fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Urzędnicy

Urzędnicy nie znają języka polskiego

Pracownicy instytucji i urzędów powinni zdawać egzamin z umiejętności posługiwania się rodzimym językiem
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Pracownicy instytucji i urzędów powinni zdawać egzamin z umiejętności posługiwania się rodzimym językiem
Urzędnikiem służby cywilnej może zostać osoba, która zna co najmniej jeden język obcy. Nikt jednak nie sprawdza, czy potrafi poprawnie posługiwać się językiem polskim.
– Do ustawy o służbie cywilnej powinien zostać wprowadzony zapis, że urzędnik państwowy ma się wykazać znajomością języka polskiego, potwierdzoną podczas sprawdzianu – postulował na wczorajszym Kongresie Języka Urzędowego prof. Andrzej Markowski, przewodniczący Rady Języka Polskiego. I dodał, że urzędników trzeba przede wszystkim szkolić.
Szkolenie językowe mogłoby być elementem służby przygotowawczej.
– Takie kursy nie powinny być jednorazowe, bo  nie przyniosą efektu – dodał prof. Jerzy Bralczyk z Uniwersytetu Warszawskiego.
– Teksty urzędowe są hermetyczne, szablonowe i często niepoprawne językowo – uważa Katarzyna Kłosińska z Rady Języka Polskiego.
Taki wniosek można wyciągnąć z badania poprawności językowej przeprowadzonego w Mazowieckim Urzędzie Wojewódzkim.

Błędy, powtórzenia i nadużycia

Analizie poddano ponad 800 stron korespondencji urzędowej. Wśród błędów leksykalnych najczęstsze okazały się pleonazmy, np. miesiąc grudzień. Urzędnicy nadużywają niektórych słów, np. posiadać, realizować, posługują się także wyrazami niezgodnie z  ich znaczeniem, np. pozyskane dane.
Błędy składniowe pojawiają się najczęściej w formułach rozpoczynających korespondencję. Urzędnicy nagminnie piszą „w nawiązaniu do" zamiast „w związku z".
Nadużywają też spójnika iż. Błędy ortograficzne najczęściej popełniają w pisowni łącznej i rozdzielnej. Urzędnicy nadużywają również wielkiej litery, np. Wojewoda Mazowiecki.
– Razi także brak fleksyjności nazwisk, szczególnie w wyrokach sądowych – powiedział Mirosław Wróblewski z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. – Sąd nie skazuje Jana Nowaka, ale Jana Nowak, nie wymierza kary Janowi Nowakowi, ale Janowi Nowak.
Typowe dla języka urzędowego błędy to także długie, wielokrotnie złożone zdania.
– Budowanie tasiemcowych zdań pełnych struktur dopełniaczowych utrudnia ich zrozumienie – powiedział prof. Radosław Pawelec z Uniwersytetu Warszawskiego.
– Na podstawie skarg wpływających do rzecznika praw obywatelskich mogę stwierdzić, że wiele osób ma problem ze zrozumieniem języka urzędowego. Co gorsza, po wysłuchaniu wyroku i przeczytaniu jego uzasadnienia podsądni często nie wiedzą, czy wygrali sprawę – powiedziała Irena Lipowicz, rzecznik praw obywatelskich.

W urzędach i sądach łamie się ustawę

Zgodnie z ustawą o języku polskim organy władzy publicznej są zobowiązane do  jego ochrony. Powinna ona polegać na dbaniu o poprawne używanie języka, doskonaleniu sprawności językowej oraz stwarzaniu warunków do rozwoju języka jako narzędzia komunikacji międzyludzkiej. Z tego zadania nie w pełni się wywiązują.
– Powinniśmy wypracować ujednolicone formuły pism urzędowych. Do tej pory nie wypracowaliśmy nawet jednego skrótu Dziennika Ustaw. Jedni piszą skrót ze spacją, inni bez – zauważył prof. Radosław Pawelec.
– Opracowanie jasnych formularzy urzędowych ułatwi kontakt z urzędem. Do pracy powinni zasiąść razem prawnicy i językoznawcy – postulowała Agnieszka Choduń z Uniwersytetu Szczecińskiego.
– Do tekstów urzędowych, których ze względu na precyzję i konsekwencje prawne pewnych sformułowań  uprościć się nie da, można by dołączać napisane w prostszym języku wyjaśnienia, zwłaszcza zawierające wskazówki, co obywatel ma zrobić, gdzie szukać pomocy i wyjaśnień – zaproponował prof. Radosław Pawelec.
Teraz nie wszyscy są w stanie bronić swoich interesów, bo nie rozumieją urzędowej korespondencji.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki k.wojcik@rp.pl
Krzysztof Uczkiewicz, adwokat
Promocja kadr w urzędach musi się opierać na surowej selekcji, której głównym kryterium powinna być sprawność i wrażliwość językowa. Dostrzegany obecnie upadek języka urzędowego należy uznać za pochodną gwałtownego obniżenia poziomu sztuki legislacyjnej. Nie można pogodzić się z tym, by akty rangi ustawowej pisane były językiem instrukcji dla sprzętu AGD, z czym niestety coraz częściej mamy do czynienia. Ratunkiem dla zagrożonego dziś barbaryzacją  języka oficjalnego mogłoby być zaproszenie do udziału w stanowieniu prawa mistrzów słowa – poetów czy filozofów. To oni powinni być dla prawników, legislatorów i urzędników mistrzami kondensacji myśli oraz celności formy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA