fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Rodzisz? Czekaj ?do poniedziałku. Dłuższy urlop macierzyński

Fot. TEA
copyright PhotoXpress.com
Zaciskanie nóg, no-spa, modlitwa, maksymalny spokój, błaganie lekarzy o późniejszą cesarkę – to sposoby kobiet na późniejszy poród. Walczą o dłuższy urlop macierzyński
Kilkanaście tysięcy kobiet od kilkunastu dni walczy z czasem. Tym razem jednak się nie spieszą. Przeciwnie. Robią wszystko, by opóźnić poród. Jeśli urodzą do 17 marca, na macierzyńskim będą przebywać pół roku. Jeśli uda im się przetrzymać do poniedziałku – rok. Obiecany przez premiera Donalda Tuska roczny urlop – wydłuży się od 1 września tego roku – obejmie bowiem tylko te kobiety, które w tym dniu będą miały prawo do urlopu. Kobiety przyznają, że robią wszystko, by nabyć do niego prawo.
– Mam wyznaczony termin porodu na 21 marca. Boję się, żeby nie było to wcześniej. Prawie cały czas leżę, a wszystkie prace domowe wykonuje mąż. Mam nadzieję, że uda nam się dotrwać – mówi Monika Olejniczak, która spodziewa się pierwszego dziecka.
Podobną strategię przyjęła Katarzyna, mama z Rzeszowa. – Mam termin 22 marca i bardzo się denerwuję, żeby donosić. Leżę, ściskam nogi, czekam i modlę się... Ale po co ten cały stres – pyta. Kolejne wyznanie: „Mam termin na 18 marca, ale muszę już odstawić tabletki na podtrzymanie ciąży. W głowie rodzi się pomysł – może jeszcze przetrzymać kilka dni na tabletkach, co nie byłoby korzystne dla naszego zdrowia. Ale nie zrobię krzywdy mojemu dziecku tylko dlatego, że mieszkamy w tak nieprzychylnym dla rodzin kraju” – napisała Asia z Wrocławia.
Starania kobiet potwierdzają też lekarze. – Panie biorą lekkie środki rozkurczowe – mówi Marek Walczak, ginekolog z Wyszkowa. – Rezygnują z seksu – dodaje Grzegorz Południewski, ginekolog z Warszawy. Są też takie, które proszą lekarzy o przesunięcie terminu planowanego cesarskiego cięcia. – Mam pacjentkę, która powinna mieć cięcie już tydzień temu, ale nic się z nią złego nie dzieje, więc postanowiliśmy poczekać z tym do poniedziałku – opowiada Walczak.
Lekarze zapewniają też pacjentki, że jeśli któraś urodzi w niedzielę wieczorem, bez problemu odnotują, że było to dzień później. – Kobiety będą na to naciskały, nie widzę powodu, dlaczego miałbym nie iść im na rękę. Zwłaszcza że bardzo często się zdarza, że dzieci urodzone w sylwestra zapisujemy z datą 1 stycznia – mówi Południewski. – Zrobię to samo. Ten podział na lepsze i gorsze matki bardzo mi się nie podoba – dodaje Walczak.
Rząd pozostaje nieugięty. – Nie planujemy rozszerzenia rocznego urlopu na kobiety, które urodziły w pierwszym kwartale – mówi Janusz Sejmej, rzecznik ministra pracy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA