W czwartek Rada Nadzorcza PKO BP zatwierdziła duże zmiany w ścisłym kierownictwie banku. Przede wszystkim powołała Dariusza Szweda, dotychczasowego wiceprezesa BGK, na stanowisko nowego prezesa największego banku w Polsce.
Z zarządu na własną prośbę odszedł Mieczysław Król, a Maks Kraczkowski, były poseł i polityk PiS, został odwołany. Obszary, za które odpowiadał wiceprezes Król, przejmie Paweł Gruza (dotychczas prezes banku, który zrezygnował z dniem 12 kwietnia), a obowiązki Kraczkowskiego – wiceprezes Maciej Brzozowski.
– Celem tych zmian jest wzmocnienie i ugruntowanie pozycji banku jako gwaranta stabilności finansowej milionów Polaków oraz jednego z motorów napędowych krajowej gospodarki – wyjaśniał w komunikacie Robert Pietryszyn, przewodniczący Rady Nadzorczej PKO BP.
Czytaj więcej
Premier Mateusz Morawiecki powołał Kazimierza Kujdę do rady nadzorczej Banku Gospodarstwa Krajowego. To były prezes Srebrnej i jeden z najbliższych...
Dariusz Szwed będzie czwartym już prezesem PKO BP w ciągu ostatnich dwóch lat. Tak duża rotacja może budzić niepokój rynków, ponieważ może zagrażać i bieżącym wynikom, i realizacji długookresowych strategii. – Dlatego dziś najważniejsza jest stabilizacja władz tego banku – podkreśla jeden z ekspertów rynku.
Czy Szwed jako nowy prezes daje szansę na taką stabilizację? Nie jest tajemnicą, że wszystko zależy od układanki na szczycie władz politycznych. Zmiany w kierownictwie PKO BP są odzwierciedleniem walki frakcyjnej w rządzie PiS – głównie między frakcją premiera Morawieckiego a wicepremiera Sasina.
Ostatnio wygrywa obóz Morawieckiego, bo Szwed jest postrzegany jako jego człowiek (razem pracowali m.in. w BZ WBK). Szwed ma też duże doświadczenie w bankowości i może sprostać wymogom stawianym przez KNF prezesom. Najważniejsze jednak, jak donoszą nieoficjalnie media, że nowy prezes ma „namaszczenie z Nowogrodzkiej”, co ma zakończyć polityczną wojenkę o PKO BP. To próba wprowadzenia spokoju w banku ma też stać za decyzją o odwołaniu z zarządu Maksa Kraczkowskiego.