy 4,7-6,4 mld zł to bardzo wysokie obciążenia dla banków, a przypomnimy, że dotychczasowe wakacje (zaczęły obowiązywać od sierpnia 2022 r., dawały możliwość zawieszenia łącznie 8 rat – czterech w 2022 r. i czterech w 2023 r.) oznaczały dla kredytodawców ok. 15 mld zł ubytków w przychodach łącznie w latach 2022-2023.
Zanim nowe ulgi od rat wejdą w życie, odpowiednia ustawa musi zostać uchwalona w Sejmie. Zdaniem prezesa Białka bardzo mało prawdopodobne jest, by nowy rząd i parlament zdążył jeszcze w tym roku zająć się tym tematem.