fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Puchną bilanse banków centralnych

Bloomberg
Od początku 2008 r. aktywa Banku Anglii wzrosły o 350 proc., a Szwajcarskiego Banku Narodowego o 290 proc.
Który z głównych banków centralnych zrobił w ostatnich latach najwięcej, aby pobudzić gospodarkę swojego kraju i wzmocnić sektor bankowy? Na to pytanie nie jest łatwo odpowiedzieć, bo każda z instytucji sięgała po inny zestaw instrumentów, których nie da się bezpośrednio porównać. Pewne wyobrażenie o tym, jak agresywna była ich polityka, można jednak uzyskać, porównując ich bilanse.
Łagodząc politykę pieniężną, niezależnie od wybranej metody (pomijając „werbalne" luzowanie), banki centralne zwiększają swoje pasywa oraz aktywa. Przykładowo, w ramach programu QE prowadzonego w USA, Wielkiej Brytanii i Japonii skupują od banków komercyjnych aktywa, takie jak obligacje skarbowe, płacąc im za to płynnymi rezerwami, zapisanymi na ich rachunkach w bankach centralnych. Z perspektywy tych ostatnich te rezerwy są  składnikiem pasywów. Ale efekt bilansowy byłby taki sam, gdyby banki centralne prowadziły ten skup za dodrukowane pieniądze, bo gotówka w obiegu także należy do ich zobowiązań (pasywów).
EBC nie prowadził QE, ale za to m.in. oferował bankom komercyjnym długoterminowe pożyczki pod zastaw przyjmowanych od nich aktywów (pasywa banku centralnego). Z kolei Szwajcarski Bank Narodowy, który od kilku lat walczy o powstrzymywanie aprecjacji franka, skupuje za rodzimą walutę (pasywa) instrumenty w innych walutach, zwiększając swoje rezerwy dewizowe (aktywa).
Aktywa i pasywa muszą się równoważyć, dlatego oceniając ekspansywność polityki pieniężnej, wystarczy patrzeć na jedną stronę bilansu banku centralnego. Na ogół ekonomiści koncentrują się na aktywach. Na tej podstawie można ocenić, że najbardziej agresywny był Bank Anglii. Od początku 2008 r. jego aktywa wzrosły o 350 proc., do 406 mld funtów. To równowartość 26 proc. ubiegłorocznego brytyjskiego PKB. SNB powiększył w tym czasie aktywa o ok. 290 proc., do blisko 500 mld franków. To jednak aż 85 proc. szwajcarskiego PKB z ub.r. – pod tym względem SNB jest absolutnym rekordzistą.
Skala poluzowania polityki pieniężnej przez Rezerwę Federalną USA, której niekonwencjonalne działania budziły najwięcej kontrowersji, była mniejsza. Wartość jej aktywów od początku 2008 r. wzrosła o 240 proc., do 3167 mld dol., co odpowiada 20 proc. Wartość aktywów EBC, któremu wielu ekonomistów zarzucała bierność lub opieszałość w walce z kryzysem, wynosi obecnie 2648 mld euro i jest o 75 proc. wyższa niż na początku 2008 r. Ale w marcu ub.r., niedługo po dwóch aukcjach trzyletnich pożyczek EBC dla banków komercyjnych, wartość aktywów przekroczyła 3000 mld euro. Nawet dziś stanowią one jednak równowartość 28 proc. PKB strefy euro. Spośród najważniejszych banków centralnych najbardziej zachowawczy był do niedawna Bank Japonii. Jego aktywa w minionych pięciu latach powiększyły się o 49 proc., do ok. 170 bln jenów. To około 35 proc. PKB kraju. Ale ostatnio instytucja ogłosiła nową rundę QE, która ma podwoić jej bilans w dwa lata.
Bezprecedensowy rozrost bilansów banków centralnych przysparza im pewnych problemów. Najwięcej mówią o nich przedstawiciele Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC), czyli decyzyjnego organu Fedu. Jak wynika ze sprawozdania ze styczniowego posiedzenia, część jego członków obawia się, że wkrótce koszty QE zaczną przewyższać jego korzyści. O jakich kosztach mowa? To zależy od scenariusza zaostrzania polityki pieniężnej, gdy przyjdzie na to czas.
Gdy Fed zacznie podnosić stopy procentowe, wzrośnie też oprocentowanie nadobowiązkowych rezerw banków, którymi płacił za skupowane od nich aktywa. Obecnie ich wartość to ok. 1,6 bln dol., a oprocentowanie wynosi 0,25 proc. Ale Fed nadal co miesiąc kupuje aktywa za 85 mld dol. Za rok wartość rezerw może więc sięgnąć 2,5 bln dol. Gdyby przy takim poziomie Fed podwyższył stopę depozytową do np. 2 proc., płaciłby bankom komercyjnym 50 mld dol. odsetek rocznie. Przedstawiciele FOMC obawiają się, że opinia publiczna transfery do sektora bankowego uzna za skandaliczne. W końcu banki wzrost rezerw w Fedzie zawdzięczają w dużej mierze temu, że w trakcie kryzysu bank centralny ratował je przed bankructwem.
Alternatywny scenariusz zakłada, że Fed nie będzie podwyższał stóp procentowych, zanim znacząco nie odchudzi portfela aktywów. Ale to może nie być łatwe. Fed mocno poluzował w ostatnich latach kryteria jakości aktywów, jakie może mieć w swoim bilansie. W efekcie część z nich może nie być łatwa do zbycia.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA