fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sieci opinii

Michał Listkiewicz: Grzegorz Lato nie musi od razu iść precz

W Sieci Opinii
„Radzę zarządowi PZPN, by popatrzył, co się dzieje w siatkówce. Tam jest coraz więcej trenerów z zagranicy i przychodzą kolejne sukcesy - powiedział w "Kropce nad i" były prezes PZPN, Michał Listkiewicz
Listkiewicz podkreślał, że w sytuacji, gdy pozostaje mało czasu na przygotowania reprezentacji do walki o mundial w Brazylii, "postawiłby na sprawdzonego fachowca":
Faworytem jest Waldemar Fornalik. Radzi sobie dobrze z solidnymi rzemieślnikami. Nie wiem, czy poradzi sobie z gwiazdami. Postawiłbym na kogoś typu Jerzy Engel, Henryk Kasperczak, Orest Lenczyk. No, ale zwłaszcza ten ostatni skupia się teraz na pracy w klubie. Wszyscy czekamy, że po wielu latach awansuje ze Śląskiem do Ligi Mistrzów. W niej nie graliśmy kilkanaście lat.
Marzeniem Listkiewicza jest jednak trener z zagranicy. Problem jego zdaniem polega na tym, że działacze PZPN takiej ewentualności się boją:
Nie rozumiem, skąd strach przed trenerem z zagranicy. Może to kompleks Beenhakkera, którego kopano nawet życie po życiu, jak go już dawno nie było. Nie wiem, dlaczego.Dobry przykład piłkarskiej centrali dają kluby i reprezentacja siatkówki, która zatrudnia kolejnych trenerów z zagranicy. Tam jest ich coraz więcej i przychodzą kolejne sukcesy.
O zmianach w PZPN Listkiewicz mówił już mniej chętnie. Jako były prezes uznał, że "niezręcznie" jest mu odpowiadać na pytanie, jak rządził przez ostatnie pięć lat Grzegorz Lato:
Chciałbym jednak, żeby PZPN miał szefa, który będzie się cieszył prestiżem, sympatią i umiał się ułożyć z mediami i politykami, co nie znaczy, że Grzegorz Lato powinien iść od razu precz.
Dodał też, że cieszy się z "odrobiny demokracji", jaka w Polsce pozwala działać związkowi i nie doszło do sytuacji, w której Grzegorz Lato został wezwany "na dywanik" do premiera lub prezydenta jak Siergiej Fursenko w Rosji:
On na pewno miał rozmowę ze swoim szefem, czyli prezydentem Putinem, musiał więc zrezygnować. To jedyny taki przypadek, bo nigdzie indziej w Europie prezesi federacji po porażkach ich drużyn nie odeszli ze stanowisk.
Źródło: ROL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA